Anna mieszka z Jackiem, który jednocześnie spotyka się z Barbarą. Ona z kolei jest żoną Władysława. Barbara i Władysław mają dziecko, 12-letnią Kasię. Anna zna i lubi Barbarę, zdarza im się czasem uprawiać seks. Za to Władysław jest głęboko monogamiczny, dlatego woli nie znać szczegółów pozamałżeńskich przygód żony. „Ciężko jest znaleźć tę jedną osobę, która spełnia wszystkie twoje oczekiwania i pragnienia, zarówno fizyczne, jak i emocjonalne” – wzdycha Jacek, poliamorysta od 10 lat. „Cudownie jest za to kochać kilka osób i dawać im z siebie to, co najlepsze” – dorzuca Anna.

Specyficzny miłosny kwadrat Jacka, Anny, Barbary i Władysława wpisuje się w definicję poliamorii. „To szczera, otwarta, konsensualna niemonogamia” – podaje jedyne polskie forum wolnej miłości. Innymi słowy: związki opierające się na seksualnych i emocjonalnych relacjach więcej niż dwóch osób, przy założeniu całkowitej szczerości, otwartości i akceptacji ze strony wszystkich uczestników. Z Anną i Jackiem spotykam się w miejskiej bibliotece. Tak jak prosili, zmieniam imiona całej czwórki. Uznaliśmy, że nie jest nawet ważne, czy napiszę, że pochodzą z Polski, czy nie. Ich wielomiłość nie ma nacji, nie
nosi też urzędowego stempla.

Znalazłam ich przez internet. Bo poliamoria, w skrócie nazywana poli, staje się coraz popularniejsza dzięki sieci. „Grupy fanów niemonogamicznego stylu życia powstają w wielu krajach. Przez Facebook, blogi i fora internetowe dzielimy się naszymi radościami i wyzwaniami. Internet nas łączy” – mówi Jacek. „Myślę, że można powiedzieć, iż przed internetem społeczność poliamoryczna nie istniała” – podkreśla Franklin Veaux, autor książki „What, Like, Two Girlfriends?” i jeden z bardziej znanych propagatorów poli w Stanach Zjednoczonych, gdzie w niemonogamicznych związkach żyje już ponad milion osób.

 

Utopia perfekcjonizmu

Niektórzy seksuolodzy twierdzą, że wielomiłość istnieje tak długo jak człowiek. Począwszy od antycznej wolności seksualnej starożytnej Grecji, przez kultury Bliskiego Wschodu, Azji aż do Afryki, wielożeństwo lub wielozwiązkowość nie były rzadkością. Współcześni poliamoryści upatrują też swoich korzeni w działalności amerykańskich utopistów z XIX wieku, m.in. teologa Johna Humphreya Noyesa. Ten absolwent Yale i wyznawca biblijnego perfekcjonizmu uważał, że ponieważ w niebie nie istnieje system mężów i żon, posiadanie jednego partnera na wyłączność to grzech. Wierzył również, że seks spełnia nie tylko biologiczne, ale też społeczne i duchowe funkcje.