Wysłanie na Marsa sondy kosmicznej Hope to pierwsza misja międzyplanetarna zainicjowana przez państwo arabskie. W ostatnich dniach w ZEA wiele budynków i pomników podświetlono na czerwono, aby uczcić inaugurujący sukces w kosmosie. 

 

Pierwszy sukces ZEA w kosmosie

Z perspektywy rządu ta misja w 90 procentach zakończyła się pomyślnie – komentował Omran Sharaf, kierownik projektu Hope, jeszcze przed przybyciem sondy na orbitę Marsa.

We wtorek naukowcy z centrum operacyjnego w Dubaju otrzymali pierwszą wiadomość od Hope. Sonda zaczęła odpalać silniki strumieniowe, aby finalnie zwolnić i poddać się grawitacji Czerwonej Planety. Po wejściu na orbitę obiekt może rozpocząć badania atmosfery oraz pogody na Marsie. Przełomowa dla ZEA wiadomość została przekazana na oficjalnym profilu misji na Twitterze.

 

 

Premier Zjednoczonych Emiratów Arabskich, szejk Mohammed bin Rashid Al Maktoum, odwiedził centrum operacyjne w Dubaju, żeby pogratulować astronomom. Ewidentnie udzielił mu się ich entuzjazm. 

Misja Hope ma potrwać co najmniej dwa lata. W tym czasie sonda zbada, w jaki sposób warunki pogodowe na Czerwonej Planecie, w tym burze piaskowe, wpływają na prędkość, z jaką marsjańskie powietrze ucieka w przestrzeń kosmiczną. 

 

Tłok w kosmosie

W tym miesiącu w okolicach Marsa będzie wyjątkowo tłoczno. Zaledwie dzień po Hope na orbicie ma się pojawić wysłana latem ubiegłego roku chińska sonda kosmiczna Tianwen-1. W maju zainstalowany w niej łazik i orbiter odłączą się, żeby zbadać teren Utopia Planitia. Z kolei już w przyszłym tygodniu, bez wcześniejszego zatrzymania się na orbicie, na powierzchni Marsa badania rozpocznie Perseverance – łazik NASA. W zaledwie siedem minut obiekt zwolni z niespełna 20 tysięcy km/h do zera.

 

 

Misja Hope jest owocem współpracy Zjednoczonych Emiratów Arabskich z Laboratorium Fizyki Atmosfery i Przestrzeni Kosmicznej na Uniwersytecie w Kolorado. Mimo, że sonda teoretycznie została wybudowana w USA, to przy jej projekcie pracowali arabscy inżynierowie, którzy przez lata zdobywali doświadczenie od swoich amerykańskich kolegów i koleżanek. NASA czy Chiny mogą już pochwalić się doświadczeniem w organizowaniu misji kosmicznych. Tymczasem Zjednoczone Emiraty Arabskie dopiero debiutują na międzyplanetarnej scenie. Lepszego początku chyba nie można sobie wyobrazić.