W internecie i wielkim biznesie zawrzało. Malcolm Gladwell, jeden z najbardziej wpływowych współczesnych myślicieli, ogłosił: „Za pięćdziesiąt lat Steve Jobs zostanie zapomniany, a Billowi Gatesowi będą stawiać pomniki na całym świecie”. Sympatycy Apple’a i Microsoftu darzą się – jak wiadomo – nieco tylko łagodniejszymi uczuciami niż kibice zwaśnionych klubów piłkarskich. Do rękoczynów nie doszło, ale z obu stron padło mnóstwo mocnych słów. Gladwell uderzył bowiem w czuły punkt – w łączące wszystkich nieprzeciętnych ludzi pragnienie pozostawienia po sobie trwałego śladu na Ziemi.

 

Wstydliwe historie - Wielcy przedsiębiorcy stali się w naszych czasach prorokami

Swój wyrok skazujący twórcę Apple’a na zapomnienie, a założyciela Microsoftu na wieczną chwałę Gladwell uzasadnia solidnymi argumentami. Wieszczy, że za pół wieku o obu markach będą pamiętali tylko historycy ekonomii. Liczy się bowiem nie firma, lecz osobowość i dokonania człowieka. „Wielcy przedsiębiorcy stali się w naszych czasach nowymi prorokami. Szanujemy ich i w nich wierzymy. Nie piszemy ich biografii, lecz pełne zachwytu hagiografie. Czy jednak rzeczywiście na to zasługują?” – pyta. I odpowiada, że szacunek dla biznesmenów powinien zależeć od tego, co zrobili dla dobra ludzkości, a nie od zdolności do robienia wielkich pieniędzy.

Już dwa lata wcześniej w opublikowanej na łamach „New Yorkera” recenzji książki „Wstydliwa historia piękna” Gladwell mocno podkreślił różnicę między gigantami branży kosmetycznej: Heleną Rubinstein i Eugène Schuellerem. Oboje nie żyją od pół wieku, ale pierwsze nazwisko znają wszyscy, drugie nie mówi nikomu nic. Przypomnijmy więc, że Schueller to założyciel i twórca potęgi koncernu L`Oréal. Dlaczego w tak różny sposób zachowali się w pamięci potomnych? Bo Rubinstein angażowała się w walkę o prawa kobiet, w czasie wojny starała się ratować Żydów z ojczystego Krakowa. Schueller zaś, zapatrzony wyłącznie w swoją firmę, skalkulował potencjalne zyski i straty, po czym bez zmrużenia oka podjął współpracę z okupującymi Francję Niemcami. Po wojnie, by uniknąć trudnych pytań, musiał się z tego powodu ukrywać przed opinią publiczną. Koncern rozkwitał, ale jego twórca już za życia popadał w zapomnienie. Schueller nie był człowiekiem niemoralnym – tłumaczył Gladwell – lecz amoralnym. Nie popełnił żadnej zbrodni, żadnego przestępstwa. „Rozwijał nowoczesną, innowacyjną firmę. I tylko nie potrafił oddzielić swojego biznesu od swojego sumienia. Jego następcy to Steve Jobs. To Mark Zuckerberg” – spuentował.