Yoto ma ciekawą historię, która na pewno inspiruje kolejne firmy. Wszystko się zaczęło od projektu na platformie crowdfundingowej Kickstarter i od tamtej pory minęło już ponad 10 lat i właśnie doszło do ukazania 4 wersji ich flagowego odtwarzacza, skupionego na dostarczaniu dzieci rozwijającej rozrywki i jednocześnie walcząc z potęgą jaką posiadają smart urządzenia do przyciągania uwagi najmłodszych.
Yoto i Heirloom przedstawiają odtwarzacz audio, który pokazuje, że dzieci wciąż chcą czegoś ciekawego do zabawy, nie tylko internetu
Yoto Player to swoisty głośnik z ekranem, który wyświetla jakąś interesującą grafikę. Ta jest uzależniona od karty, w której są zawarte historie oraz pikselowe obrazki. Są one specjalnie zaprojektowane tak, żeby cieszyły oko, lecz jednocześnie nie rozpraszały od najważniejszego elementy, czyli dźwięku. Ten pomysł przyciągnął uwagę wielu przed laty i wciąż to robi, zachęcając nawet Disney’a i Warner Bros., a także DreamWorks do współpracy.

Twórcy jednak poczuli, że trzeba coś zmienić. Tak się zaczęła ich drogo do Heirloom, biura pełnego osób projektujących, chętnych do ciekawych wyzwań. To najnowsze miało polegać na zmniejszeniu urządzenia, bez tracenia jego najważniejszych cech, a przede wszystkim nie można było poświęcić minimalistycznej, oszczędnej formy wyświetlacza, która stoi na straży pomiędzy zaangażowaniem a social media.
Czytaj też: Yoto Player to interaktywna zabawka z dala od ekranu telewizora, która dostarczy frajdy na lata
Trzeba przyznać, że nowy projekt (stary można zobaczyć tutaj) bardzo odświeża formułę i nadaje jej bardziej przyjaznego charakteru, który wręcz sprawia, że poprzedni wariant wydaje się być aż przestarzały. Wciąż działają i pasują te same karty, lecz osoby zaznajomione z konstrukcją, od razu dostrzegą pojawienie się nowego pokrętła do nawigacji. Zmiana dotknęła zarówno standardowy model Yoyo Player jak i mniejszy odtwarzacz Yoto Mini.

Zielony przycisk jest nowością, która ułatwia sterowanie urządzeniem i powstał bardziej z myślą o grupie osób wcześniej niebędących w sferze zainteresowania. Pierwotnie użytkownikami narzędzi firmy były dzieci do lat 5, lecz wraz z rozwijającą się bazą kolekcjonerskich kart i historii, zakres zaczął się zwiększać aż do 8 latków oraz starszych dzieci. Zaskakująco, dzieci wraz z dorastaniem wcale nie chciały porzucać swoich “zabawek” Yoto Player dorastał razem z nimi (stąd też nadeszły i tradycyjne audiobooki).
Dodanie nowego przycisku może się wydawać błahostką dla wielu, lecz we współpracy Yoto z Heirloom, był to punkt wielu gorących dyskusji. Odtwarzacz miał pozostać narzędziem ograniczonym, które nie oferuje bodźców na poziomie social media. Najlepiej żeby dalej się nawigowało nim przy użyciu kart uruchamiając historię. Wciąż ma też być na tyle jednocześnie atrakcyjny i nie, żeby jego używanie było szansą na zacieśnianie więzów rodzinnych.

Pomimo obaw, nowy przycisk nie wychodzi poza proste ramy nawigacji góra-dół, dzięki czemu nie zakłóca prostoty i nie zachęca do zabawy niczym fidget spinnerem. Jednocześnie pozostawia rodzicom wiele elastyczności. To oni mogą zainstalować w 64 GB miejsca nowe opowieści, a nawet tworzyć własne karty, chociażby taką, która zmienia Yoto Playera i Yoto Mini w odtwarzacz z radiem.
Dostępność i cena
Nowy wariant jest już dostępny do zamówienia i niestety jest trochę drożej niż 3. generacja, o jakichś 120-150 złotych, lecz pozostaje kompatybilny z uzbieraną kolekcją. Odtwarzacz wciąż ma przede wszystkim dodatki po angielsku oraz po francusku i hiszpańsku. Sprawiając, że jest trudniej się w tym odnaleźć polskim dzieciom, które chociaż chłoną angielski szybciej niż rodzice, to jednak nie od razu go rozumieją. Na ten problem może pomóc środowisko zrzeszające polskich użytkowników, którzy mają dobre wieści na temat polskich kart.
Źródło: wallpaper
