W podobnym czasie od startu potrząśnięcia doświadczył Tim Peake – Sojuz odrzucał pierwszy człon rakiety również po około dwóch minutach (na wysokości ok. 40 km). „Nagle pochyliliśmy się do przodu, mając wrażenie, że spadamy” – opisuje
astronauta. Uczucie powtórzyło się po niecałych pięciu minutach od opuszczenia Bajkonuru, kiedy odłączał się drugi człon Sojuza (wysokość 170 km), a potem po raz ostatni po ponad ośmiu minutach, kiedy odpadł trzeci człon (ok. 220 km nad Ziemią).

Jakiego największego przeciążenia doświadczają astronauci? – Rzędu 4 g, a to takie uczucie, jakby położył się na tobie potężny grubas – opisuje Hadfield. Podobny wynik osiąga się na pokładzie Sojuza. „Było to niezwykłe doświadczenie – wspomina Tim Peake. – Czułem, jak coraz głębiej wciska mnie w fotel, jak napinam mięśnie brzucha koncentrując się na odpowiedniej technice oddychania, której nauczyłem się w wirówce… i starając się nie wybuchnąć śmiechem z powodu tłumionych emocji”.

Na szczęście w czasie startu nie można zemdleć (przynajmniej z powodu przeciążeń). W kosmos leci się na plecach, a więc nie ma niebezpieczeństwa, że grawitacja uniemożliwi krwi dostanie się do mózgu. Po trzech minutach, gdy Sojuz odrzuca osłony aerodynamiczne, zaczynają się pamiętne chwile. Statek kosmiczny pokonuje umowną granicę kosmosu zwaną linią Karmana (100 km nad powierzchnią), a niebo zaczyna zmieniać kolor. Dzieje się to błyskawicznie – wystarczy 15 sekund, by z niebieskiego zrobiło się smoliście czarne. Ten kolor jest bardzo szczególny. „To najciemniejsza czerń, jaką można sobie wyobrazić – opisuje Tim Peake. – Wygląda naprawdę niezwykle. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że przywykliśmy do rozgwieżdżonego nocnego nieba z rozproszonym światłem słonecznym i pokrywą chmur odbijającą światła od Ziemi. W przestrzeni kosmicznej jest inaczej. Gdy w nią spojrzałem, zostałem wynagrodzony widokiem atramentowej czerni”.

POZOSTAJĘ NA POSTERUNKU

Co robi załoga w czasie tych strasznych ośmiu minut? – Stajesz się coraz cięższy i cięższy, jakby ktoś sypał na ciebie piasek, i jesteś coraz mocniej wciskany w fotel – opowiada Hadfield. Na szczęście w tym stanie nie ma zbyt wiele pracy. Lot jest w pełni zautomatyzowany, zadaniem załogi jest więc wyłącznie kontrolowanie, czy wszystko przebiega zgodnie z planem. Astronauci musieliby zareagować tylko wówczas, gdyby doszło do sytuacji awaryjnej (tak się stało
w październiku 2018 r., kiedy awaryjnie lądował statek Sojuz MS-10 z Aleksiejem Owczyninem i Nickiem Hauge na pokładzie.