Prezentujemy listę zielonych niewypałów. Choć sami jesteśmy całym sercem za ekologią i poszukiwaniami jak najlepszych rozwiązań dla środowiska trzeba niestety być czujnym na zjawisko “greenwashing”. 

Na czym polega? Firmy, celebryci, koncerny chętnie wykorzystują łatki eko, bio i organic by promować swoje produkty, wcale niekoniecznie ekologiczne. 

Przykład? Energooszczędne świetlówki, które owszem zużywają znacznie mniej prądy, ale produkowane są ze znacznie bardziej niebezpiecznych materiałów. Następny przykład z Polski: Komisja Etyki Reklamy swego czasu pogoniła firmę Enea, która chwaliła się hasłem „Potęga wiatru. Siła wody. Czysta energia. Czysty biznes”. Hasło ładne, ale tylko 5% zasobów energetycznych firmy pochodziło ze źródeł odnawialnych, a tylko 1% z wiatru. 92% energii w zasobach firmy pochodzi z węgla kamiennego i brunatnego. Rzeczywiście czyściutko. 

1. Olej kokosowy

Jeszcze niedawno można było przeczytać wszędzie o jego zbawczych właściwościach. Wspiera odbudowę i wzmacnianie włosów, doskonale sprawdza się w gotowaniu, dodawany jest do kosmetyków, poprawia działanie tarczycy, a nawet zapobiega chorobie Alzheimera. Można by powiedzieć – białe oleiste złoto. 

Z tym, że jednak nie do końca. Zdaniem amerykańskiej organizacji kardiologów American Heart Association (AHA) jest on równie niezdrowy co tłuszcze pochodzenia zwierzęcego i może prowadzić do miażdżycy, chorób serca i udaru mózgu.