Czy pamiętasz czołówkę do animowanego serialu Bajki Bolka i Lolka? Bohaterowie kreskówki otwierają książki, a z nich wyłaniają się po kolei: kowboj, pirat i samolot myśliwski. Otóż takie książki już istnieją. Są to książki multimedialne – takie jak „Samsara” Tomka Michniewicza, opowiadająca o podróży po Tybecie.

 
– Książka multimedialna jest czymś znacznie więcej niż zwykła książka i czymś więcej niż e-book – mówi Mateusz Tobiczyk z firmy Woblink, która opracowała multimedialną wersję podróżniczej opowieści Tomka Michniewicza. Multimedialna „Samsara” pozwala poczuć atmosferę Tybetu i lepiej zrozumieć kraj i jego mieszkańców. Czytelnik może nie tylko przeczytać tekst, ale też posłuchać modlitw tybetańskich mnichów, obejrzeć filmy, zdjęcia (fotografii jest tyle, że nie miałyby szans zmieścić się w zwykłej książce) oraz mapy, które można dowolnie powiększać.

 

Książka pełna jest też odnośników – do przypisów oraz do stron internetowych. Po przeczytaniu przypisu automatycznie wracamy do miejsca, w którym przerwaliśmy lekturę. Odnośniki do stron internetowych działają oczywiście tylko wtedy, gdy dysponujemy połączeniem z siecią. Książek multimedialnych na razie nie wydaje się wiele, nawet na świecie. I są to zazwyczaj oddzielne programy, takie jak „Alice in Wonderland” albo „Alice in New York” firmy Atomic Antelope. W przypadku Woblinka jest inaczej. Wszystkie książki adaptowane przez tę firmę – zarówno do postaci e-booków, jak i książek multimedialnych – odczytywane są przez tę samą aplikację (działającą w systemach IOS i Android, czyli w praktyce na wielu tabletach i smartfonach). Jesienią Woblink planuje premierę kolej- nej książki multimedialnej – tym razem o tematyce historycznej. Mateusz Tobiczyk nie chce zdradzić tytułu, ale obiecuje, że lektura będzie okraszona jeszcze atrakcyjniejszymi dodatkami niż w przypadku „Samsary” – specjaliści z Woblinka przygotowują np. animowane mapy.