Wystarczy, że mieszkańcy Azji dorównają nam pod względem poziomu życia, a wszelkie zasoby – od metali rzadkich po zboża – po prostu się skończą.Zdaniem prof. Diamonda jedyne, co możemy w takiej sytuacji robić, to stopniowo ograniczać konsumpcję, licząc na to, że kraje rozwijające się też nieco pohamują swój apetyt. Łatwe to nie będzie, ale od czegoś trzeba zacząć – na przykład od foliowych toreb właśnie.

SKLEPOWA EKOPROPAGANDA

Moda na ekologię niewątpliwie jest zjawiskiem pozytywnym, ale też nie brakuje firm, które próbują na niej po prostu zarobić. „Nierzadko wprowadzają przy tym konsumentów w błąd” – mówi dr Hanna Żakowska. Emblematy w rodzaju „przyjazna dla środowiska” pojawiają się np. na wykonanych z tworzywa sztucznego torbach wielorazowego użytku, choć są one równie ekologiczne, co zwykła reklamówka z grubszej folii, którą też możemy wykorzystać wielokrotnie.

Spore zamieszanie może wywołać też wprowadzenie opakowań rozkładających się. „Należy wyraźnie odróżnić torby biodegradowalne od kompostowalnych. Te pierwsze są wykonane z plastiku, tyle że po pewnym czasie rozpadną się na pył. Drugie zaś mogą zostać rozłożone przez bakterie i grzyby, tak jak odpadki roślinne” – wyjaśnia dr Żakowska. Wrzucenie torby biodegradowalnej do kompostownika to po prostu zanieczyszczenie go, natomiast obydwa typy „ekoreklamówek” nie powinny trafiać do pojemników na odpady plastikowe, bo nie nadają się do recyklingu.