Laura Jacques i Richard Remde z West Yorkshire pobrali próbki DNA od swojego zmarłego psa i wysłali je do koreańskiego laboratorium Sooam Biotech Research Foundation. DNA zostało wszczepione następnie do komórki, której usunięto jądro komórkowe i zaimplementowane surogatce.

Dwa sklonowane szczenięta przyszły na świat 27 grudnia. Zdaniem pary pieski są bardzo słodkie i wyglądają "dokładnie jak Dylan", ich zmarły bokser.

Usługami koreańskiego laboratorium para zainteresowała się po śmierci ukochanego psa, u którego zdiagnozowano nieoperacyjnego guza mózgu. Mimo gigantycznych kosztów para zdecydowała się na przeprowadzenie zabiegu i dwukrotną podróż do Korei (pierwsza próbka DNA okazała się niewystarczająca). 

Próbka DNA, którą ostatecznie wykorzystano do zabiegu w tym przypadku, została pobrana 12 dni po śmierci psa. - To pierwszy taki przypadek, gdy wykorzystaliśmy komórki pobrane po tak długim czasie od śmierci zwierzęcia - komentował David Kim, jeden z badaczy, którzy brali udział w zabiegu.

Klonowanie w koreańskiej klinice polega na wszczepieniu DNA do "gołej" komórki, z której usunięto jądro komórkowe. Następnie za pomocą szoku elektrycznego pobudza się komórkę do podziału. Na koniec wszczepia się ją do organizmu samicy psa, który urodzi klony. Do tej pory koreańska klinka sklonowała ponad 700 zwierząt na życzenie prywatnych klientów.