Oravax to połączenie dwóch firm: izraelsko-amerykańskiej firmy Oramed oraz indyjskiej firmy Premas Biotech. W wydanym przed kilkoma dniami komunikacie prasowym firma podała, że ma nadzieję rozpocząć pierwszą fazę testów na ludziach w czerwcu tego roku. 

Zapowiadane badania to bardzo wczesna faza prac nad szczepionką. Nawet jeśli testy wykażą skuteczność preparatu, to do czasu jego dopuszczenia na rynek może minąć jeszcze rok. Szczepionki Moderna i Pfizer, który są obecnie szeroko dystrybuowane w Europie, pierwsze próby na ludziach przechodziły odpowiednio w marcu i maju 2020 r. Szczepienia nimi rozpoczęto w grudniu 2020. 

Szczepionka Oravax to szczepionka doustna, w postaci tabletki lub kapsułki. Takie preparaty określa się jako „szczepionki drugiej generacji”, które mają łatwiejsze do podawania i prostsze w dystrybucji. 

– Szczepionka doustna mogłaby potencjalnie umożliwić ludziom przyjęcie szczepionki samodzielnie w domu – powiedział  Nadav Kidron, dyrektor generalny Oramed, cytowany w komunikacie firmy.

Co istotne, szczepionka w tabletce nie wymagałby przewożenia ani przechowywania w specjalnym warunkach. Można by przewozić ją w normalnej lodówce i przechowywać w temperaturze pokojowej, co ułatwiłoby logistykę i dostarczenie jej nawet do najbardziej odległych i trudno dostępnych społeczności. 

Wyniki badań na zwierzętach "zachęcające"

Łatwo dostępna szczepionka na koronawirusa w tabletce na razie pozostaje jedynie obietnicą – zwraca uwagę prof. Paul Hunter, profesor medycyny na Uniwersytecie Wschodniej Anglii. Dane dotyczące szczepionki Oravax nie zostały dotychczas opublikowane, choć wstępne wyniki badań na zwierzętach są „zachęcające” - uznano. 

– Ale nie możemy przyjmować, że wyniki badań na zwierzętach zawsze przekładają się na wyniki u ludzi. Aby mieć pewność, potrzebujemy badań na ludziach. Potrzebujemy właściwie przeprowadzonych badań, aby udowodnić wartość szczepionek doustnych – powiedział Hunter w rozmowie z Business Insider. 

Zwrócił równocześnie uwagę na inne zalety tego rodzaju szczepionki. Po pierwsze szczepionki w tabletce byłyby szybsze i łatwiejsze do podania, a także nie narażałyby na dodatkowy stres osób, które boją się igieł i wszelkich procedur medycznych. 

Co więcej, szczepionka podawana doustnie może być bardziej skuteczna w obronie przed infekcją koronawirusem, w porównaniu z tradycyjnymi szczepionkami podawanymi jako zastrzyk w ramię. Badania sugerują, że ponieważ infekcja koronawirusowa najpierw pojawia się w nosie i gardle, szczepionki skoncentrowane na tych obszarach mogą zatrzymać infekcję, zanim rozwinie się w coś poważniejszego. Jednak – ponownie – potwierdzenie tych przypuszczeń wymaga badań klinicznych. 

Optymizmem nie napawają testy innej doustnej szczepionki na COVID-19. Pod koniec 2020 roku firma Vaxart podała, że mimo dobrych wyników badań szczepionki doustnej na zwierzętach, wyniki uzyskane w testach na ludziach były „rozczarowujące”. 

W sprayu albo pigułce

Preparat Oravax to nie jedyna szczepionka drugiej generacji, nad którą obecnie trwają pracę. Prowadzone są też badania nad szczepionkami podawanymi w postaci aerozolu przez nos. Naukowcy badają również, czy szczepionki mogą być dostarczane przez plastry.

Nad opracowaniem szczepionki w pigułce lub sprayu pracuje też Oxford. Taką informację pod koniec lutego podała prof. Sarah Gilbert, główna naukowczyni zajmująca się rozwojem szczepionki Oxford / AstraZeneca. 

Z kolei firma ImmunityBio, z siedzibą w Kalifornii, prowadzi badania kliniczne I fazy nad nnym rodzajem doustnej szczepionki. Ten preparat miałby być stosowany jako dawka przypominająca, podawana po szczepionce domięśniowej, a nie jako samodzielna szczepionka.