Citizen, a właściwie należąca do tego koncernu marka Frederique Constant, postanowiła przenieść ten trend do znacznie przystępniejszej półki cenowej. Tak narodził się model Classics Carrée Denim – który prostokątną kopertę połączył z jeansowym paskiem i błękitem tarczy. Efekt? Zaskakująco dobry.
Pasek niczym z ulubionych dżinsów
Konstrukcyjnie Classics Carrée Denim stawia na bardzo klasyczną formę. Smukła, polerowana koperta ze stali nierdzewnej charakteryzuje się prostokątnym kształtem o wymiarach 25,2 milimetra szerokości na 36 milimetrów długości. Całość jest niezwykle płaska – mierzy zaledwie 5,85 milimetra grubości, co sprawia, że zegarek bez trudu chowa się pod mankietem każdej, nawet najbardziej dopasowanej koszuli. Całość uzupełnia wyrazista koronka w kształcie cebulki oraz schodkowe profilowanie boków koperty, które odwołuje się bezpośrednio do stylistyki retro z lat 20. i 30. ubiegłego wieku



Tarcza to z kolei popis absolutnego minimalizmu. Frederique Constant zrezygnowało w tym modelu z niemal wszystkich tradycyjnych oznaczeń. Na cyferblacie nie znajdziemy ani cyfr rzymskich, ani indeksów godzinowych, ani sekundnika, ani nawet okienka datownika. Jedynym akcentem pozostaje subtelne, niewielkie logo marki umieszczone w górnej części.
Brak zbędnych elementów pozwolił na całkowite wyeksponowanie niezwykłej struktury tarczy. Wykonano ją w odcieniu szczotkowanego indygo, a jej ukośna, biała faktura naśladuje splot tkaniny – barwioną na niebiesko osnowę oraz surową, białą wątek. To bezpośrednie nawiązanie do francuskiego miasta Nîmes, skąd w XVII wieku wywodziła się tkanina serge de Nîmes, od której nazwę wziął znany nam dzisiaj na całym świecie dżins (de Nîmes – denim). Czas wskazują jedynie dwie wypolerowane na wysoki błysk wskazówki.

Może właśnie dlatego, że cała reszta jest tak minimalistyczna, pasek prezentuje się tak dobrze? Zamiast skóry mamy tu bowiem niebieski, lekko przetarty jeans, połączony z miękką, skórzaną podszewką i klasyczną stalową sprzączką. Konstrukcję ozdobiono grubym, białym przeszyciem oraz niebieską, skórzaną szlufką. W obrębie paska dzieje się sporo, podczas gdy cała reszta to popis błękitno-srebrnej elegancji. I to naprawdę działa.
Brak sekundnika na tarczy ma pewną zaletę
Wydawać by się mogło, że rezygnacja z sekundnika była jedynie podyktowana chęcią usunięcia z tarczy wszystkiego, bez czego możemy się obejść. Tylko że ma to jeszcze jedną stronę. Daje pewną iluzję. Dla postronnego obserwatora zegarek wygląda jak tradycyjny czasomierz mechaniczny, ponieważ na tarczy nie uświadczymy charakterystycznego, przeskakującego skokowo ruchu wskazówki sekundowej. W rzeczywistości wewnątrz koperty pracuje precyzyjny, szwajcarski mechanizm kwarcowy FC-200 (oparty na niezawodnym kalibrze Ronda 1062).
Zastosowanie kwarcu pozwoliło na zachowanie niesamowicie smukłego profilu koperty, zniwelowało konieczność nakręcania zegarka po kilku dniach leżenia w szufladzie, a także zagwarantowało długi czas pracy, ponieważ bateria wykazuje żywotność sięgającą aż 6 lat. Co jednak najważniejsze, wybór ten pozwolił utrzymać cenę zegarka na bardzo rozsądnym i przystępnym poziomie.

Mówimy tutaj bowiem o niecałych 4 tyś. złotych. Jasne, to wciąż może wydawać się sporo, jak za zegarek, który nawet nie pokazuje sekund, jednak w tym segmencie patrzy się na to zupełnie inaczej. Zwłaszcza gdy porównany ten model z analogicznie stylizowanymi, dżinsowymi eksperymentami od marek z segmentu premium. Na tym tle propozycja od Frederique Constant staje się jedną z najciekawszych i najbardziej stylowych premiery tego sezonu.
Źródło:Frederique Constant
