Pani Folbigg usłyszała wyrok skazujący po tym jak prokurator przekonał sąd do swojej teorii, że kobieta w ciągu 10 lat kolejno rodziła i dusiła swoje dzieci (Patricka, Sarę, Laurę i Caleba). Oskarżyciel nie przedstawił jednak medycznego dowodu, że śmierć nastąpiła właśnie na skutek celowego uduszenia. 16 czerwca 2015 roku gubernator stanu Nowa Południowa Walia otrzymał petycję, której sygnatariusze sugerowali, że kobieta siedząca już od 12 lat w więzieniu może być niewinna. Podstawą do opinii wnioskujących o zbadanie szczątków dzieci były wyniki prac patologa sądowego prof. Stehpena Cordnera. Uważał on, że można znaleźć naturalne przyczyny śmierci każdego z dzieci.

28 października 2018 roku wszczęto nowe śledztwo. Przesłuchania ekspertów ruszyły dopiero w marcu 2019 roku. Pobrano próbki DNA z ciał dzieci i przeprowadzono sekwencjonowanie 4 genomów.  W konsekwencji badań laboratoryjnych odkryto, że dwoje z dzieci pani Folbigg (córki Sara i Laura) mają nietypową i nieznaną dotąd mutację w genie CALM2 (G114R). Mutacje genu kodującego kalmodulinę (białko modulowane przez wapń) są dziś postrzegane jako główna przyczyna tzw. syndromu nagłej śmierci małych dzieci (SIDS), zwanej potocznie śmiercią łóżeczkową. Jeszcze inną mutację genu CALM2 odnaleziono u chłopców, Caleba i Paticka, ale jak informuje BBC, naukowcy nie zdołali ustalić na ile jest ona równie patogenna jak G114R.

W maju 2019 roku pojawiły się dodatkowe dowody wskazujące, że analogiczne do tych u dzieci Kathleen Folbigg mutacje w CALM2 były potwierdzoną przyczyną śmierci dwójki dzieci w USA. W lipcu 2019 roku przedstawiono śledczym raport z nowymi informacjami wskazującymi na patologiczny i arytmogenny charakter mutacji CALM2. Komisarz kierujący śledztwem uznał, że „nie ma wątpliwości co do winy pani Folbigg”. Zrobił to na podstawie interpretacji zapisów w dzienniku prowadzonym przez kobietę, zwraca uwagę 90 apelujących o jej uniewinnienie naukowców i ekspertów medycznych.

Jego wnioski są sprzeczne z istniejącymi dziś naukowymi i medycznymi dowodami. Kwalifikowani eksperci wykazali naturalne przyczyny śmierci każdego z dzieci. Nie odnaleźli dowodów na ich uduszenie, tłumaczą w kolejnej petycji do gubernatora stanu. Nie powinien on, piszą autorzy petycji, mieć wątpliwości, że postępowanie wobec pani Kathleen Folbigg jest całkowicie poszlakowe. Przypisano jej winę wyłącznie na założeniu, że śmierć czterech dzieci z jednej rodziny na skutek przyczyn naturalnych jest tak nieprawdopodobna, że aż niemożliwa. - To błędna logika znana jako "Prawo Meadowa" (ang. Meadow's Law). Zastosowano ją zarówno w procesie jak i śledztwie z 2019 roku. W konsekwencji odrzucono dowody naukowe na rzecz przypisujących winę matce jej osobistych ogólnikowych zapisków, w których nie pada przyznanie się do winy. 

Wspomniane Prawo Meadowa, którego założenia już podważono, wywodzi się od nazwiska słynnego (dziś niesławnego) pediatry, Roy’a Meadowa. Do 2003 roku był najbardziej poważanym brytyjskim ekspertem medycznym zajmującym się przemocą wobec dzieci. Jego słynne powiedzenie, że „jedna śmierć to tragedia, dwie są podejrzane, ale trzy to już zabójstwo, chyba że ktoś udowodni co innego” przytaczano często w pozbawionych materiału dowodowego sprawach śmierci łóżeczkowej maluchów. Sam Meadow często niewyjaśnione zgony dzieci tłumaczył tzw. zastępczym zespołem Münchhausena. Chodzi o zaburzenie psychiczne w którym rodzic lub opiekun szkodzi dziecku by zwrócić uwagę na siebie.