Oceniany, oceniana

Męskie kobiety i kobiecych mężczyzn oceniamy gorzej niż osoby zachowujące się zgodnie ze stereotypami płci. Dr Joanna Roszak ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej tłumaczy tę tendencję tak zwanym efektem odwetu, który przejawia się negatywnymi ocenami i sankcjami społecznymi, z jakimi mogą się spotkać osoby niestereotypowe. Psycholożka sprawdziła, jaki mamy stosunek do osób odchodzących od ról płciowych i jakie mogą być tego przyczyny.

 

Roszak zwróciła się do 369 kobiet i 373 mężczyzn. Średnia wieku badanych wyniosła 36 lat. „Męskie” kobiety – czyli stawiające na karierę, asertywne, przebojowe – były postrzegane jako mniej moralne, nie tak lubiane i mające mniejsze szanse na odniesienie sukcesu rodzinnego. Z kolei „kobiecy” mężczyzni – zorientowani na rodzinę, lubiący dzieci, sprzątanie, gotowanie – byli oceniani jako zasługujący na mniejszy szacunek, nie tak zaradni, a także mający mniejsze szanse na sukces zawodowy. Tak surowych ocen dokonywali głównie inni mężczyźni, bo w oczach kobiet „kobiecy” panowie są bardziej lubiani niż „męscy”. Z kolei „męskie” kobiety postrzegane są przez osoby obu płci jako bardziej zaradne i uzdolnione, a także mające większą szansę na sukces niż „kobiece”.

Badaczka wskazuje także na różnice w grupie osób oceniających. Im bardziej ich zachowanie jest typowe dla własnej płci, tym gorzej oceniają osoby zachowujące się w sposób inny od stereotypowego. Wiąże się to z tendencją do cenienia i podkreślania różnic między płciami oraz akceptowaniem hierarchii społecznej. Dr Roszak dodaje, że ludzie otwarci na nowe doświadczenia, poszukujący nowych idei, kwestionujący autorytety lepiej oceniają osoby niestereotypowe, co sugeruje, że akceptacja odmienności może być uwarunkowana osobowościowo.

Co ciekawe, respondentki o poglądach egalitarnych, a więc ceniące równość między płciami, negatywnie oceniły kobiety nietypowe, określając je jako mniej moralne i godne sympatii, a także mające mniejsze szanse na szczęście i sukces w życiu rodzinnym. Takie odpowiedzi były szczególnie częste wśród matek małych dzieci, którym partnerzy nie pomagają w wychowywaniu potomstwa. Dr Roszak dodaje, że tę grupę kobiet charakteryzuje najniższa satysfakcja z życia. Psycholożka tłumaczy, że dokonywana przez nie surowa ocena kobiet o „męskich” cechach może wynikać z napięcia tożsamościowego. Ich przekonania związane z egalitaryzmem ról płciowych oraz wyobrażenia na temat partnerstwa są sprzeczne z codziennym doświadczeniem. Aby utrzymać pozytywną samoocenę, negatywnie wypowiadają się na temat kobiet z sukcesem realizujących w życiu poglądy i ideały, których im nie udało się zrealizować.  

Na pewno mi się uda!

Uważasz, że potrafisz się uczyć na swoich błędach? Twój mózg prawdopodobnie reaguje na pomyłki inaczej niż mózgi osób, które tak nie  myślą. Tak przynajmniej twierdzą badacze z Michigan State University. „Nasze odkrycie jest ekscytujące, ponieważ sugeruje, że ludzie, którzy wierzą, że mogą uczyć się na błędach, mają mózgi bardziej nastawione na szybkie pozbieranie się po porażce” – mówi Jason Moser, profesor psychologii klinicznej. Zdaniem Mosera studentów i pracowników, którzy łatwo się załamują i poddają po popełnieniu błędu, warto poddawać szkoleniom, dzięki którym nauczą się reagować na pomyłki w nowy sposób – z wiarą, że następnym razem na pewno się uda. Kiedy się mylimy, mózg wysyła dwa szybkie sygnały. Pierwszy informuje, że coś poszło źle, a drugi sprawia, że uświadamiamy sobie błąd i próbujemy go naprawić. U osób, które myślą, że potrafią się uczyć na własnych błędach, ten drugi sygnał jest silniejszy niż u innych.

Ciągnie swój do swego

„Ludzie rozmyślnie i wciąż na nowo tworzą swoje sieci społeczne. Podstawowym przykładem tego zjawiska jest homofilia, świadoma lub podświadoma skłonność do wiązania się z osobami przypominającymi nas samych. Nie da się ukryć, że szukamy towarzystwa ludzi, którzy podzielają nasze zainteresowania i marzenia, a także naszą przeszłość – bez względu na to, czy chodzi o gang motocyklowy, czy świadków Jehowy, filatelistów, czy entuzjastów skoków na bungee” – piszą Nicholas a. christakis i James h. Fowler w książce „w sieci. Jak sieci społeczne kształtują nasze życie”. Zapytali oni ponad 3 tys. amerykanów, z iloma osobami utrzymują bliskie kontakty towarzyskie. większość respondentów wymieniła liczbę między 2 a 6. aż 12 proc. stwierdziło jednak, że nie ma nikogo, z kim mogliby omówić ważne problemy albo spędzić wolny czas. Z badań socjologa Petera Marsdena wynika, że ten krąg najbliższych  osób zmniejsza się z wiekiem, a w wypadku osób z wyższym wykształceniem  jest prawie dwa razy większy niż  u osób bez matury.

Rumieniec zaufania

Publiczne gafy, na przykład pogratulowanie ciąży znajomej, która ostatnio po prostu przytyła, wprawiają cię w zakłopotanie, wywołując rumieńce zawstydzenia? Niepotrzebnie. Badacze z university of california w Berkeley wykazali, że ludzie, którzy łatwo wpadają w zakłopotanie, wydają się innym godni zaufania i szczodrzy. „Zawstydzenie jest emocjonalnym podpisem osoby, której można powierzyć coś cennego. Jest częścią społecznego kleju, który sprzyja zaufaniu i współpracy w życiu codziennym” – mówi psycholog społeczny Robb Willer, współautor badań opublikowanych niedawno w „Journal of Personality and Social Psychology”. „Nasze badania pokazują, że zawstydzenie w umiarkowanym stopniu jest cnotą, nie warto z nim walczyć” – mówi Matthew Feinberg z Uc.

Czekolada lepsza od czekoladki

Banknocik jest mniejszy niż banknot, batonik – mniej smaczny od batona, a przedmioty, których nazwy zdrobniono, osiągają niższe ceny w sprzedaży – badacze z sopockiego wydziału Szkoły wyższej Psychologii Społecznej zbadali psychologiczne konsekwencje zdrabniania rzeczowników.

Okazało się, że zdrabniając nazwę przedmiotu, „zmniejszamy” nie tylko jego wielkość, ale i wartość. Konrad Bocian z SwPS podaje wyniki badania, w którym uczestnicy szacowali, ile byliby gotowi zapłacić za nowe ubrania licytowane na portalu aukcyjnym. Użycie zdrobnionych nazw w opisach prowadziło do zaniżenia wartości sprzedawanych przedmiotów średnio o 25 zł. co ciekawe, nie wpływało to na postrzeganą wiarygodność sprzedającego i nikt z badanych nie zdawał sobie sprawy z tego zabiegu formalnego. 

Podobne rezultaty uzyskano w badaniu z batonami. Uczestnicy eksperymentu oceniali jakość i smak słodyczy niżej, gdy prowadzący badanie opisywał im przekąskę za pomocą zdrobnienia „batonik”. „Rezultaty naszych badań mogą być wskazówką dla działów sprzedaży i marketingu, które zajmują się formułowaniem sloganów reklamowych – zdrobnienia w opisie dóbr konsumpcyjnych zmniejszają ich wielkość, wartość oraz satysfakcję, jaką można z nich czerpać” – tłumaczy dr Michał Parzuchowski, psycholog społeczny i pomysłodawca serii badań.

Psychoanaliza na ekranie

Zygmunt Freud i Carl Jung, dwaj wielcy twórcy psychoanalizy, poznają się dzięki 18-letniej pięknej Sabinie cierpiącej na ataki histerii. Pewnego dnia pacjentka zostaje przywieziona do szpitala psychiatrycznego, w którym pracuje Jung. Już wkrótce ich więź przerodzi się w coś poważniejszego niż relacja pacjentki z lekarzem. skrywane żądze sabiny przemienią ten związek w gorący romans, pełen erotycznych perwersji. Historia skomplikuje się, gdy kobieta pozna okrytego sławą i starszego od siebie Freuda. Ta znajomość doprowadzi do przełomowych odkryć dotyczących ludzkiej seksualności.

Zafascynowany psychoanalizą scenarzysta i dramaturg Christopher Hampton poświęcił wiele tygodni, by poznać losy Junga, Freuda i Sabiny. Poszukiwania zaowocowały sztuką „The Talking cure”, później przerobioną na scenariusz filmu „Niebezpieczna metoda”. „wypełniona skrajnymi emocjami, rozgrywająca się w cieniu zbliżającej się i wojny światowej opowieść wiele obiecywała. Dawała możliwość zrozumienia nierozerwalnie splecionych związków. Temat wydał się jeszcze bardziej kuszący dzięki swojemu autentyzmowi. To prawdziwi ludzie. ich trójkąt zaowocował narodzinami współczesnej psychoanalizy” – wspomina reżyser filmu David cronenberg. „Zawsze przyciągały mnie niezwykłe historie o stanach ekstremalnych. »Niebezpieczna metoda« to fascynująca opowieść o tym, że nawet ci, którzy najlepiej rozumieją trudy człowieczeństwa, mogą paść ofiarą najbardziej podstawowych ludzkich emocjii” – mówi Jeremy Thomas, producent filmu, który w październiku wszedł na ekrany polskich kin. (JN)

Dlaczego ludzie romansują?

  • są znudzeni swoim związkiem,  szukają czegoś nowego 44%

  •  relacje w ich związku nie układają  się najlepiej, przechodzą kryzys 41%

  • chcą uciec od problemów 26%

  • chcą się dowartościować,  potwierdzić swoją atrakcyjność 23%

  • czują się samotni 23%

  • są zauroczeni, zakochani 19%

  • wykorzystują okazję, która  im się nadarza 15%

  •  taka jest natura ludzka 13%

  • zostają uwiedzeni i nie potrafią  się temu oprzeć 10%

  • stałe związki nie mają dziś  dużej wartości 6%

  • wszyscy tak robią 2%

  • trudno powiedzieć 12%

Respondenci mogli  wskazać więcej niż jedną odpowiedź

 

Warto sprawdzić

Wczytuję wpisy...