powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Żaba ustępuje miejsca fali. Nike odczarowuje swój najbardziej kontrowersyjny model

Nike nigdy nie należało do marek, które boją się eksperymentów z technologicznym sznytem. Jednak w ostatnich latach cała branża sneakersowa skręciła w stronę głębokiego technicyzmu, gdzie widoczne systemy amortyzacji i surowy, wręcz wyczynowy design stały się główną osią estetyki. Amerykański gigant idealnie wyczuwa te nastroje, co widzieliśmy przy premierach VaporMaxów czy Air Max Dn8. Jednak nic nie wywołało ostatnio tylu dyskusji, co zaprezentowany na początku roku model Air Liquid Max.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Żaba ustępuje miejsca fali. Nike odczarowuje swój najbardziej kontrowersyjny model
Chcesz czytać więcej treści jak „Żaba ustępuje miejsca fali. Nike odczarowuje swój najbardziej kontrowersyjny model"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Pierwsze opinie były, delikatnie mówiąc, mocno podzielone. Jedni zachwycali się futurystyczną, odważną formą, inni pukali się w czoło, twierdząc, że projektanci poszli o krok za daleko. Inspiracją dla pierwotnej wersji była bowiem egzotyczna żaba z rodziny drzewołazów, co przełożyło się na łuskowatą, jaskrawą cholewkę przypominającą mapę ciepła. Nawet limitowana kolaboracja z Fragment Design nie była w stanie w pełni uratować tego specyficznego looku. Na szczęście Nike szybko wyciągnęło wnioski i właśnie zaprezentowało nową, miejską odsłonę tego modelu, która drastycznie zmienia zasady gry. O ile żabia tekstura potrafiła odstraszyć nawet największych fanów technologicznych sneakersów, o tyle nowa edycja w wersji Triple Black wygląda po prostu obłędnie. Ma w sobie drapieżność, która idealnie wtapia się w miejski krajobraz.

Kamuflaż z topograficznym zacięciem

Nowa odsłona, nazwana roboczo „Topo Wave”, całkowicie porzuca pstrokatą skórę płaza na rzecz znacznie bardziej wyrafinowanej estetyki. Cholewka to wciąż zaawansowana technicznie, oddychająca siateczka, ale ułożenie akcentów jest teraz znacznie bardziej klasyczne i przyjemne dla oka. Głównym motywem dekoracyjnym stał się falisty wzór przypominający linie topograficzne na mapie. Biegnie on płynnie wokół dolnej części buta, subtelnie okalając kultowego Swoosha na boku. Powyżej tej linii panuje absolutny, minimalistyczny ład – żadnych krzykliwych kolorów, czysta forma.

Co ważne, podeszwa pozostała bez zmian, bo to w niej drzemie największa innowacja tego modelu. Zastosowano tu system „point-loaded Air”, czyli poduszki gazowe rozmieszczone precyzyjnie w miejscach, gdzie stopa wywiera największy nacisk podczas chodzenia. Cała ta skomplikowana konstrukcja jest wyeksponowana od spodu, co nadaje butom unikalny, niemal architektoniczny kształt.

W ramach nowego dropu Nike przygotowało trzy warianty kolorystyczne, z których każdy ma szansę stać się hitem ulic:

  • Triple Black to absolutna gwiazda tej kolekcji i mój faworyt. Głęboka, matowa czerń przełamana jedynie subtelnym, błyszczącym konturem topograficznych fal. Kwintesencja stylu stealth.
  • Anthracite to już nieco lżejsza, ciemnoszara alternatywa, w której fale oraz cała podeszwa pozostają całkowicie czarne, tworząc świetną, monochromatyczną głębię.
  • Black Metallic to z kolei wariant, który ze względu na swój cyberpunkowy klimat może okazać się najpopularniejszy. Czarno-szara cholewka została tu połączona ze srebrnym otokiem oraz półprzezroczystą, platynową podeszwą, która daje niesamowity efekt „świecenia” od spodu.

Cena też spolaryzuje klientów

Buty pojawiły się już na oficjalnej japońskiej stronie Nike, a w najbliższych miesiącach mają trafić do globalnej sprzedaży. Cena? Na amerykańskim rynku została ustalona na 220 dolarów, co w Polsce przełoży się zapewne na kwotę w okolicach 950–1000 złotych o ile się u nas pojawią, bo z tym nigdy nic nie wiadomo. Oczywiście to niemało. Trzeba jednak pamiętać, że w tym przypadku nie płacimy za zwykłego, płóciennego klasyka, ale za flagowy, naszpikowany technologią model, który ma definiować styl Nike na najbliższe lata.

W sumie lubię takie projekty. Nawet jeśli bym ich nie założyła, to wciąż ciężko jest przejść obok nich obojętnie. Zwłaszcza w nowej wersji, bo poprzednia była zdecydowanie zbyt przekombinowana, przynajmniej dla mnie. Natomiast teraz Nike poszło w kierunku, który ma szansę zachwycić masowego odbiorcę. Wystarczyło schować żabi design do szuflady, postawić na topograficzne detale i zalać całość głęboką czernią. Era impulsywnego kupowania rzucających się w oczy, neonowych butów powoli mija na rzecz przemyślanego, technicznego minimalizmu i chociaż wciąż lubimy efektowne części garderoby, to częściej stawiamy na formę i subtelne dodatki niż na rażące kolory.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Żaba ustępuje miejsca fali. Nike odczarowuje swój najbardziej kontrowersyjny model"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX