Badacze z barcelońskiego Instytutu Zdrowia Globalnego (ISGlobal) wyliczają, że w Europie można by uniknąć nawet 43 tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie. Byłoby to możliwe, gdyby miasta zastosowały się do wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczących dostępności zieleni. WHO zaleca, żeby każdy mieszkaniec miasta miał dostęp do terenu o powierzchni przynajmniej pół hektara w zasięgu 300 metrów od domu.

Naukowcy z ISGlobal stworzyli też szczegółową listę europejskich miast według liczby zgonów spowodowanych brakiem dostępu do zieleni. Pierwsze pięć miejsc zajmują włoskie Turyn i Triest, brytyjskie Blackpool, hiszpańskie Gijón oraz stolica Belgii – Bruksela.

Polskie miasta znajdują się daleko za niechlubną europejską czołówką. Jeśli chodzi o liczbę parków i skwerów nie jest źle. Najgorzej pod tym względem jest w Łodzi (zajmuje 95 miejsce na liście) oraz w Bielsku Białej (129 miejsce). W tych dwu miastach zwiększenie dostępności do terenów zielonych pozwoliłoby uniknąć odpowiednio 212 i 39 nadmiarowych zgonów każdego roku.

Jakość powietrza w Polskich miastach jest fatalna

Badacze policzyli też osobno (jeszcze w styczniu tego roku) nadmiarowe zgony spowodowane jakością powietrza, czyli ilością pyłów zawieszonych PM2,5 (o średnicy cząsteczek 2,5 mikrometra lub mniejszej). Tu kiepskie notowania polskich miast nie dziwią, bo od lat znajdują się na pierwszych miejscach takich zestawień. Winę za to ponosi głównie palenie w piecach węglem i drewnem oraz nasze kurczowe przywiązanie do samochodów.

Z 61 polskich miast dobra sytuacja pod tym względem jest w niewielu. Powyżej europejskiej średniej, czyli poniżej pięćsetnego miejsca znajdują się tylko Gdynia, Koszalin i Słupsk – wszystkie trzy są położone na wybrzeżu, gdzie powietrze oczyszczają nadmorskie wiatry. Jednak i w nich można by uniknąć przedwczesnych zgonów, gdyby jakość powietrza była taka, jak w najczystszych europejskich miastach. W Gdyni każdego roku umierałoby przez to ponad sto osób mniej.

Które miasta są najbardziej zapylone? Polską listę otwiera aglomeracja śląska. Jest piątym najbardziej zapylonym obszarem miejskim w Europie. Dostosowanie powietrza do norm pozwoliłoby uniknąć tam ponad 2,5 tysiąca nadmiarowych zgonów rocznie. Niewiele lepiej jest w Jastrzębiu-Zdroju (siódma pozycja na liście najbardziej zapylonych miast w Europie), Rybniku (dziewiąta) i Żorach (dwunasta). Zaraz po śląskich miastach znalazły się Radom (16 pozycja w Europie), Warszawa (20), Kraków (28), Łódź (31), Lublin (34) oraz Opole (36). Listę najbardziej zapylonych polskich miast z pierwszej setki rankingu zamieszczamy na końcu artykułu.

Dlaczego zieleń w miastach jest tak ważna?

Jak wynika z wielu badań, zieleń w miastach zmniejsza liczbę przedwczesnych zgonów, wydłuża oczekiwaną długość życia, zmniejsza liczbę problemów psychicznych, chorób układu krążenia i poprawia zdolności intelektualne. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że zapewnia odprężenie i relaks. Przede wszystkim drzewa i krzewy oczyszczają powietrze, obniżają temperatury oraz tłumią stresujący hałas.

WHO zaleca, by każdy mieszkaniec miasta miał przynajmniej pół hektara zieleni w zasięgu 300 metrów od domu. Jest to oczywiście rekomendacja – w gęsto zabudowanych miastach nie da się wyburzać kamienic, żeby zakładać parki. Można jednak planować nową zabudowę tak, by zieleń uwzględniać.

62 procent mieszkańców europejskich miast ma za daleko do zieleni

Z analizy wykonanej przez badaczy z Hiszpanii wynika, że aż 62 procent mieszkańców europejskich miast żyje poza dobroczynnym wpływem zieleni. – Nasze badanie wskazuje, że tereny zielone są bardzo nierównomiernie rozłożone pośród Europejskich miast – mówi Evelise Pereira z ISGlobal, główna autorka pracy opublikowanej w czasopiśmie naukowym „Lancet Planetary Health”.

Badaczka dodaje, że nierównomierne rozłożenie terenów zielonych jest problemem także w skali poszczególnych miast. Zbyt często mieszkańcy mają zieleń zbyt daleko od domów i nie mogą korzystać z jej dobrodziejstw.

– Badanie wskazuje, że nadal jest wiele do zrobienia, jeśli chodzi o zazielenianie miast. Liczbę nadmiarowych zgonów można by znacznie bardziej ograniczyć, gdyby przyjąć jeszcze ambitniejsze cele, niż rekomendowane przez WHO – dodaje Mark Nieuwenhuijsen, współautor badania.

Dodaje, że europejskie miasta powinny odzyskiwać niektóre tereny zurbanizowane, by je zazieleniać, nawet w miejscu niektórych dróg. Powinny tworzyć zielone korytarze, ogrody na dachach, sadzić rośliny na ściany budynków oraz parki „kieszonkowe”. Ważne jest, by każdy miał dostęp do zieleni.

Lista najbardziej zapylonych polskich miast

Zalecenia WHO to mniej niż 5 mikrogramów PM2,5 na metr sześcienny. Polskie przepisy dopuszczają czterokrotnie wyższe ich stężenie. Liczba za nazwą miasta to pozycja w rankingu ISGlobal:

  1. Aglomeracja Śląska - 5
  2. Jastrzębie-Zdrój - 7
  3. Rybnik - 9
  4. Żory  - 12
  5. Radom - 16
  6. Warszawa - 20
  7. Kraków - 28
  8. Łódź - 31
  9. Lublin  - 34
  10. Opole - 36
  11. Bielsko-Biała - 42
  12. Zgierz - 43
  13. Kielce - 44
  14. Tomaszów Mazowiecki  - 45
  15. Częstochowa - 46
  16. Piotrków Trybunalski - 49
  17. Pabianice - 52
  18. Ostrowiec - 53
  19. Wrocław - 59
  20. Świdnica - 63
  21. Wałbrzych - 74
  22. Włocławek - 84
  23. Tarnów - 86
  24. Płock - 87
  25. Konin - 97
  26. Siedlce - 99
     

Źródło: www.isglobalranking.org.