powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Kultura

Powieść, która po dwóch dekadach zgarnęła koronę. Dlaczego ciągle do niej wracamy?

Gdyby ktoś dwadzieścia lat temu powiedział mi, że opasła, skomplikowana powieść brytyjskiego pisarza stanie się w 2026 roku najważniejszą książką XXI wieku według tysięcy czytelników, pewnie uśmiechnęłabym się z pobłażaniem. A jednak użytkownicy portalu Goodreads wydali właśnie swój werdykt i na samym szczycie zestawienia „Best Books of THIS Century” posadzili „Atlas chmur” Davida Mitchella.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Powieść, która po dwóch dekadach zgarnęła koronę. Dlaczego ciągle do niej wracamy?

fot. Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Powieść, która po dwóch dekadach zgarnęła koronę. Dlaczego ciągle do niej wracamy?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Powieść wyprzedziła ponad dwa tysiące innych, często znacznie głośniejszych i bardziej rozreklamowanych tytułów. I szczerze mówiąc, trudno o lepszy dowód na to, że dobra literatura broni się sama, bez względu na upływający czas.

Ponadczasowe historie zawsze się bronią

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że książka z 2004 roku – która w swoim czasie zgarnęła nominację do Nagrody Bookera, ale ostatecznie przegrała na ostatniej prostej – wciąż czyta się tak, jakby została napisana niedawno. Mitchell stworzył bowiem historię, która działa na czytelnika niczym przerażająco czyste lustro współczesnego świata.

Jeśli ktoś jeszcze tego nie czytał, to musi być gotowy, że zamiast tradycyjnej fabuły, w której od punktu A potulnie wędrujemy do punktu B, dostajemy tu potężną, misternie rzeźbioną matrioszkę. Autor serwuje nam aż sześć osobnych opowieści, rzucając nas bez ostrzeżenia między skrajnie odmiennymi epokami, językami i gatunkami. Zaczynamy na XIX-wiecznym statku na Pacyfiku z chorym notariuszem, by za chwilę przenieść się do Belgii z lat 30. i śledzić losy genialnego, lecz bezczelnego kompozytora. Stamtąd trafiamy w samo serce afery korporacyjnej w Kalifornii lat 70., zaraz potem śmiejemy się z perypetii sędziwego wydawcy uwięzionego w domu opieki we współczesnej Anglii, a na koniec lądujemy w mrocznej, futurystycznej Korei ze sklonowaną kelnerką oraz w postapokaliptycznym świecie po upadku naszej cywilizacji.

Jakby tego było mało, Mitchell nie prowadzi tych historii linearnie. Urywa każdą z nich w najmniej spodziewanym, najbardziej emocjonującym momencie i z pełną premedytacją przeskakuje do kolejnej. Dopiero na samym końcu tej pisarskiej układanki zaczyna wracać do porzuconych bohaterów w odwrotnej kolejności. Same postacie zresztą ciągle wpadają na ślady swoich poprzedników, więc nawet gdyby człowiek chciał, nie jest w stanie tej powieści porzucić.

To jednak nie sama formalna żonglerka sprawiła, że ten tytuł zyskał miano kultowego. Pod całą tą warstwą stylistyczną Mitchell ukrył bezlitosną diagnozę ludzkiej natury. Niezależnie od tego, czy bohaterowie walczą z XIX-wiecznym kolonializmem, korporacyjną chciwością lat 70., czy bezduszną eksploatacją istot w przyszłości, zawsze rozbijają się o te same mechanizmy. Silniejszy zawsze próbuje podporządkować sobie słabszego, instytucje bez mrugnięcia oka usprawiedliwiają przemoc, gdy przynosi im ona zysk, a zwykły cynizm często nazywany jest w wiadomościach pragmatyzmem. Mitchell stawia niewygodne pytanie o to, czy jako ludzkość rzeczywiście robimy jakikolwiek postęp, czy jedynie wymyślamy coraz ładniejsze i bardziej zaawansowane technologicznie zabawki do zaspokajania tych samych, pierwotnych zachcianek.

Dla wielu osób pierwsze zderzenie z tą historią nastąpiło pewnie za sprawą kinowej adaptacji z 2012 roku, za którą odpowiadały Siostry Wachowski wraz z Tomem Tykwerem. Film zresztą do dziś pozostaje jednym z najbardziej niesamowitych widowisk, głównie przez genialny zabieg obsadzenia tych samych aktorów – z Tomem Hanksem i Halle Berry na czele – w kilku całkowicie odmiennych rolach na przestrzeni wieków. Zmieniała się ich płeć, wiek czy charakteryzacja, ale emocjonalny kręgosłup postaci pozostawał nienaruszony.

To też na pewno łatwiejszy sposób na poznanie tej opowieści, bo nie da się ukryć, że styl opowiadania autora jest specyficzny i nie każdemu może podejść. Mimo to sukces na Goodreads pokazuje, że czytelnicy nadal kochają skomplikowane i wielowarstwowe historie. Jasne, te zestawienia dynamicznie się tam zmieniają i zaraz miejsce Atlasu Chmur zajmie coś innego. To jednak nie ma aż takiego znaczenia, bo i tak ta książka już się tam znalazła.

A takie zestawienia są dla mnie osobiście znacznie bardziej wartościowe niż wielkie listy tworzone przez profesorów i znawców literatury. Bo ja takowym nie jestem, jestem szarym czytelnikiem, podobnie jak użytkownicy Goodreads, ich gust jest mi więc bliższy niż ten wielkich osobistości. Jeśli więc do tej pory nie mieliście okazji sięgnięcia po tę książkę, warto dać jej szansę. Nie zawiedziecie się.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Powieść, która po dwóch dekadach zgarnęła koronę. Dlaczego ciągle do niej wracamy?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX