W ciągu najbliższych pięciu lat aż trzy firmy, SpaceX, Blue Origin i Virgin Galactic, planują wysłać na orbitę kosmicznych turystów. Ktokolwiek zdecyduje się – jak Yusaku Maezawa, japoński multimilioner – przekonać się na własne oczy, że Ziemia jest kulą, będzie się musiał do tej wycieczki solidnie przygotować. Startupy takie jak brytyjski Blue Abyss oferują kompleksowe szkolenie dla przyszłych astronautów, zarówno prywatnych, jak i wysyłanych przez państwowe agencje kosmiczne.

Obejmuje ono naukę poruszania się w stanie nieważkości, przeprowadzania prostych eksperymentów, a także przygotowujące do startu testy w wirówkach przeciążeniowych. Jak wygląda takie urządzenie? To długie ramię, na którego końcu znajduje się kabina. Gdy się obraca, wytwarza przeciążenia rzędu nawet kilkudziesięciu g. Daje przedsmak lotu na orbitę: kilku bardzo nieprzyjemnych minut, w czasie których ma się wrażenie, że – używając słów słynnego kanadyjskiego astronauty Chrisa Hadfielda – zgniata nas goryl.

BIOLOGIA WYTRZYMAŁOŚĆ NA PRZECIĄŻENIA - ILE G MOŻE ZNIEŚĆ CZŁOWIEK?

Na Ziemi działa na nas siła ciężkości wynosząca 1 g, w stanie nieważkości 0 g. Czasami jednak można ważyć o wiele więcej

4 g – tyle odczuwa się podczas lotu w kosmos, ale także (przez sekundę) podczas jazdy rollercosterem

6 g – działa na korpus kierowcy pod- czas wypadku, gdy jechał z prędkością 55 km/godz

46 g – przeżył John Stapp w 1954 r. podczas jazdy saniami rakietowymi. Na pewien czas utracił wzrok, jednak ostatecznie żył aż 89 lat.

180 g – takiego rekordowego przeciążenia doświadczył kierowca Formuły 1 David Purley, gdy jego samochód zderzył się ze ścianą (na 66 cm wyhamował ze 173 km/godz. do zera). Purley przeżył, doświadczył jednak licznych złamań.
 

SPALAM SIĘ

Do 1687 r., kiedy Isaac Newton odkrył prawo powszechnego ciążenia, nikt nie miał pojęcia, że chodząc po powierzchni Ziemi podlega działaniu jakiejś siły. Tymczasem od początków ludzkości każdy mieszkaniec naszej planety, któremu dane było ważyć 70 kg, znosił nacisk grawitacji wynoszący w przybliżeniu 680 niutonów (czyli 1 g). Czy to dużo? Tyle wynosi jedna dziesiąta prawego sierpowego profesjonalnego boksera (zakładamy, że powierzchnia, na której ląduje jego cios, ma 40 cm kw.) albo moc, z jaką gryziemy jabłko. To, że nie zdajemy sobie sprawy, że Ziemia cały czas lekko nas boksuje, to efekt przyzwyczajenia do oddziaływania grawitacyjnego, którego na co dzień w ogóle nie odczuwamy.

Wystarczy jednak, że znajdziemy się na szczycie platformy startowej promu kosmicznego, czyli dwa boiska piłkarskie nad Ziemią, a znane ze szkoły wzory fizyczne staną się sprawą życia i śmierci. Żeby dostać się na okołoziemską orbitę, trzeba bardzo szybko nabrać prędkości wynoszącej prawie 8 kilometrów na sekundę (ponad 28 tys. kilometrów na godzinę), czyli 23 razy tyle, ile wynosi prędkość dźwięku. W przypadku dawnych amerykańskich wahadłowców zapewniały to trzy silniki główne na paliwo ciekłe (ciekły tlen i ciekły wodór) oraz dwie rakiety wspomagające.

W przypadku używanych obecnie statków kosmicznych Sojuz MS wystrzał z Ziemi gwarantuje trzyczłonowa rakieta Sojuz FG. Wypełnia ją 300 ton ciekłego tlenu i paliwa lotniczego (wahadłowce spalały ponad 1700 ton paliwa), które zniknie w ciągu niecałych dziewięciu minut. Tyle czasu potrzeba, by zamknięci w statku kosmicznym astronauci znaleźli się 200 km nad powierzchnią naszego globu.