Na zaproszenie fundacji Perspektywy brałem niedawno udział w konferencji Lean In STEM (gdzie STEM = Science, Technology, Engineering, Mathematics). Miałem przyjemność poprowadzić sesję plenarną pod hasłem "Popularyzacja 2.0 - Kobiety w nauce". Temat jest mi bliski z wielu powodów: na co dzień zajmuję się popularyzacją i chętnie zapraszam kobiety do swej audycji "Człowiek 2.0" w TOK FM. Dwa jej odcinki poświęciłem zresztą kwestii obecności kobiet w nauce, vide "Dziewczyny i kobiety w nowych technologiach" oraz "Jakiego wsparcia potrzebują kobiety pracujące w dziedzinach ścisłych?".

W prowadzonej przeze mnie dyskusji na konferencji udział wzięło doborowe grono rozmówczyń: Alex Toumar i Sarah Spencer (Massachusets Institute of Technology), dr Bianka Siwińska (inicjatywa "Dziewczyny do nauki!“), dr Anna Muszewska (inicjatywa Obywatele Nauki), Olga Kozierowska (konkurs "Kobieta Nauki“), dyr. Joanna Warecha (TVP Regionalna), dyr. Magdalena Maciejewska (Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego). Całość podsumowała prof. Małgorzata Fuszara, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania. Rozmowa była wielowątkowa i mam nadzieję, że jej zapis za jakiś czas będzie dostępny w sieci. Zanim to nastąpi, chciałem skupić się na paru istotnych z mojego punktu widzenia kwestiach.

Choć coraz więcej kobiet robi karierę w naukach ścisłych i dziedzinach technicznych, te tematy w mediach są nadal zdominowane przez mężczyzn. Ba, nawet w tak sfeminizowanych dziedzinach jak psychologia kobiety nie mają medialnej przewagi. Sam się zresztą z tym stykam, bo choć bardzo się staram zapraszać do audycji jak najwięcej kobiet, to i tak - po 133 jej odcinkach - stanowiły one zaledwie 42 proc. gości w studiu. W innych mediach wygląda to jeszcze gorzej.

Jak to zmienić? Ważne są inicjatywy oddolne -  promowanie kobiet odnoszących sukcesy w dziedzinach ścisłych i technicznych, internetowe katalogi ekspertek z różnych dziedzin. Ale istotne są też działania odgórne. Przecież o obecności naukowców w mediach często decydują w sporym stopniu np. rzecznicy prasowi uczelni. Im większy będzie nacisk na podkreślanie aktywności kobiet w tych dziedzinach, tym lepiej. Im częściej kobiety będą kierowniczkami grantów czy zespołów badawczych, tym częściej będą widzialne.

Dla mnie ważna jest jeszcze jedna kwestia. Otóż kobiety działające w dziedzinach STEM powinny dbać o swą autopromocję. Mogą same zgłaszać się jako ekspertki do mediów - jako autorki artykułów, komentarzy, rozmówczynie do radia itd. Powinny dbać o to, by były łatwe do "wygooglowania". Owszem, pracownicy stacji telewizyjnych często patrzą głównie na zdjęcia potencjalnej rozmówczyni. Można tego nie lubić, ale można to też wykorzystać - niech zdjęcia pokazujące ekspertkę np. na stronie internetowej będą jak najlepszej jakości.

A przede wszystkim każda kobieta, która chce popularyzować np. naukę może to dziś robić, nie oglądając się na tradycyjne media: pisząc bloga, zakładając fanpage na Facebooku lub kanał na YouTube. Dzięki mediom społecznościowym twórcą informacji może dziś być praktycznie każdy. W ten sposób można zdobyć niemałe grono odbiorców (vide założona przez kobietę strona facebookowa I Fucking Love Science z ponad 20 mln fanów), a także zwrócić na siebie uwagę mediów tradycyjnych. Popularyzatorki - do dzieła!