Mowa o Mijia Portable Electric Shaver Pro – kieszonkowej golarce elektrycznej, która ma szansę stać się absolutnym must-have w kosmetyczce każdego faceta. I to nawet jeśli nie podróżuje zbyt wiele.
Nowość przyciąga wzrok już na poziomie wykonania
To nie jest kolejny plastikowy, lekki jak piórko sprzęt z marketu. Xiaomi postawiło na elegancję, zamkniętą w jednoczęściowej obudowie ze szlachetnego stopu metalu. Urządzenie idealnie leży w dłoni, ma przyjemny, wyczuwalny ciężar i występuje w trzech dopracowanych odcieniach: satynowym złocie, matowym srebrze oraz głębokiej szarości midnight gray. Jest tak mała, że bez trudu wrzucisz ją do kieszeni marynarki czy schowka w samochodzie – gotową do użycia tuż przed ważnym spotkaniem.

Chiński gigant nie poszedł na kompromisy także w kwestii skuteczności golenia. Niby to wydaje się oczywiste, w końcu to golarka, ale niestety często podobne gadżety cierpią na miniaturyzacji – suszarki jedynie lekko zawiewają, a golarki co najwyżej radzą sobie z meszkiem na rękach, a na pewno nie z twardym zarostem. Tu na szczęście nie powinno być takiego problemu.
System oparto na precyzyjnych ostrzach ze stali nierdzewnej oraz podwójnej, falistej folii tnącej, a całość współpracuje ze specjalnie zaprojektowaną strukturą blokady golenia wrap-around. Dzięki tej konstrukcji nie ma strachu o zacięcia się podczas golenia, a ścinanie włosków tuż przy samej skórze będzie komfortowym zabiegiem, a nie małą sesją tortur.



Inżynierowie zrezygnowali też z tradycyjnego przycisku zasilania na rzecz inteligentnego czujnika dotykowo-zbliżeniowego. Wystarczy przyłożyć głowicę do skóry, a ostrza ze stali nierdzewnej oraz podwójna, falista folia tnąca natychmiast ruszają do pracy. Zdejmujesz golarkę z twarzy? Sprzęt automatycznie się wyłącza. To nie tylko genialna wygoda, ale też pewność, że golarka sama z siebie nie zacznie hałasować na dnie walizki podczas lotu.
Mimo kompaktowych rozmiarów, golenie jest zaskakująco gładkie i pozbawione irytującego szarpania włosków. Co więcej, urządzenie posiada pełną klasę wodoodporności IPX8. Oznacza to, że możesz opłukać je bezpośrednio pod mocnym strumieniem wody, opłukać głowicę w umywalce, a nawet użyć jej pod prysznicem, stosując ulubiony piankę czy żel do golenia.
Dwa miesiące golenia na jednym ładowaniu? Tak, prosimy!
I teraz najważniejsze, czyli absolutny gamechanger dla wszystkich, którzy żyją na walizkach albo zwyczajnie nie mają głowy, by pamiętać o ciągłym ładowaniu kolejnego urządzenia. Wbudowany akumulator pozwala na aż 60 dni codziennego użytkowania na jednym ładowaniu. Oznacza to, że możesz pojechać na dwumiesięczny urlop lub w długą delegację i całkowicie zapomnieć o zabieraniu ze sobą jakichkolwiek ładowarek.

A co w sytuacji, gdy wskaźnik energii w końcu spadnie do zera? Żadnych dedykowanych stacji dokujących czy dziwnych wtyczek. Na spodzie obudowy znajduje uniwersalne gniazdo USB-C, więc bez problemu wykorzystamy tutaj ładowarkę od smartfona. Co więcej, golarka obsługuje ładowanie przelotowe, więc nawet przy rozładowanej baterii podłączasz kabel i od razu możesz się golić. Jedynie gniazdko (albo powerbank) trzeba mieć blisko.
Ostatnią zaletą, która jednak często zaważa o zakupie, jest cena. Xiaomi doskonale wyważyło tutaj stosunek jakości do kwoty, jaką trzeba zapłacić. W przedsprzedaży na rynku azjatyckim urządzenie wyceniono na zaledwie 296 juanów (co po przeliczeniu daje niespełna 160–170 złotych). Jest to więc podobny pułap cenowy, w jakim na rynku dostępne są inne przenośne golarki.

Czy warto? Cóż, biorąc pod uwagę metalowe wykonanie, nowoczesny system dotykowy, odporność na wodę i baterię, o której ładowaniu można po prostu zapomnieć na długo, to zdecydowanie jest to pozycja przynajmniej do rozważenia dla siebie lub jako prezent dla kogoś. Jedyny minus, jaki mogę wskazać, to brak informacji o szerszej dostępności. Z Xiaomi niestety bywa bardzo różnie – czasem gigant zasypuje nas podobnymi gadżetami, a czasem uparcie trzyma je tylko na rodzimym rynku.
Źródło:Xiaomi
