W ostatnich tygodniach, czytamy na serwisach CNN czy junkee.com, „żyjące internetem” pokolenia 20- i 30-latków spierają się w na chińskim serwisie z filmami wideo o los rzeczy postrzeganych jako przynależące do kultury millenialsów. 

zrzut ekranu/Twitter.com

Okazuje się, że 20-latkowie i młodsi wydali wyrok m.in. na spodnie rurki (niefajne), układanie włosów (przedziałek tylko po środku) i emotikonki. Jak @RednSilver komentuje na Twitterze tę rzekomą wojnę, młodsze pokolenie wyśmiewa wybory modowe starszych samemu sięgając do elementów kultury z lat 90-tych (o których millenialisi zdążyli już zapomnieć) nazywając je nowością (zjawisko powracania trendów jest czymś oczywistym i dobrze znanym). Co ciekawe oberwało się emotkom. Mianowicie "śmiech przez łzy" jest już passé a osoba w wieku 20-29 lat może go używać tylko jako wyraz ironii. Serio.

@livvy/TikTok

CNN przytacza też rozmowę między dwoma komentującymi film na Tik Toku krytykujący emotikonki. Na pytanie, co właściwie jest nie tak z śmiejącą się buzią pada odpowiedź, że emotka „jest dziwna”. W jeszcze innym przywołanym przez CN filmie 30-latka przywołuje komentarz połowę młodszej osoby: - Jako 15-latka uważam, że powinnaś używać tej emotki, bo my na pewno tego nie będziemy robić.

Emojitracker.com
Czego używać w zamian? Ponoć osoba chcąca ukryć wiekową przynależność do pokolenia millenialsów jednocześnie pragnąca podkreślić, za jak bardzo zabawną uważa komentowaną treść może śmiało wkleić emotikonkę czaszki. Bo „ja tu konam” ze śmiechu. Alternatywnie można napisać klasycznie "lol" lub idące nieco dalej "lmao".

Pokolenie Z i nastolatkowie wolą „szczerą” emotkę płaczu, bo łączenie jej ze śmiechem wydaje się zakłamywać rzeczywistość. Już blisko 5 lata temu brytyjski “The Guardian” opublikował tekst opinii wyjaśniający szkodliwość używania tego symbolu graficznego w codziennej internetowej konwersacji (w skrócie: nie wolno napawać się z ludzkiego cierpienia).

Choć dla wielu czytających ten tekst przypisywanie głębszego znaczenia omawianym znakom graficznym nie wydaje się mieć większego znaczenia, czy nam się to podoba czy nie, stanowią one element kodu kulturowego opisującego naszą rzeczywistość. Dlatego warto rozumieć, dlaczego mama używająca w wiadomości do syna ikonki bakłażana ma na myśli raczej produkt z listy zakupów, a już co innego korespondująca para kochanków.

Upraszczanie języka symbolami nie jest też specjalnie nowym wynalazkiem. Słynna uśmiechnięta buzia złożona z dwukropka i domkniętego z prawej strony okrągłego nawiasu pojawia się w wierszu Roberta Herricka z 1648 roku:

Tumble me down, and I will sit
Upon my ruins, (smiling yet:)

Przyczyn zniechęcenia emotikonką “śmiechu przez łzy” nie trzeba szukać daleko. Jest dziś najpopularniejszą na Twitterze według serwisu Emojitracker i najpopularniejszą w całym ubiegłym roku 2020 według Emojipedii. - Padła ofiarą własnego sukcesu. Jeżeli ludzie symbolizują dobry humor od lat używając tego samego znaku, traci on na wiarygodności. Stałe stosowanie zużywa przydatność hiperboli – wyjaśnia w CNN Gretchen McCulloch, zajmująca się internetem lingwistka i autorka książki „Because Internet: Understanding the New Rules of Language."