Działający na zlecenie brytyjskiego rządu, naukowcy wspierani przez firmę badań rynkowych Ipsos Mori ustalili, że utrata przeciwciał była wolniejsza u pacjentów z grupy wiekowej 18-24 lata (14.9 proc.), niż u osób powyżej 75. roku życia (39 proc).

Badania na próbkach krwi pobranych od 365 tysięcy Anglików między 20 czerwca a 28 września ujawniły w tym okresie ponad 26,5 proc. utratę przeciwciał powstałych po walce z SARS-CoV-2.

Pozytywny wynik testu na przeciwciała miało w pierwszej rundzie badania 6 proc. uczestników, a 4,4 proc. w trzeciej. Zmniejszenie liczby dodatnich wyników widoczny był we wszystkich badanych obszarach Anglii i we wszystkich grupach wiekowych. Wyjątkiem byli pracownicy służby zdrowia, co jak tłumaczą autorzy analizy badania, ma zapewne związek z ich ciągłym wystawieniem na obecność patogenu.

Największy, wynoszący aż 64 proc. spadek odnotowano między I a III rundą badań u osób niezdiagnozowanych nigdy z COVID-19 (nie poddano ich badaniu na obecność wirusa z braku jednoznacznych objawów). Wśród pacjentów ze zdiagnozowaną infekcją różnica w pozytywnych wynikach testów na obecność przeciwciał wynosiła między I a III rundą (spadek o) 22,3 proc.

Wyniki badania REACT (ang. Real Time Assessment of Community Transmission) ocena transmisji wirusa w społeczeństwie w czasie rzeczywistym) są dostępne w niepublikowanym oficjalnie raporcie czekającym na proces oceny wzajemnej. Zawarte tam dane mogą sugerować, że w miesiącach po pierwszej fali epidemii mógł nastąpić populacyjny spadek odporności na wirusa.

- Nasze wyniki pokazują czy dana osoba ma przeciwciała czy nie. Ale sam fakt posiadania przeciwciał nie gwarantuje odporności na COVID-19. Niejasnym pozostaje, do jakiego stopnia przeciwciała zabezpieczają ani jak długo ta ochrona jest aktywna. Nawet jeżeli ktoś ma pozytywny wynik badania na obecność przeciwciał, nadal musi przestrzegać zasad izolacji czy nosić maseczkę – przekonuje prof. Paul Elliott, dyrektor programu badań REACT.