Nowa książka autorki “Tatuażysty z Auschwitz” i “Podróży Cilki” nie bez powodu ujrzała światło dzienne podczas śmiercionośnej pandemii, która obrała sobie za cel głównie osoby w starszym wieku. Jest ona bowiem swego rodzaju zachętą, a niekiedy nawet stanowczym wezwaniem młodszych członków społeczeństwa do czerpania z wiedzy, doświadczeń, przemyśleń i pomysłów, jakie mają do zaoferowania seniorzy i seniorki – nie tylko ci z naszej rodziny (chociaż warto zacząć od słuchania właśnie ich), ale i osoby, które spotykamy na swojej drodze – sąsiedzi, zaprzyjaźnione ekspedientki, ulubiony szewc i wszystkie inne osoby, które autorka czasami brutalnie, acz prawdziwie określa mianem “niewidzialnych”. Bo takimi często nam się jawią – codziennie je mijamy i stanowią swoiste tło naszego codziennego życia, podczas gdy możemy od nich usłyszeć wiele ciekawych opowieści. Heather Morris podkreśla jednak, że nie tylko seniorzy zasługują na to, by ich wysłuchać.

“W tej książce opowiem o tym, jak słuchałam swojego ukochanego pradziadka, o mądrości i radości, jakie może nam przynieść słuchanie seniorów i seniorek. Opowiem również o tym, jak ważne jest słuchanie dzieci. Sama jestem mamą i babcią, i choć nie uważam, że byłam idealnym rodzicem (moje dzieci to potwierdzą!), myślę, że nauczyłam się czegoś, słuchając ich, szanując ich myśli i uczucia, bez względu na to, jak nieistotne lub banalne mogły się wówczas wydawać. Opowiem więcej o czasie spędzonym z Lalem (Lale Sokołow, bohater książki “Tatuażysta z Auschwitz” – przyp.red) i o tym, czego nauczyło mnie słuchanie tego wyjątkowego człowieka, a także o tym, czego nauczyłam się od wielu innych, którzy znaleźli w sobie odwagę, by zwierzyć mi się z głęboko osobistych i emocjonalnych doświadczeń. Podzielę się z wami również najtrudniejszą lekcją, jaką odebrałam: że przede wszystkim trzeba słuchać s i e b i e.” – pisze autorka we wstępie “Opowieści o nadziei”.

Nowa książka Morris to nie tylko opowieści jej ukochanego pradziadka. Przeplatają się one z opowieściami innych osób, które pisarka spotkała na swojej drodze – między innymi bohaterami jej dwu poprzednich książek. Autorka opowiada czytelnikom także o swoich doświadczeniach jako słuchaczki, przeprowadzając czytelników przez swoje dzieciństwo w Nowej Zelandii, gdzie od najmłodszych lat wpajano jej rówieśnikom, że dzieci, a tym bardziej dziewcząt nie warto słuchać, ponieważ najprawdopodobniej nie mają do powiedzenia nic ciekawego. Dorastając w otoczeniu takiej narracji, Heather Morris wyrobiła swoje własne zdanie: obserwując swoich bliskich, a później ludzi, których spotykała na swojej drodze, zrozumiała, że prawie każdy ma coś ciekawego do powiedzenia – po prostu wystarczy umieć go wysłuchać. Pisarka mistrzowsko opanowała tę umiejętność, co od lat pozwala jej na gromadzenie i przekazywanie dalej opowieści, które nie zasługują na to, by odejść w zapomnienie. 

W ‘’Opowieściach o nadziei” Morris nie tylko opowiada o tym, czego, kogo i jak słuchała, ale dostarcza też praktycznych wskazówek na temat tego, jak zachęcać innych do dzielenia się swoimi historiami i najskuteczniej ich słuchać, bo – jak się okazuje – słuchanie wiele ma twarzy.