Od zawsze ludzie zmuszeni potrzebą używali do czyszczenia się tego, co akurat mieli pod ręką. Cierpiało na tym ich ciało, bo kawałki drewna, siana, kamienie, liście nie wydają się czymś, co nasza skóra na dłuższą metę będzie dobrze tolerować.

,

Miękką alternatywą bywał mech czy stare ubrania. Bogaci mogli używać kawałków wełny. Marynarz siedzący w kingstonie w dawnych czasach mógł posłużyć się wywieszoną przez bulaj liną zanurzoną w morskiej wodzie. Na Dzikim Zachodzie kowboje używali wysuszonych kolb kukurydzy bez ziaren, wyspiarze i mieszkańcy wybrzeży sięgali po łupiny kokosów czy muszle.

 - Ciężko ustalić coś konkretnego na podstawie danych archeologicznych – twierdzi prof. Susan Morrison, wykładająca literaturę średniowieczną na stanowym uniwersytecie Teksasu. Autorka wydanej w 2008 roku książki "Excrement in the Middle Ages; Sacred Filth and Chaucer’s Fecopoetics" zwraca uwagę w rozmowie z Live Science, że organiczna materia której używano po prostu nie przetrwała do naszych czasów.

W odkopanych przez archeologów szambach przetrwały pojedyncze ”dowody” pokryte jeszcze odchodami. Są też odnośniki w postaci dzieł literackich czy malarskich. Dlatego wiemy, że antyczni rzymianie używali w latrynach naturalnej gąbki na kiju (tersorium), którą trzymano w wiadrze z słoną wodą lub octem (niektórzy badacze twierdzą, że służyła ona tylko do czyszczenia samej toalety). W podobny sposób 2000 lat temu Chińczycy mieli swoje higieniczne patyki, czyli kawałek bambusa z jednym końcem otoczonym materiałem.

Starożytni Grecy mieli z kolei swoje trzy pessoi, gładkie płaskie kamienie lub kawałki zaokrąglonej ceramiki. Ich źródeł można szukać w ostrakach, glinianych skorupach na których umieszczano imię osoby, którą chciano poprzez głosowanie wydalić z miasta.

Dla podkreślenia wagi głosu, jak twierdzą badacze, odwiedzano wychodek i dodatkowo pokrywano skorupę fekaliami. Sądy skorupkowe i pojęcie ostracyzmu mają przez to nieco dobitniejsze znaczenie. Ostraka z imionami Sokratesa, Temistoklesa czy Peryklesa znaleziono podczas wykopalisk w Atenach.

Papier toaletowy to jeden z wielu wynalazków, które można przypisać Chińczykom. Widać im też przestała podobać się metoda ”szmatki na kiju”.  Inna sprawa, że duże płachty papieru były w dyspozycji cesarza i jego rodziny, a nie zwykłego zjadacza ryżu.

W zachodniej kulturze papier toaletowy pojawił się właściwie w XVI wieku dzięki upowszechnieniu prasy drukarskiej. Podcieranie się gazetami stało się normą wraz z popularyzacją taniej prasy brukowej, która z profanum miewała w konsekwencji kontakt nie tylko na poziomie doboru tematów.

Świadomi podwójnego przeznaczenia swojego produktu byli m.in. wydawanego od 1792 roku poradnika dla rolników ”The Old Farmer’s Almanac”, który dostarczany był klientom z dziurką wybitą w jednym rogu (można było go swobodnie powiesić w wychodku).

Równie popularny był darmowy i bardzo obszerny katalog wysyłkowy firmy Sears Roebuck. Gdy na początku XX-wieku zmieniono papier na błyszczący (i mniej chłonny), żeby uwydatnić kolorowe fotografie, klienci zaczęli się skarżyć. 

Gdy w 1857 roku na rynek w Stanach Zjednoczonych trafił pierwszy pakowany papier toaletowy, nie spotkał się z dużym zainteresowaniem. Producent, Joseph Gayetty, nasączał go wyciągiem z aloesu i sprzedawał jako produkt medyczny mający łagodzić hemoroidy. Za 500 płatów trzeba było zapłacić aż 12 dolarów. Po uwzględnieniu zmian wartości byłoby to dzisiejsze 360 dolarów za opakowanie.