Zdaję sobie sprawę, że nigdy nie będę grał w tenisa tak jak on. Nie znaczy to jednak, że nie mogę spojrzeć na grę jego oczami. Szwajcarski mistrz, który w niedzielę rozpoczął wyścig po kolejny wielkoszlemowy tytuł na kortach Rolanda Garrosa, otrzymał bowiem od Google'a słynne cyberokulary z możliwością nagrywania tego, co widzi.

Dzięki sparringowi, który Federer rozegrał ze swoim trenerem i przyjacielem, 48-letnim szwedzkim tenisistą Stefanem Edbergiem, każdy może się na moment znaleźć się w skórze mistrza. Dynamiczny filmik został moim zdaniem trochę przekombinowany niepotrzebnymi cięciami i pozostawia lekki niedosyt (mnie zabrakło m.in. dłuższych ujęć serwisu z punktu widzenia Szwajcara), ale i tak warto go zobaczyć. Możliwe zresztą, że już za kilka lat dostawcy telewizyjni będą oferować kanały z możliwością przełączania widoku z kamery nad kortem na obraz widziany oczami wybranego zawodnika...

Roger Federer nie jest pierwszym znanym tenisistą, któremu amerykański gigant udostępnił swoje okulary do testowania. Na ubiegłorocznym Wimbledonie w Google Glass paradowała znana z ekstrawagancji amerykańska zawodniczka Bethanie Mattek-Sands. Okulary miały jej pomóc wygrywać kolejne mecze. Nie zgodziły się na to oczywiście władze Międzynarodowej Organizacji Tenisowej (WTA) argumentując, że sterowane głosem okulary z funkcją wyświetlania treści wprost przed oczami zawodniczki stanowiłyby niedozwoloną pomoc w grze. Bethanie musiała zadowolić się prezentacją okularów na czerwonym dywanie poprzedzającej turniej imprezy.

Bethanie Mattek-Sands w Google Glass. Fot: WTA.

Bethanie Mattek-Sands w Google Glass. Fot: WTA

W ubiegłym roku okulary Google'a trafiły również do arbitra sędziującego mecz pomiędzy amerykańską Major Soccer League a AS Roma. Jesteście ciekawi efektu? Proszę bardzo!

Więcej o elektronice w sporcie przeczytacie w najnowszym wydaniu „Focusa”. A poniżej - więcej o zastosowaniach Google Glass: