Do tej pory u jej najbliższych nie wykryto wirusa. Trwa jednak poszukiwanie wszystkich 15 osób z którymi miała kontakt po wyjściu z rządowej izolatki w Auckland. Patogen u 56-latki został wykryty już po opuszczeniu przez nią przymusowej dwutygodniowej kwarantanny. Przechodzą ją wszyscy przybywający do kraju. Testy jakie w jej czasie przeszła dawały wynik negatywny. 

Według odpowiedzialnego za walkę z COVID-19 ministra Chrisa Hopkinsa źródłem infekcji był zapewne inny powracający do kraju podróżny przebywający w tym samym, co ona, ośrodku kwarantanny. 

W ostatnich tygodniach wykryto w tego typu miejscach kilka przypadków infekcji szczególnie zaraźliwymi wariantami. Po infekcji 56-latki badana jest możliwość, że wirus przedostawał się tam systemami wentylacji i klimatyzacji.

W reakcji na ogłoszenie przypadku infekcji przez Nową Zelandię, Australia zawiesiła na 72 godziny specjalny korytarz pozwalający na swobodne podróże między tymi państwami. Każdy kto przyjechał do Australii z Nowej Zelandii po 14 stycznia będzie poddany kwarantannie, we własnym domu lub specjalnym hotelu.

– Dmuchamy na zimne do czasu aż dowiemy się więcej na temat tego przypadku – skomentował minister zdrowia Australii, Greg Hunt. Dodał, że niepokój budzi fakt, że chodzi o tak zaraźliwą odmianę wirusa jak i to, że COVID-19 u 56-latki zdiagnozowano już po opuszczeniu przez nią kwarantanny.

Nowa Zelandia w tej pandemii stała się jednym z krajów, gdzie mówi się o sukcesie walki z roznoszeniem się wirusa. Ostatni przypadek infekcji odnotowano w listopadzie. Dzięki bardzo restrykcyjnym zasadom lockdownu i geograficznej izolacji udało się wyeliminować wirusa z 5 mln populacji. Do tej pory potwierdzono tam jedynie 1927 przypadków COVID-19.