Czy paradontozę da się wyleczyć i jak to zrobić? Okazuje się, że większość Polaków nie ma o tym pojęcia.

Zaawansowaną postać paradontozy, która wymaga specjalistycznego leczenia (m.in. odbudowy ubytków w kościach) ma co dziesiąty Polak. Dla porównania dwukrotnie rzadziej chorujemy ma cukrzycę (dotyka co 20 z nas). Paradontoza jest znacznie częstszym problemem zdrowotnym, niż nadciśnienie czy otyłość. Do niedawna przyczyn paradontozy szukano w osłabionych dziąsłach. W celu ich wzmocnienia zalecano pobudzanie krążenia za pomocą masażu wykonywanego szczoteczką do zębów. Efekt zwykle był odwrotny do oczekiwanego: włosie raniło dziąsła, więc nasilało obrzęk i proces zapalny.

Dziś paradontozę wiąże się z nieprawidłowym myciem zębów, które pozostawia na nich osad zamieniający się w kamień nazębny. Jest on bezpośrednią przyczyną paradontozy w blisko 90 proc. przypadków. Wystarczy przez 4 dni nie umyć zębów, by w dziąsłach rozwinął się stan zapalny (są opuchnięte, podrażnione, przekrwione) – to pierwszy krok ku paradontozie.

Badania Fundacji Dr Laskus objęły tysiąc osób z całej Polski. W części poświęconej paradontozie zbadano świadomość Polaków względem leczenia tej choroby.

Polacy radzą sobie z objawami paradontozy głównie za pomocą stosowania leczniczych past do zębów, płukanek czy żeli do smarowania dziąseł. Tego typu środki działają aseptycznie, łagodzą i usuwają niektóre objawy zapalne.

Niestety jest to wyłącznie leczenie objawowe, które nie usuwa przyczyny choroby i nie zatrzymuje trwale postępu paradontozy.

„Najczęstsze konsekwencje nieleczonej choroby przyzębia to oczywiście osłabienie i utrata struktur otaczających zęby, co doprowadza z czasem do ich rozchwiania, przemieszczenia i ostatecznie utraty. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale paradontoza może także prowadzić do powikłań ogólnoustrojowych.” – mówi dr n. med. Agnieszka Laskus, jeden z fundatorów Fundacji Dr Laskus.

„Bakterie z kieszonek dziąsłowych mogą bowiem przedostawać się naczyniami krwionośnymi na obwód i przyczyniać się negatywnie do tworzenia mikrozakrzepów, zmian miażdżycowych, chorób serca i układu sercowo-naczyniowego, zawałów, zaburzeń gospodarki węglowodanowej organizmu, zapaleń płuc a u kobiet w ciąży do  przedwczesnych porodów i niskiej wagi urodzeniowej noworodków” – dodaje dr Laskus.

Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania paradontozie (poza zdrowym trybem życia i dietą) jest dbanie o higienę i zdrowie ogólne jamy ustnej. Zabiegi higienizacyjne przeprowadzane profesjonalnie w gabinetach stomatologicznych oraz domowa pielęgnacja jamy ustnej (technika mycia zębów, nitkowanie, stosowanie antyseptycznych preparatów wspomagających) w połączeniu z regularnymi wizytami kontrolnymi u lekarza są najlepszą prewencją dla tego schorzenia.

Jeżeli jednak wystąpiły już objawy paradontozy, trzeba koniecznie rozpocząć leczenie. Najpierw przeciwzapalne, usuwające przyczyny choroby, a potem naprawczo-regeneracyjne dla uszkodzonych struktur przyzębia, usuwające skutki schorzenia. Ważne by mieć świadomość, że leczenie choroby przyzębia przeprowadzamy nie tylko dla efektów estetycznych uśmiechu i dla zachowania funkcjonalności zębów i dziąseł, ale także zdrowia całego organizmu.