[materiał partnera, Źródło : Społeczność ING]

Co najczęściej wpływa na sposób, w jaki podejmujemy decyzje?

Analiza tego, jak podejmujemy decyzje to niezwykle złożony problem, nad którym głowią się eksperci od lat. Obecnie w nauce dominuje pogląd, że większość naszych decyzji zapada w sposób szybki i bezrefleksyjny. Jesteśmy przekonani, że każda nasza decyzja jest przemyślana, racjonalna i wynika z dokładnej analizy problemu, ale badania wskazują, że jest inaczej. Zwykle decyzje podejmujemy „na skróty”, a wysiłek umysłowy skupiony jest na znalezieniu argumentów, które później pozwolą nam obronić nasze stanowisko. Na nasze decyzje kluczowy wpływ ma wiele czynników, które niekoniecznie wpływ mieć powinny.  Na przykład obdarzeni urodą oskarżeni dostają niższe wyroki w sądach. Przykładem tego, co nieświadomie wpływa na nasze decyzje jest nastrój, w jakim jesteśmy. Pozytywny - sprzyja podejmowaniu rozważanej decyzji, niezależnie jaka ona jest; negatywny - blokuje ją. Kolejna ważna sprawa to to, co przedstawiono nam jako opcję domyślną, czyli taką, która zdarzy się sama, o ile aktywnie jej nie zmienimy. Niedawno mieliśmy tego przykład przy przenoszeniu składek emerytalnych. Większość z nas wybrała migrację do ZUS nie dlatego, że uznajemy ją za lepszą, ale dlatego, że nie wymagała aktywności. Jeszcze innym czynnikiem jest dowód słuszności społecznej – czyli chęć robienia tego co inni, przy milczącym założeniu, że większość ma rację. Wolimy przecież kupić produkt znanej marki niż jeszcze nieznanej. Wolimy sprawdzone miejsce na wakacje niż nieznane…

Jak możemy ustrzec się przed powielaniem decyzji innych i schematów, do których niekoniecznie pasujemy?

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie tego, jak powstają nasze wybory, że bazują często na emocjach i uproszczonych sposobach działania - tak zwanych heurystykach. Analizujemy dostępne informacje szybko i powierzchownie. Przykład, to efekt pierwszego wrażenia, gdzie wyrabiamy sobie opinie o kimś w kilka pierwszych sekund. Co gorsza, lekarze w podobny sposób stawiają diagnozy, inwestorzy inwestują itp. Aby zwiększyć szanse na podjęcie dobrej decyzji nie warto podejmować jej w emocjach, na szybko, a zabawić się w adwokata diabła i poszukać argumentów na rzecz alternatywnego rozwiązania. Nowa perspektywa nierzadko pozwala nam na podjęcie bardziej racjonalnej decyzji, nie tylko finansowej.

Czy można coś zrobić, by ułatwić sobie proces podejmowania decyzji i skupić się na tym, co najistotniejsze? 

Nasze możliwości analizowania danych są bardzo ograniczone. Mamy więc dwie możliwości – albo te dane zredukować do niezbędnego minimum, wybierając te kluczowe, albo wspomóc się profesjonalnymi technikami podejmowania decyzji. Pierwsza metoda jest szybka i efektywna. Niestety niesie ze sobą ryzyko odsiania danych, które mogą być kluczowe dla trafności podejmowanej decyzji, albo skupieniu się na cechach nieistotnych. Na przykład mój ojciec gdy przedłużał umowę z operatorem komórkowym mógł dostać nowy telefon. Pytał mnie o poradę jaki system operacyjny wybrać, jaką matryce powinien mieć aparat itp, bo takie informacje podał mu konsultant. Tyle, że mój ojciec nie robi zdjęć komórką, ani nie używa w niej internetu. On z telefonu dzwoni. Istotne dla niego zatem są: niezawodność aparatu, trwałość baterii itp. Na tym powinien się więc skoncentrować, wychodząc poza podane mu parametry. Dobra strategia podęcia decyzji polega więc na uświadomieniu sobie celu i ocenie dostępnych opcji pod jego kątem. Metoda ta jest prosta i choć nie jest niezawodna to z reguły jest efektywna. Drugi sposób wymaga dostępu do wiedzy i narzędzi, do których większość dostępu nie ma. Jest też bardziej pracochłonny i nierzadko ma taką samą trafność jak decyzja podjęta „na skróty”.  Polega na ocenie wszystkich dostępnych opcji pod względem ich cech. Cechy te należy uporządkować według ich ważności, każdą cechę wymnożyć przez jej wagę i sumę potraktować jako kryterium decyzyjne. Problem polega tylko na tym, że często nie jesteśmy w stanie ocenić nawet liczby dostępnych opcji, a już na pewno nie ich wszystkich parametrów. Musimy zatem te opcje zredukować oraz skupić się na najważniejszych danych. Każda z tych technik wymaga jednak jasnego określenia celu, do którego dążymy oraz wad i zalet dostępnych rozwiązań pod jego kątem.

Świadomość swoich potrzeb i bilans plusów i minusów brzmi dobrze, ale czy te same kryteria sprawdzają się w podejmowaniu decyzji finansowych?

Jak najbardziej. Decyzje finansowe także potrafią się zmieniać w zależności do tego, co obierzemy za punkt odniesienia, co w danym momencie wydaje nam się bardziej atrakcyjne. Sprzedawcy doskonale potrafią tymi celami i perspektywami manipulować. Pokusa wydania oszczędności na „okazję” może być bardzo silna. Uleganie jej może być dla nas mocno niekorzystne. Z drugiej strony niechęć do zmiany planu pomimo tego, że przestał on być już dobry, także może być zwodnicza. Dlatego warto jasno określić sobie cel jaki chcemy osiągnąć i co jakiś czas weryfikować wady i zalety dostępnych sposobów jego osiągania.

A może narzędzia, na przykład te, które pokazują nam stan naszego budżetu i analizują wydatki powoli rewolucjonizują nasze finanse i pomagają podejmować lepsze decyzje?

Wydaje się to dobrym kierunkiem. Większość z nas nie jest w stanie przypomnieć sobie cen produktów kupowanych codziennie. Proszę poprosić kogoś, by odpytał was z cen ostatniego paragonu z większych zakupów. Często nie wiemy też, na co „rozchodzi” się nasz budżet domowy. Narzędzie, które pozwoli to kontrolować może mieć olbrzymie znaczenie dla efektywniejszego zarządzania naszymi pieniędzmi. Ustalenie maksymalnego limitu wydatków miesięcznych pozwoli nam znaleźć oszczędności nawet przy dość niewielkim domowym budżecie.

Czyli ustalenie budżetu na wydatki może okazać się kluczowym krokiem do utrzymania swoich finansów w ryzach?

Planowanie finansów wymaga zarówno samokontroli, jak i pewnej elastyczności. Wszystko zależy od tego, jaki dana osoba ma styl zarządzania finansami. Są osoby zbyt oszczędne, które akumulują kapitał całe życie, mocno oszczędzają nawet jako emeryci. Inni z kolei wydają wszystko co do grosza, i z reguły brakuje im pieniędzy. Każda skrajność w tym kontekście wydaje się niekorzystna. Planowe zarządzanie budżetem domowym, właśnie poprzez określenie akceptowalnego poziomu wydatków w skali miesiąca i roku, zdefiniowanie sobie krótko- i długofalowych celów, pozwoli osiągnąć samokontrolę finansową.

Analizuj swoje wydatki i przejmij kontrolę nad własnym budżetem z Moim ING. Więcej o aplikacji >>

Czy pełna wiedza o własnych finansach pozwala nam podejmować lepsze decyzje?

Jak już wspomniałem, mamy dość ograniczoną możliwość przetwarzania informacji. Nazywa się to fachowo skąpstwem poznawczym – myślimy tyle ile jest niezbędne – po linii najmniejszego oporu. Nadmiar dostępnych informacji spowoduje przeciążenie, a decyzje podejmiemy i tak „na skróty”. Nie jest zatem tak, że im więcej danych tym lepsza decyzja. Mało tego, za dużo informacji może skłonić kogoś do użycia mniej złożonej strategii podejmowania decyzji. Ważne jest żeby mieć odpowiednie informacje, podane w jasny i przystępny sposób, które pozwolą szybko zorientować się w stanie naszych finansów.

Gdy mamy na przykład łatwo dostępne dane o budżecie domowym, to możemy się do nich odwołać. Gdybyśmy musieli w tym celu dokonać obliczeń, nie będzie nam się chciało i raczej podejmiemy decyzję bez tej analizy. Warto więc mieć świadomość swoich finansów i analizować własny budżet, bo w przeciwnym razie koszt tego jest taki, że podejmujemy decyzje bezrefleksyjnie, trudniej nam planować długofalowo i być konsekwentnym w realizacji celów.