Wciąż trudno oszacować, jak wiele społecznych zmian pociągnęła za sobą pandemia koronawirusa. Jak wynika z niedawno opublikowanego raportu Pew Research Center, w Stanach Zjednoczonych ponad połowa osób w wieku 18-29 lat mieszka obecnie z rodzicami. Ostatni raz podobna sytuacja miała tam miejsce w latach 30. XX wieku w czasie Wielkiego Kryzysu.

Przed wybuchem pandemii w lutym 2020 roku z rodzicami mieszkało 47 proc. młodych Amerykanów, a w ostatnich miesiącach odsetek ten wzrósł do 52 proc. Między lutym a czerwcem ponad dwukrotnie - z 11 do 28 proc. - wzrósł odsetek młodych osób, które nie chodziły do szkoły ani nie pracowały.

Największy wzrost zanotowano w młodszej grupie wiekowej 18-24 lata, jednak to ogólna tendencja, która dotyczy wszystkich grup: zarówno kobiet, jak i mężczyzn; mniejszości narodowych, mieszkańców miast i wsi. I choć badania przeprowadzono w USA, trend ten ma charakter globalny. Wystarczy spojrzeć na polskie podwórko - kolejne polskie uczelnie ogłaszają, że zajęcia w semestrze zimowym odbędą się w trybie zdalnym. 

Młodzi dorośli byli również grupą wiekową, która po wybuchu epidemii była najbardziej skłonna do zmiany miejsca zamieszkania. Około 9 proc. młodych osób przeprowadziło się tymczasowo lub na stałe w porównaniu z 3 proc. w odniesieniu do całej populacji.

 

Nie tylko kwestie finansowe

Autorzy raportu Pew zauważają, że przyczyny przeprowadzki do rodziców były zróżnicowane i nie chodzi tylko o pieniądze . 28 proc. osób przeniosło się do rodzinnych domów,  by uniknąć rozprzestrzeniania się wirusa; 23 proc. było zmuszonych, ponieważ zamknięte zostały ich akademiki itp, a 20 proc. deklarowało, że chciało być po prostu bliżej rodziny.

Dużą rolę odegrały też kwestie finansowe - z tego powodu przeprowadziło się 18 proc. osób. Znacznie więcej odczuło ekonomiczne konsekwencje pandemii: w kwietniu i maju 2020 roku nawet 40 proc. pracowników w wieku  18-29 lat straciło pracę lub część dochodu (obniżenie wynagrodzenia).

Ci, którzy pracę utrzymali, często przechodzili na tryb zdalny, co również umożliwiało zamieszkanie z rodzicami pod jednym dachem.

 

Co to o nas mówi?

- Myślę, że jeszcze bardziej interesująca jest psychologiczna dynamika między rodzicami a ich dorosłymi dziećmi - podkreśla dr Bella DePaulo, psycholog związana z Psychology Today.

Jak zauważa, poprzednia sytuacja gdy młodzi ludzie masowo odczuli skutki kryzysu gospodarczego i zwrócili się o pomoc do rodziców, to lata 2007-2009. Wielu badaczy zakładało wówczas, że pięć lat po zakończeniu recesji młodzi ludzie chętnie wrócą na swoje i wyprowadzą się z rodzinnych domów. Ku ich zaskoczeniu tak się nie stało.  W 2007 roku samodzielnie mieszkało 71 proc. osób w wieku 18-34 lata, a w 2015 roku liczba ta spadła do 67 proc.

Badacze próbowali wówczas znaleźć finansowe wyjaśnienia takiego stanu rzeczy, ale niewiele z ich przypuszczeń miało pokrycie w liczbach. Okazało się, że choć po kilku latach od krachu stopa bezrobocia wśród milenialsów spadła i młodzi ludzie zarabiali więcej, wcale nie byli skłonni przenosić się do własnych gospodarstw domowych. Dlaczego?

- To już nie lata 80 . Rodzice i ich młode, dorosłe dzieci lubią siebie nawzajem i chcą ze sobą spędzać czas - zauważa dr DePaulo. - Młodzi dorośli nie spieszą się specjalnie z przeprowadzką do własnych domów w przeciwieństwie do ich rówieśników  w latach 80., kiedy odsetek młodych dorosłych mieszkających z rodzicami był na rekordowo niskim poziomie. Dziś młodzi ludzie są  naprawdę związani ze swoimi rodzicami, pozostają z nimi w kontakcie z wyboru i cieszą się swoim towarzystwem. Kiedyś wiele mówiło się o przepaści pokoleniowej, a dziś milenialsi i ich rodzice mają ze sobą wiele wspólnego - wyjaśnia.

Jednym z czynników, który motywuje młodych dorosłych do założenia własnego gniazda, jest małżeństwo lub stały związek, ale moment, gdy się na to decydują od ponad pół wieku stale się opóźnia. W 1956 r. średni wiek zawarcia pierwszego małżeństwa wynosił 22,5 dla mężczyzn i 20,1 dla kobiet. W 2019 roku było to już 29,8 dla mężczyzn i 28 dla kobiet. Ponadto, jak pokazuje raport Pew z sierpnia 2020 r., połowa dzisiejszych singli w ogóle nie randkuje i nie szuka związku.

 

Co się stanie po pandemii?

Czy młodzi dorośli opuszczą domy rodziców? - Być może będzie to zależne od tego, czy w tych trudnych chwilach oni i ich rodzice nadal będą umieli się cieszyć swoim towarzystwem - przypuszcza dr DePaulo.