Brytyjska rządowa instytucja zajmująca się bioetyką, The Human Fertilisation and Embryology Authority (HFEA), ogłosiła, że pozwoli na wykonanie procedury w Centrum Płodności w Newcastle. Zielone światło oznacza, że lekarze połączą zapłodnione komórki jajowe metodą in vitro z DNA dawczyń. Eksperyment ma nadzorować profesor Mary Herbert.

Obie kobiety podlegające procedurze noszą w sobie mutację genetyczną odpowiedzialną za powstawanie choroby nazywanej zespołem MERRF (padaczka miokloniczna z czerwonymi poszarpanymi włóknami). Cierpi na nią 1 na 100 000 osób. Choroba doprowadza między innymi do spazmów, utraty kontroli nad mięśniami, osłabienia, głuchoty i demencji. Do tej pory ludzkość nie opracowała na nią skutecznej terapii.

Obie pacjentki pozostają anonimowe. Komisja ekspertów HFEA oceniła, że żadna z nich nie jest w stanie urodzić dzieci bez ryzyka przeniesienia choroby. Mutacja ich genów polega na małej ilości dodatkowego DNA zawartego w ich mitochondriach. To właśnie ta część przekazywana jest stricte z organizmu matki do dziecka. Mutacje mitochondriów prowadzą do kłopotów z mózgiem, sercem, mięśniami, które wraz z wiekiem stają się coraz gorsze.

 

Jak tworzy się dziecko trojga rodziców?

Na początku zapładnia się komórkę jajową tak jak w standardowej procedurze in vitro. Lekarze jednak nie czekają na dalszy rozwój do stadium embrionu, pobierają chromosomy rodziców i wszczepiają je do komórki jajowej dawczyni, która wcześniej została pozbawione swego materiału genetycznego. Dzięki temu powstanie embrion, który będzie miał chromosomy rodziców, a na miejsce uszkodzonych mitochondriów matki wejdą zdrowe od dawczyni.

Będzie to pierwszy w Wielkiej Brytanii przypadek przeprowadzenia takiej procedury, wcześniej stosowano ją między innymi w USA.

Źródło: The Guardian