I jeśli udało nam się pogonić napastnika, doskonale to wpływa na nasze narodowe ego. Rzeczywiście, od początku naszych dziejów to raczej my byliśmy obiektem agresji i często skutecznie opieraliśmy się najeźdźcy. Ale nie zapominajmy, że i nam zdarzały się zbrojne ekspedycje, z których nie zawsze możemy być dumni.

Zapamiętaliśmy Szwedom XVII-wieczny potop, ale jakoś wypieramy ze zbiorowej pamięci fakt, że do pewnego stopnia sami go sprowokowaliśmy. Być może, gdyby nie mo - carstwowa polityka Zygmunta III Wazy, który zamarzył sobie, oprócz polskiego, tron szwedzki i najechał na naszego zamorskiego sąsiada, jego rodacy (dla przypomnienia: Zygmunt był Szwedem) nie traktowaliby nas jak wroga. 

Dlatego – łupiąc nasz kraj o wiele bardziej, niż my łupiliśmy Szwecję – nie mieli skrupułów. W tym numerze „Focusa Historia” przypominamy też o innych polskich wyprawach, które stawiają pod znakiem zapytania teorię, jakoby nasz kraj nigdy nie wyciągał ręki po cudze. Z pewnością większość czytelników doskonale zna historię dymitriad, czyli prób osadzenia na moskiewskim tronie cara-samozwańca, ale były także inne – choć mniej znane – operacje.

Takie na przykład jak mohyliada, czyli próba przejęcia przez polskich magnatów władzy w Mołdawii. Albo zbrojne wyprawy wiernych polskiemu królowi Kozaków pod wodzą hetmana Sahajdacznego, którzy mieli skolonizować dla nas Wschód. Nasze najazdy przeważnie kończyły się spektakularnymi klęskami, ale jednak nie możemy powiedzieć, że nigdy nie próbowaliśmy swych sił w roli agresorów. I o tym trzeba pamiętać.

Więcej o Polskim Potopie piszemy w lutowym numerze "Focusa Historia". Zobacz spis treści!