Obiekt jest naprawdę nieduży, nawet jak na planetę karłowatą. Do tego obrót wokół Słońca zajmuje mu, uwaga, 40 tysięcy lat! To się nazywa długi rok. Obecnie jest od gwiazdy dwa i pół raza dalej niż Pluton. 

- Uważam, że wraz z tym osiągnięciem zbliżamy się do 90% prawdopodobieństwa odkrycia Planety X – mówi astronom Scott Sheppard z Carnegie Institution for Science.

Skąd nazwa “Goblin”? Naukowcy trafili na jego pierwszy ślad w 2015 w okolicy święta Halloween. Znajduje się w Obłoku Oorta, czyli hipotetycznej chmurze otaczającej nasz układ, składającej się z pyłu, lodu i odłamków wyrzuconych tam podczas formowania się ciał niebieskich. To miejsce, gdzie według naukowców mogą rodzić się komety.  

Oficjalnie odkrycie nowej planety karłowatej ogłoszono we wtorek 02.10.2018, jej fachowa nazwa to 2015 TG387. Centrum Mniejszych Planet działające w ramach Międzynarodowej Unii Astronomicznej uznało opublikowane w Astronomical Journal wyniki badań Scotta Shepparda, Chada Trujillo związanego z Uniwersytetem Północnej Arizony oraz Davida Tholena z Uniwersytetu Hawajów. 

- Nowy obiekt ma największą orbitę ze wszystkich tak ekstremalnie oddalonych ciał, które są znacznie dalej za Plutonem – mówi Sheppard. Goblin nigdy nie zbliża się w jej ramach na tyle blisko by dostać się w grawitacyjne oddziaływanie wielkich planet. To nie pierwszy odległy obiekt odkryty przez zespół Shepparda. 

- Mogą być używane do zrozumienia tego co dzieje się na krańcach Układu Słonecznego – tłumaczy.

Goblin został zauważony przy użyciu japońskiego teleskopu Subaru znajdującego się na Mauna Kea na Hawajach. Obserwacja i potwierdzenie istnienia obiektu zajęła kilka lat właśnie z powodu odległości i długiej orbity. Astronomowie przewidują, że to raczej nie koniec takich odkryć. To jedynie kwestia tworzenia odpowiednio potężnej aparatury obserwacyjnej, ponieważ odległości dzielące nas od nich są gigantyczne, nawet jak na standardy patrzenia w kosmos. 

Co zatem z Planetą X? Czy czeka nas odkrycie dziesiątej planety (lub dziewiątej, jeśli nie liczyć Plutona – a to wciąż temat dyskusji naukowców)? Nowy malutki obiekt może być ważnym śladem w tej sprawie. Bo jeśli jego orbita nie jest efektem grawitacji żadnego z gazowych gigantów co na nią wpływa? Tu pojawia się miejsce dla Planety X. 

Analizy zespołu Shepparda pokazują, że Goblin zdaje się być utrzymywany na swojej orbicie przez niedostrzeżoną do tej pory siłę. Komputerowe symulacje przynoszą wniosek, że taką orbitę pozwala utrzymać masywna planeta. To może też tłumaczyć czemu orbita Plutona zbiega się z tą, po której porusza się Neptun, a jednak nie wchodzą sobie w drogę. 

- Te dalekie obiekty są jak okruszki prowadzące nas do Planety X – mówi Sheppard – Im więcej ich znajdujemy tym lepiej rozumiemy daleki Układ Słoneczny i możliwą planetę, która według nas kształtuje ich orbity. 

Źródło: Carnegie Science/CNN