Ultimate Multi Drink to najnowszy sprzęt w ofercie marki, który na pierwszy rzut oka do złudzenia przypomina elegancki, nowoczesny ekspres do kawy. Różnica polega na tym, że zamiast filiżanki na małą czarną, podstawiamy szklankę i za jednym dotknięciem przycisku dostajemy idealnie nagazowaną Pepsi, Mirindę, 7up czy owocowy napój energetyczny.
Sam dobierasz bąbelki, smak i wielkość szklanki
To, co całkowicie wyróżnia model Ultimate na tle wszystkich dotychczasowych saturatorów dostępnych w sklepach, to pełna integracja syropu oraz gazu bezpośrednio wewnątrz samej maszyny. W ten sposób raz na zawsze żegnamy się z brudzeniem osobnych butelek, ręcznym dolewaniem koncentratu oraz odmierzaniem porcji na oko. Z boku obudowy znajduje się specjalny, przezroczysty zasobnik, w którym umieszcza się wkład z syropem Drink Mix.
Cały proces przygotowania napoju sprowadza się więc do wybrania na czytelnym panelu dotykowym trzech podstawowych parametrów oraz ustawieniu szklanki. Decydujemy o pojemności przygotowywanego napoju, dobieramy poziom intensywności smaku, a także ustawiamy preferowany poziom nagazowania, od delikatnych bąbelków po mocne musowanie. Urządzenie miksuje wszystkie składniki pod odpowiednim ciśnieniem i serwuje gotowy, idealnie schłodzony napój w czasie krótszym niż trzydzieści sekund. Oczywiście, jeśli w danym momencie mamy ochotę po prostu na czystą, klasyczną wodę gazowaną, ekspres bez problemu przygotuje dla nas samą wodę, zachowując pełną precyzję w kwestii stopnia jej nagazowania.

Wydajność też robi wrażenie, bo jedna 440-mililitrowa butelka syropu pozwala przygotować równowartość aż sześciu dużych, 1,5-litrowych butelek sklepowych napojów. Jeśli więc ktoś bardzo lubi napoje gazowane, będzie to wielka ulga dla portfela, zwłaszcza przy dzisiejszych cenach.
Projektanci zadbali również o każdy, nawet najmniejszy detal związany z codzienną wygodą użytkowania oraz utrzymaniem czyszczenia na jak najprostszym poziomie. Urządzenie zostało wyposażone w wyjmowany zbiornik na wodę o pojemności 1,42 l, który zostałwyprofilowany w taki sposób, aby bez problemu mieścił się na półce w drzwiczkach standardowej lodówki, dzięki czemu w każdej chwili mamy pod ręką idealnie schłodzoną bazę do przygotowania napoju.
Dodatkowo wysokość podstawki pod szklankę jest płynnie regulowana, co pozwala na wygodne napełnianie zarówno niewielkich szklanek, jak i sportowych bidonów bez ryzyka zachlapania blatu. A jeśli interesuje was czyszczenie, to wszystkie elementy ruchome mające bezpośredni kontakt z syropem można w bardzo prosty sposób wypiąć z urządzenia i bez przeszkód umyć w zmywarce.
Pierwszy taki saturator na prąd
Zwykłe SodaStream są wygodne też dlatego, że można je sobie ustawić dosłownie wszędzie i zabrać ze sobą nawet na biwak w dziczy, bo nie wymagają żadnego prądu do działania. Ta swoboda w modelu Ultimate się kończy, bo ten musi być już stale podłączony do gniazdka, jednak w zamian dostajemy pełną automatykę, wskaźniki na żywo i brak konieczności używania jakiejkolwiek siły fizycznej. Coś za coś.


Na pewno wskaźniki będą przydatne choćby z tego względu, że pokazują nam poziom zapasu CO2 w cylindrze, dzięki czemu można uniknąć przykrych zaskoczeń. Jedyne, co może odstraszać, to oczywiście cena, ustalona na poziomie około 850 złotych. To dużo, ale za wygodę wiele osób jest skłonnych zapłacić naprawdę wysokie kwoty, a ten saturator na pewno daje jej sporo. Ja jednak zostanę przy swoim Terra, bo jest dla mnie wystarczający. A kiedy będę chciała zrobić słodki napój, po prostu doleję sobie syropu (i będę się modlić, żeby tym razem nie zalać połowy kuchni).
Źródło: SodaStream
