Ważę kilkadziesiąt kilogramów ponad normę, a więc w świecie rekordów niskiego spalania nie mam żadnych szans. Tu liczy się każdy gram. Maszyny rekordowe są długie, niskie, wąskie. Gdybym jakimś cudem do takiej „trumny” wszedł, to i tak nie dam się w niej zamknąć, bo mam klaustrofobię. Prócz tego w kabinach brakuje wentylacji i panuje wysoka temperatura. Dlatego pewnie z biciem rekordów oszczędnej jazdy tak dobrze radzą sobie studenci – przyzwyczajeni do ciasnoty i nieprzyjemnych zapachów. W tegorocznych zmaganiach Shell Eco Marathon zwyciężył pojazd studentów francuskich: Polyjule Polytech Nantes. Przejechał 4896,1 km na porcji wodoru, którą można porównać z litrem benzyny. Jak to możliwe? Po pierwsze napęd (ogniwo paliwowe). Po drugie aerodynamika: karoseria przypomina rozciągniętą... kroplę. Prototyp został wykonany z lekkiego włókna węglowego.

Niestety Polyjule nie nadawałby się do jazdy po normalnej ulicy. Porusza się na cienkich, niby-rowerowych oponach bez bieżnika, nie ma stref zgniotu ani jakichkolwiek systemów bezpieczeństwa. Budowa wehikułu zajęła 5 lat. Jego konstruktorzy – studenci i wykładowcy Politechniki w Nantes - uważają, że wiele rzeczy uda się w nim jeszcze poprawić. – Pojechalibyśmy jeszcze dalej, gdyby nie boczny wiatr i przedziurawiona opona – twierdzą. W imprezie wzięli też udział Polacy. Wynik studentów z Politechniki Warszawskiej nie był tak spektakularny jak rezultat Francuzów, ale też się liczy – pojazd SIMR Team zajął 49. miejsce wśród pojazdów benzynowych (139 kilometrów na litrze benzyny). Warto jednak zaznaczyć, że zwykłe auta też mogą palić mało. Wystarczy zmienić styl jazdy. Były rajdowiec Austriak Gerhard Plattner jest specjalistą od tzw. ekodrajwingu. Wykorzystuje zwyczajne samochody z silnikami wysokoprężnymi. W zeszłym roku przejechał Seatem Ibizą Ecomotive 1910 kilometrów na 44,81 litrach oleju napędowego (na setkę zużył 2,34 litra paliwa).

Oto kilka zasad Plattnera: nie trzeba dodawać gazu w autach z silnikami Diesla – wystarczy płynna zmiana biegów, żeby powoli rozpędzić się do 50 km/godz.; na autostradach utrzymujmy 2–3 tys. obrotów na minutę; dobrze jest też wykorzystywać tzw. cień aerodynamiczny za ciężarówkami. Plattner przed biciem rekordu zdejmuje z dachu nie tylko sam bagażnik, ale nawet belki służące do jego mocowania. Nieznacznie zwiększa ciśnienie w oponach i bardzo ściśle przestrzega włączania klimatyzacji dopiero po solidnym wywietrzeniu kabiny.