IKEA NÄMMARÖ Privacy Screen jest dokładnie takim produktem: prostym, drewnianym ekranem zewnętrznym, który można postawić na tarasie, balkonie albo w ogrodzie. Nie rozwiąże wszystkich problemów z prywatnością i nie zamieni działki w ukryty ogród z powieści, ale ma jedną dużą zaletę. Jest ruchomy, wygląda dość neutralnie i może pełnić kilka funkcji naraz: osłaniać przed wzrokiem, porządkować przestrzeń, ukrywać mniej reprezentacyjne fragmenty ogrodu albo służyć jako podpora dla pnączy.
Prywatność w ogrodzie nie zawsze wymaga płotu jak mur obronny
Najbardziej podoba mi się w takich rozwiązaniach ich skala. Przy prywatności łatwo od razu myśleć o dużych inwestycjach: wysokim ogrodzeniu, pergoli, żywopłocie, panelach, nasadzeniach, które efekt dadzą dopiero za kilka lat, jeśli po drodze nie zjedzą ich susza, psy albo nasze własne zapominalstwo przy podlewaniu. Tymczasem wiele problemów w ogrodzie jest punktowych. Nie trzeba zasłaniać całego świata. Wystarczy odciąć widok z jednego okna, osłonić stolik, schować kompostownik albo postawić coś przy fragmencie tarasu, który zawsze wydaje się zbyt odsłonięty.
NÄMMARÖ to parawan, który można przestawiać zależnie od pory roku i potrzeb, używać pojedynczo albo zestawiać kilka sztuk, by stworzyć bardziej zamkniętą, przytulną strefę. To może i brzmi zwyczajnie, ale przy małych ogrodach i balkonach zwyczajność często wygrywa z drogimi i trudnymi projektami. Nie każdy chce od razu przebudowywać taras. Czasem człowiek chce po prostu wypić kawę bez poczucia, że bierze udział w sąsiedzkim livestreamie.
Ukrywanie brzydkich miejsc to też część urządzania ogrodu
Ogród na zdjęciach składa się z lampionów, miękkich poduszek i ziół w donicach. Prawdziwy ogród ma jeszcze wąż, kran, kosz na bioodpady, kompostownik, worek ziemi, plastikową konewkę, zabawki psa. Niektórzy mają jeszcze ten jeden kąt, który zawsze wygląda jak zaplecze małego sklepu budowlanego. Nie widzę w tym nic złego. Każda przestrzeń użytkowa ma swoją mniej pokazową stronę. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta strona znajduje się dokładnie na osi widoku ze stolika.

Ładny ogród rzadko jest wyłącznie kwestią nowych mebli. Często chodzi o schowanie rzeczy, które psują rytm przestrzeni. Tak jak w mieszkaniu czasem wystarczy zamknąć szafę, żeby pokój wyglądał spokojniej, tak w ogrodzie dobrze ustawiona osłona potrafi zrobić więcej niż kolejna donica kupiona w przypływie majowego optymizmu.
Drugi ciekawy kierunek to potraktowanie ekranu jako podpory dla roślin. NÄMMARÖ ma pionową konstrukcję, więc można ustawić przy nim pnącza w donicach i pozwolić im wspinać się po elementach osłony. Wtedy parawan przestaje być tylko drewnianą przegrodą, a zaczyna mięknąć. Roślina potrafi uratować nawet prostą konstrukcję, dodając jej trochę życia i sezonowości.
Widzę to szczególnie na balkonach, gdzie nie zawsze da się sadzić coś w gruncie, a prywatność jest trudna do zbudowania. Donice z pnączami przy takim ekranie mogą działać jak szybsza wersja żywopłotu, tylko bez czekania kilku sezonów. Trzeba oczywiście pamiętać o wietrze, stabilnym ustawieniu i tym, że pnącza w donicach wymagają regularnego podlewania.
Ogród też potrzebuje podziału na strefy
Parawan może też działać jak lekka ścianka. Można pomyśleć o wykorzystaniu go do dzielenia przestrzeni ogrodowej, podobnie jak trejażu, który pozwala rozbić długi, wąski ogród na bardziej czytelne „pokoje”. To jest prosty trik, a potrafi zmienić odbiór miejsca. Długi taras albo wąski ogród bez podziałów często wygląda jak korytarz, tylko z lepszą pogodą. Gdy pojawia się przesłona, roślina, ławka albo ekran, przestrzeń zaczyna mieć rytm.
Nie chodzi o budowanie labiryntu. Wystarczy zasugerować, że tu jest miejsce na kawę, tam na rośliny, dalej na mniej reprezentacyjne rzeczy, których nikt nie chce oglądać z leżaka. Małe ogrody bardzo korzystają z takich podziałów, bo paradoksalnie po rozdzieleniu wydają się bardziej przemyślane. Jak mieszkanie po ustawieniu regału, który nagle robi z jednego pokoju kącik do pracy i część wypoczynkową.

Cena nie jest zła
Parawan dostępny jest w cenie 349 zł za moduł wielkości 140 x 80 cm. Sam koncept jest jednak ciekawy niezależnie od tego konkretnego produktu: wolnostojący ekran zewnętrzny, który można przestawiać, wykorzystywać jako podporę dla roślin i osłonę mniej ładnych fragmentów. Przy polskich tarasach, balkonach w szeregowcach i ogródkach przy bliźniakach taki typ rozwiązania ma sporo sensu.
Najważniejsze, żeby nie mylić go z pełnoprawnym ogrodzeniem. To raczej mebel ogrodowy z funkcją porządkowania widoku. Przy mocnym wietrze trzeba zadbać o stabilność. Przy całorocznym używaniu drewno będzie wymagało pielęgnacji. Przy bardzo odsłoniętym tarasie jeden panel nie da poczucia prywatności jak ściana zieleni.
