powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Pierwsza szczoteczka Dysona miała być hitem. Teraz została wycofana ze sprzedaży

Marka Dyson, przyzwyczaiła nas do tego, że potrafi całkowicie redefiniować przedmioty codziennego użytku – od bezworkowych odkurzaczy, przez kosmicznie wyglądające suszarki do włosów, aż po zaawansowane oczyszczacze powietrza. Gdy na początku września zeszła z taśmy ich pierwsza, naszpikowana technologią szczoteczka do zębów, spodziewaliśmy się hitu. Trudno się dziwić, bo zapowiedzi brzmiały imponująco. Czar prysł jednak po zaledwie dwóch tygodniach.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Pierwsza szczoteczka Dysona miała być hitem. Teraz została wycofana ze sprzedaży
Chcesz czytać więcej treści jak „Pierwsza szczoteczka Dysona miała być hitem. Teraz została wycofana ze sprzedaży"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Zaawansowana szczoteczka elektryczna Dyson CameraJet – produkt okrzyknięty jedną z najbardziej ambitnych prób zrewolucjonizowania higieny jamy ustnej ostatnich lat – nagle i bez głośnych zapowiedzi zniknęła ze sklepów oraz oficjalnych stron internetowych producenta na kluczowych rynkach. I nie, nie wyprzedała się tak szybko. Jak się bowiem okazuje, powodem zniknięcia są niepokojące sygnały od pierwszych użytkowników oraz przyznanie przez samą firmę, że w pierwszych partiach mogło dojść do usterki jednego z podzespołów.

Kamera, sztuczna inteligencja i natrysk płynu do płukania

Żeby zrozumieć, jak wielkim zaskoczeniem jest wstrzymanie sprzedaży tego urządzenia, trzeba przyjrzeć się temu, co CameraJet miała do zaoferowania, przynajmniej na papierze. Dyson postanowił całkowicie odejść od tradycyjnego schematu, w którym szczoteczka jedynie wibruje lub obraca się na zębach. W smukłej obudowie umieszczono miniaturową, szerokokątną kamerę połączoną z algorytmami sztucznej inteligencji. System w czasie rzeczywistym analizował wnętrze jamy ustnej, lokalizował przestrzenie międzyzębowe oraz wykrywał miejsca, w których gromadzi się płytka bakteryjna.

Gdy urządzenie zidentyfikowało problematyczny obszar, automatycznie kierowało w niego precyzyjny, niewielki strumień płynu do płukania ust, zebranego ze specjalnego, wewnętrznego zbiorniczka o pojemności 12,5 ml. Celem było połączenie trzech osobnych etapów codziennej higieny – tradycyjnego szczotkowania, nitkowania oraz płukania – w jeden, płynny i w pełni zautomatyzowany proces. Brzmi świetnie, ale…

Od zalanego wnętrza po przegrzewanie. Co poszło nie tak?

Teoretyczny majstersztyk dość szybko zderzył się jednak z brutalną rzeczywistością użytkową. Wkrótce po premierze w sieci zaczęły pojawiać się głosy niezadowolonych klientów. Na forach internetowych i w mediach społecznościowych pojawiła się seria wpisów opisujących poważne problemy z działaniem sprzętu. Użytkownicy skarżyli się na awarie stacji dokującej, problemy z ładowaniem, a nawet niebezpieczne przegrzewanie się obudowy podczas pracy. Komentarzy było na tyle dużo, że ciężko tu mówić o przypadku.

Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak doniesienia o nieszczelności. Część klientów zgłaszała, że do wnętrza szczoteczki dostawała się woda, co w przypadku urządzenia wycenianego jako sprzęt ultra-premium i używanego codziennie nad umywalką jest błędem trudnym do wybaczenia. Sprawa stała się o tyle niefortunna, że podczas uroczystej premiery w Paryżu sam James Dyson z dumą podkreślał wysoką klasę wodoodporności IPX7, która z założenia powinna gwarantować bezpieczne zanurzenie w wodzie na głębokość metra przez 30 minut.

Rzecznik prasowy firmy Dyson w oświadczeniu dla mediów potwierdził, że w najwcześniejszych partiach produkcyjnych mógł wystąpić problem z jednym z komponentów i obecnie trwają intensywne prace nad ustaleniem dokładnego źródła usterki. Jednocześnie firma zaznaczyła, że nie chodzi o całkowite, masowe wycofanie produktu z rynku, tylko wstrzymanie dystrybucji na czas dochodzenia.

Na tym nie koniec, bo oprócz ewidentnych problemów ze sprzętem, pierwsze tygodnie na rynku ujawniły także, że chyba tym razem Dyson trochę przekombinował. Nietypowa konstrukcja szczoteczki wymuszała całkowitą zmianę nawyków podczas mycia, a – jak dobrze wiemy – zmiana wieloletnich przyzwyczajeń często bywa frustrująca. Aby wbudowana kamera mogła poprawnie widzieć łuki zębowe i kierować strumień płynu, użytkownik musiał trzymać usta stosunkowo szeroko otwarte przez niemal całe dwuminutowe mycie.

Efekt? Wielu pierwszych testerów narzekało na to, że precyzyjne natryski płynu do płukania w połączeniu z uchylonymi ustami kończyły się zachlapaną łazienką, lustrem i ubraniami. To pokazuje, jak trudne bywa wprowadzanie na rynek urządzeń, które próbują zredefiniować na nowo zasady tak prostej czynności, jaką wykonywaliśmy dotąd automatycznie od dziecka.

Na ten moment Dyson nie udostępnił jeszcze pełnej listy numerów seryjnych modeli dotkniętych problemem ani szczegółowych instrukcji postępowania dla osób, które zakupiły już swój egzemplarz. Jeśli dopiero planowaliście to zrobić, lepiej poczekać, aż firma zakończy śledztwo. Tak czy inaczej, to dość bolesny cios w wizerunek marki. Wizjonerskie urządzenie na razie prezentuje się bardziej jako przekombinowana klapa i… cóż, trochę mnie to nie dziwi.

Źródło: Rejoy Health

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Pierwsza szczoteczka Dysona miała być hitem. Teraz została wycofana ze sprzedaży"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX