Na opublikowany przed kilkoma dniami raport czekało wielu amatorów UFO, którzy liczyli, że amerykańska armia ujawni pozaziemskie pochodzenie niektórych z obserwowanych zjawisk. Przypomnijmy, że kilka lat temu administracja USA przestała używać kojarzącego się z „obcymi” określenia UFO (ang. unidentified flying object – niezidentyfikowany obiekt latający) i zaczęła stosować skrót UAP (ang. unidentified aerial phenomena – niezidentyfikowane zjawiska powietrzne).

Choć zmiana „obiektu latającego” na „zjawisko powietrzne” pozwala sugerować naturalne pochodzenie części obserwacji, to w raporcie stwierdzono, że „większość zgłoszonych UAP prawdopodobnie reprezentuje obiekty fizyczne”. Spośród 144 raportów dotyczących UAP w latach 2004–2021 tylko jeden można było zidentyfikować. Okazało się – podaje raport – że był to wielki balon zaobserwowany w momencie opróżniania.

Podobne kształty, rozmiary i napęd UAP

Chociaż wszystkie odnotowane przez pilotów obserwacje UAP znacznie się różniły, autorzy raportu stwierdzili, że znaleźli pewne wzorce dotyczące rozmiarów, kształtów, a w szczególności napędów, jakimi mogą dysponować UAP.

W 18 raportach „obserwatorzy zgłosili nietypowe wzorce ruchu UAP lub charakterystykę lotu” – czytamy w raporcie. Niektóre obiekty wydawały się „pozostawać nieruchomo w powietrzu, poruszać się pod wiatr, gwałtownie manewrować lub poruszać się ze znaczną prędkością, bez dostrzegalnych środków napędu”.

Niektóre z tych „dziwnych cech lotu” można było zaobserwować na trzech nagraniach opublikowanych przez Marynarkę Wojenną USA w kwietniu 2020 r. Klipy nazwane FLIR, GOFAST i GIMBAL pokazywały coś, co wyglądało jak statek kosmiczny poruszający się z prędkością hipersoniczną bez widocznych środków napędu – donoszono przed rokiem. 

UAP może być technologią szpiegowską?

Autorzy raportu scharakteryzowali także pięć potencjalnych kategorii UAP: zakłócenia w przestrzeni powietrznej (ptaki, balony i prywatne drony),  naturalne zjawiska atmosferyczne (np. kryształki lodu, które mogą odbijać promieniowanie podczerwone), niejawne programy rządu USA oraz wrogie systemy obcych rządów (technologia opracowana przez rządy Chin, Rosji czy innych wrogich krajów).

Piąta kategoria została zdefiniowana jako „inne” i choć nie ma tu ani słowa o pozaziemskiej technologii, to właśnie ta kategoria może nadal rozbudzać wyobraźnię amatorów UFO. Co więcej jawna i podana do publicznej wiadomości część raportu to zaledwie 9 stron. „The Guardian” zauważa, że „najbardziej soczyste szczegóły” i najistotniejsze obserwacje mogą pozostawać ściśle tajne, i wciąż dostępne jedynie dla wybranej grupy.

Długo oczekiwany raport powstał po tym, jak 21 grudnia 2020 roku na wniosek senackiej komisji ds. wywiadu uchwalono ustawę wzywającą do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych (UAP). Pentagon zwlekał z publikacją raportu do ostatniej chwili. Od momentu przegłosowania ustawy szef departamentu obrony miał sześć miesięcy na przedstawienie informacji publicznie. Termin upłynął w ostatnich dniach czerwca.  

Raport nie przybliżył nas do wyjaśnienia fenomenu UFO

Raport opublikowany w piątek 25 czerwca ma być „wywiadowczą oceną zagrożenia stwarzanego przez niezidentyfikowane zjawiska lotnicze (UAP) oraz postępów, jakie poczyniła Grupa Zadaniowa ds. Niezidentyfikowanych Zjawisk Powietrznych Departamentu Obrony (UAPTF) w zrozumieniu tego zagrożenia” – czytamy w raporcie.

– Wszystko, co wchodzi w przestrzeń powietrzną, a co nie powinno się w niej znajdować, stanowi zagrożenie. Chcę, żebyśmy potraktowali to poważnie i mieli system, który będzie traktował to poważnie. Chcę, abyśmy opracowali proces analizujący dane za każdym razem, gdy się pojawiają – powiedział senator Marco Rubio, który naciskał na śledztwo w sprawie UAP.

Po opublikowaniu raportu Rubio, który jest przewodniczącym Senackiej Komisji Specjalnej ds. Wywiadu, powiedział, że jest to pierwszy krok do skatalogowania incydentów UAP, chociaż Pentagon i społeczność wywiadowcza mają przed sobą jeszcze dużo pracy, aby faktycznie zidentyfikować zagrożenie.

 

Źródła: DNI, The Guardian.