Wtym roku znów padnie rekord. W liczącym pięć tygodni okresie chińskiego Nowego Roku Chińczycy odbędą łącznie trzy miliardy przejazdów, niemal 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Aż 356 mln przejazdów przypadnie na pociągi – przewidują Koleje Chińskie. To mniej więcej tak, jakby milion mieszkających
w Anglii Polaków wybrał się w podróż pociągiem w tę i z powrotem 178 razy!

Do noworocznego szczytu, zwanego chunyun lub „największą wędrówka ludów na świecie”, Chiny szykują się jak na wojnę. Telewizje wypuszczają lotne ekipy, które na bieżąco informują o sytuacji na drogach, torach i w przestworzach. Przedsiębiorstwa transportowe zatrudniają dodatkowych pracowników, wypuszczają zapasowy tabor i dodają do rozkładów świąteczne kursy. Przy wejściach do
dworców ustawia się długie labirynty z barierek, aby wyhamować wielotysięczną falę pasażerów. Porządku pilnują zastępy policjantów i ochroniarzy. Tu nie ma miejsca na błąd. Najmniejsza przeszkoda skutkuje zatorem i awanturami. Kiedy w zeszłym roku z powodu zamieci śnieżnych na południu Chin odwołano wiele pociągów, na szanghajskim dworcu Hongqiao koczowało 30 tys. ludzi. W Kantonie – 100 tys.! Po zamieciach w 2008 roku w całych Chinach na dworcach kolejowych utknęło rekordowe 5,8 mln osób.

W takim tłumie nietrudno o tragedię.W Sylwestra 2014 roku w Szanghaju 300-tysięczny tłum wpadł w panikę, bo na skutek tłoku zatkały się schody wiodące na Bund, słynny nadrzeczny deptak. Zginęło 36 osób. Od tego czasu Szanghaj unika niepotrzebnych zgromadzeń na ulicach. Zaprzestano nawet pokazów iluminacji na Święto Lampionów, tradycyjnie kończące świętowanie chińskiego Nowego Roku.