Ta niewiarygodna historia przypomina scenariusz słynnego filmu Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego. Bandyci, podszywający się pod przedstawicieli prawa, przejęli władze w Niepołomicach i zaprowadzili w nich terror. Ten, kto im się sprzeciwił, ginął



Wojska sowieckie wkroczyły do Niepołomic 21 stycznia 1945 r. Stanisław Szczepański, były sierżant zawodowy ze stacjonującego tutaj do 1939 r. Dywizjonu Pociągów Pancernych, czuł się zobowiązany do pilnowania, aby dawne koszary, w których kiedyś służył, nie zostały obrabowane. Były żołnierz AK miał pełnomocnictwo od jednego Z dowódców rosyjskich. Szczepański przyłapał Franciszka Sydrego, zresztą tez byłego żołnierza dywizjonu, na rabowaniu koszar. Strzelił do niego, niegroźnie go raniąc.


Żona Sydrego pobiegła na skargę do rosyjskiej komendantury. Rosjanie zatrzymali Szczepańskiego, a także jego dwóch podwładnych z partyzantki – Polaków, dezerterów z Wehrmachtu. „Każe cię zastrzelić” – miał powiedzieć niejaki Antoni Skóra, który przyprowadził Rosjan do domu Szczepańskiego. „Za co?” – zapytała zona sierżanta. „Po ciebie też przyjdę” – miał powiedzieć Skóra do kobiety i oznajmić Rosjanom, że Szczepański to folksdojcz. „A, to szpion” – ucieszyli się Rosjanie, którzy byli zresztą pijani.


Kiedy prowadzono Szczepańskiego do budynku sowieckiej komendantury, Maria Sydrowa, jak twierdzili świadkowie, kopała go, pluła na niego i wolała do rosyjskiego oficera, żeby dał jej pistolet, to własnoręcznie Szczepańskiego zastrzeli. Antoni Skóra miał w tym czasie „kręcić” ucho Szczepańskiemu. Odbył się sąd wojenny nad Szczepańskim i Polakami z Wehrmachtu. Rozstrzelano ich na drugim brzegu Wisły i kazano właścicielowi najbliższego domu zakopać ofiary.


Joanna Szczepańska z piątką dzieci uciekła z Niepołomic i ukryła się w klasztorze w Staniątkach. Opiekowali się nią znajomi jej męża, którzy byli milicjantami w Staniątkach. Po miesiącu wysłannik zapytał Antoniego Skórę, który przez kilka dni pełnił funkcje komendanta milicji w Niepołomicach, a potem został burmistrzem, czy Szczepańska może wrócić. Skóra wyraził na to zgodę. W jaki sposób Antoni Skóra został burmistrzem, opowiedział podczas przesłuchania Karol Huberny, poborca podatkowy w magistracie. Skóra „zwołał wszystkich pracowników magistratu, położył pistolet na stole i powiedział, ze od dnia dzisiejszego jest burmistrzem. Kto chce, niech z nim pracuje”.


Michał Chyra, magistracki woźny, zapamiętał przejęcie władzy przez Skórę. Był on jeszcze komendantem milicji, kiedy kazał Chyrze przyprowadzić do siebie niejakiego Pikulskiego. Ten ostatni pełnił funkcje burmistrza jeszcze „za Niemca”. Skóra powiedział mu krótko: „Proszę dać mi klucze, teraz ja będę burmistrzem”. Pikulski nie protestował, oddał klucze do gabinetu i wyszedł.


Chyra widział także Joannę Szczepańską, kiedy przyszła do magistratu, aby dowiedzieć się o swoje meble, które zniknęły z jej domu, gdy ukrywała się w Staniątkach. Kobieta, schodząc po schodach w urzędzie, wołała podniesionym głosem: „Wojna jeszcze nie skończona. Nie wiem, panowie, jak to się skończy!”.


Nic wiec dziwnego, że po Joannę Szczepańską przyjechali milicjanci z Bochni. Ponieważ nie chciała otworzyć drzwi, odstrzelili zamek, pobili kobietę będącą w szóstym miesiącu ciąży i zabrali ja do magistratu, gdzie w gabinecie burmistrza Skóry odczytano jej list, jaki napisała do niemieckich władz o przyznanie jej pożydowskiej restauracji na rynku. Potem milicjanci Namysł i Piwiński wsadzili Szczepańską na bryczkę i odjechali. Był luty 1945 r.


Zemsta na Szczepańskich


Mieszkanka Niepołomic Anna Sobków zeznała: „Kilka miesięcy po wyzwoleniu mój znajomy, już nieżyjący, powiedział mi, ze w Puszczy Niepołomickiej leży kobieta zastrzelona. Pobiegłam w miejsce, które określił ten znajomy, i istotnie znalazłam w puszczy w pobliżu drogi do Bochni zwłoki Joanny Szczepańskiej. Ja dobrze znałam Szczepańską i od razu poznałam, że to jest Szczepańska, gdy zobaczyłam ją leżącą w lesie. Widziałam na jej głowie ranę od strzału. Rana ta była w tyle głowy. Na nogach nie miała żadnych butów. Nie pamiętam, jak była ubrana. Ja udałam się do mego sąsiada Władysława Pilcha, który był wówczas funkcjonariuszem MO i powiedziałam mu o znalezieniu zwłok Szczepańskiej. Razem z nim udałam się do puszczy i pokazałam Pilchowi zwłoki Szczepańskiej (…). Widziałam, że później zwłoki te były częściowo odgrzebane przez zwierzęta leśne i kawałki porozwlekane były po lesie”.


Potem milicjant kazał przyjść 18-letniemu synowi Szczepańskich, Tadeuszowi, do magistratu. Zamknięto go w areszcie. Widziała go tam ostatni raz siostra Danuta, która zaniosła mu śniadanie. Tadeusz Szczepański zniknął.


W Niepołomicach mówiono, ze został przez milicjantów wywieziony z miasteczka, zabity i wrzucony do Wisły pod lód. Danuta Szczepańska uciekła z Niepołomic, bo bała się, że może być kolejną ofiarą. Trójkę małych dzieci Szczepańskich umieszczono w żłobku.


Dlaczego wyrżnięto rodzinę Szczepańskich? Zeznał na ten temat w śledztwie w latach 60. Bogusław Gniech: „Jak słyszałem, celem tej akcji było zatarcie śladów rabunków podczas okupacji. Miedzy innymi podczas okupacji paczka Antoniego Skóry zamordowała skoczka (spadochroniarza) amerykańskiego zrzuconego w Puszczy Niepołomickiej, zrabowano jego mienie, dolary, złoto, zegarek itp., o tym mieli wiedzieć Szczepańscy, poza tym miedzy Skóra Antonim a Stanisławem Szczepańskim była rywalizacja o stanowisko burmistrza”.


Gniech zeznał też, że osobiście widział kości Szczepańskiej wygrzebane przez lisy. Z kolei jego ojciec Stefan Niech ujawnił, że „ze słyszenia” wiedział, iż Joanna Szczepańska odgrażała się, że nie daruje zabicia męża, później odgrażał się syn Szczepańskiego. Dlatego Skóra wezwał milicjantów egzekutorów z Bochni.


W 1949 r. Danuta Szczepańska złożyła w UB w Sopocie zawiadomienie o tragedii, jaka spotkała jej rodzinę, i wskazała na winę Skóry. Wszczęto śledztwo. Skóra był kilkakrotnie zatrzymywany, aresztowany, ale utrzymywał, ze jest niewinny. Milicjanci Namysł i Piwiński zniknęli z Niepołomic. Kiedy Antoni Szczepański, młodszy brat Tadeusza, miał 18 lat, zainteresował się losem rodziny. Zaczął słać pisma do prokuratur, żądając śledztwa w tej sprawie.


Prokurator powiatowy z Bochni Stanisław Sawicki 22 grudnia 1961 r. przedstawił Antoniemu Skórze zarzut nakłaniania w 1945 r. „żołnierzy radzieckich i funkcjonariuszy MO do pozbawienia życia Stanisława, Joanny i Tadeusza Szczepańskich”.


Tego samego dnia wyjaśnienia złożył 58-letni wtedy Antoni Skóra. Nie przyznał się – zapewniał, że właściwie Szczepańskich nie znał. Śledztwo w sprawie zabójstwa rodziny Szczepańskich wielokrotnie umarzały prokuratury w Bochni i w Krakowie.


Najpierw więzień, potem konfident


Julian Migdał pseudonim „Dąb” był bezpośrednim przełożonym Stanisława Szczepańskiego w AK. „Dąb” pełnił funkcje szefa wywiadu AK w obwodzie bocheńskim, noszącym kryptonim „Wieloryb” – potem został kwatermistrzem w tej samej placówce. Szczepański był tam oficerem wywiadu, nosił pseudonim „Wrot”. Jego syn Tadeusz był łącznikiem. Oprócz meldunków wywiadowczych Szczepański dostarczał akowcom bron, kupowana od Niemców w restauracji prowadzonej przez jego żonę przy niepołomickim rynku.


Nazwisko Antoniego Skóry Migdał poznał z meldunku „Wrota”, kiedy tego pierwszego aresztowali Niemcy i wysłali do obozu Auschwitz. Poinformowano go tez o jego zwolnieniu z obozu.


Nazwisko Antoniego Skóry znajduje się w meldunku wywiadu AK (AAN, KG203/III-62). Uważano, że po zwolnieniu z obozu zadenuncjował on kilkunastu akowców z Niepołomic. Kim był Antoni Skóra? Przed wojna dość zamożnym mieszkańcem Niepołomic, miał małe przedsiębiorstwo wydobywające piach i żwir z Wisły. Należał do PPS. Dwukrotnie był aresztowany za antypaństwowe wystąpienia I skazywany na wiezienie, ale nazwanie go „wieloletnim działaczem komunistycznym” (Piotr Kołakowski „NKWD i GRU na ziemiach polskich 1939–1945”) jest przesada. Nie siedział też w Berezie Kartuskiej.


Migdał o tragicznej śmierci „Wrota” dowiedział się w 1947 r. Jak wspominał, powiedziano mu wtedy tez o zamordowaniu Szczepańskiej, na której miano dokonać gwałtu. „Będąc w Niepołomicach na uroczystości wręczenia sztandaru ZBOWiD-owskiego (w1965 r. – przyp. aut.), chciałem zabrać głos w sprawie sprostowania błędnych opinii co do powodu zamordowania Szczepańskiego. Prezes Zarządu z Bochni i inni koledzy odradzali mi interesowanie się ta sprawa i twierdzili, ze nie nadaje się ona do tematyki uroczystości. W czasie pobytu w Niepołomicach dowiedziałem się, że Antoni Skóra był inicjatorem wydania Stanisława Szczepańskiego na rozstrzelanie.


On też wyrobił opinię wśród społeczeństwa niepołomickiego, że Szczepański współpracował z Niemcami. Po naszej rozmowie wskazano mi Skórę podpitego na rynku. Podszedłem do niego i spytałem: »To pan wydał Szczepańskiego na rozwałkę?«. Odpowiedział mi: »To był szubrawiec«. Nawymyślałem mu od »klarnetów i innych«. (…). Jestem w stanie stwierdzić przed urzędowym sadem lub jakimś innym o działalności Stanisława Szczepańskiego »Wrota« oraz całej rodziny jako Polaków patriotów. Jeśli był jakiś kontakt z Niemcami, czynił to z polecenia władz konspiracyjnych”.


Prokuratura w Bochni, po wielokrotnych monitach, otrzymała od krakowskiej milicji notatkę oparta na archiwalnych materiałach UB i MO dotyczących zabójstwa Stanisława, Joanny i Tadeusza Szczepańskich. Notatkę sporządził starszy oficer Wydziału Śledczego Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie kapitan Stanisław Tomasik.


Okazało się, że Referat Służby Bezpieczeństwa w Bochni w sierpniu i wrześniu 1957 r. prowadził czynności wyjaśniające w sprawie śmierci trojga Szczepańskich. Z uzyskanych wtedy materiałów kapitan Tomasik stworzył notatkę.


„W okresie okupacji na terenie Niepołomic i Staniątek działała grupa zorganizowana przez Władysława Bobera zamieszkałego w Niepołomicach, (…) do której należeli m.in. Skóra Antoni, Stanisław Malarz, Stanisław Gaj, Karol Gaj, Namysł (imienia brak, obecnie nie żyje), Piwiński (imienia brak, obecnie nie żyje) były funkcjonariusz. Grupa ta (podszywająca się pod AK – przyp. autora) w czasie swojej działalności dokonała szeregu napadów rabunkowych na ludność cywilna oraz morderstwa ob. Guzika (imiona nie ustalono). Do organizacji AK na terenie Niepołomic w tym czasie należał również nieżyjący obecnie Stanisław Szczepański. Znana mu była działalność Władysława Bobera, która potępiał w czasie prowadzonych z nimi rozmów.


Szczepański jako członek AK współpracował z grupą Armii Ludowej, której dostarczał wiadomości dotyczących armii niemieckiej. Po wyzwoleniu Stanisław Szczepański przystąpił do organizowania MO i zabezpieczał mienie społeczne przed kradzieżą i dewastacją. Pozytywny stosunek Szczepańskiego do ustroju PRL oraz bojaźń przed odpowiedzialnością karna za dokonane morderstwa i rabunki była nie na rękę Władysławowi Boberowi i innym w wyniku czego Bober miał złożyć doniesienie, ze Stanisław Szczepański w okresie okupacji podpisał volkslistę, w związku z tym rzekomo został zastrzelony. Wkrótce po zastrzeleniu Szczepańskiego grupa Bobera postanowiła pozbyć się świadków zbrodniczej działalności, to jest wymordowania całej rodziny. W tym celu rozpoczęto rozpowszechniać wiadomość, że Joanna Szczepańska była pochodzenia niemieckiego i w czasie okupacji rzekomo miała pisać doniesienia na Polaków, które to doniesienia miały być rzekomo w posiadaniu Antoniego Skóry, wtedy burmistrza Niepołomic.


Joanna Szczepańska została zamordowana przez obywateli Namysła i Piwińskiego, członków grupy Bobera, którzy później byli funkcjonariuszami”.


Bezsilność i bezkarność


Kapitan Tomasik, powołując się na oświadczenie jednego Z mieszkańców Niepołomic, stwierdził, ze Namysł i Piwiński zdezerterowali z MO i dołączyli do bandy. Zostali zastrzeleni podczas walk z wojskiem i UB. W 1967 r. mieszkający w Krakowie rencista 59-letni Stanisław Tomasik zeznał, że referując sprawę pułkownikowi Stanisławowi Dawidiukowi, naczelnikowi Wydziału Śledczego Służby Bezpieczeństwa KW MO w Krakowie, pytał go, czy poszukiwania nadal kontynuować, bo śmierć Namysła i Piwińskiego nie jest udowodniona.


Pułkownik stwierdził, że nie ma takiej potrzeby, wystarczy notatka z informacją. Tomasik materiały operacyjne zwrócił do komendy w Bochni. Komenda Powiatowa MO w Bochni zawiadomiła prokuraturę, że materiały operacyjne dotyczące zabójstwa Szczepańskich zostały zniszczone jako bezwartościowe.


Prokurator Wiktor Wolańczyk 22 października 1968 r. wydał postanowienie o nieściganiu Piwińskiego i Namysła z powodu przedawnienia. Antoni Szczepański złożył zażalenie na tę decyzję. 9 stycznia 1969 r. prokurator uznał zażalenie za bezzasadne: „Od zastrzelenia Joanny Szczepańskiej upłynęło 20 lat w 1965 r.” – napisał prokurator i swoje uzasadnienie oraz akta przesłał do Prokuratora Generalnego. Antoni Szczepański złożył skargę na te decyzje do Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości.


Ale juz było wiadomo, że Piwińskiemu i Namysłowi nie będzie można postawić zarzutów, wiec szybko ustalono, że żyją i mają się co najmniej dobrze. Informacje o nich przekazała milicja. Okazało się, że Stanisław Namysł krótko był komendantem milicji w Kłaju, gdzie mieszkał podczas wojny. Potem został przeniesiony do Bochni, kolejno był pracownikiem operacyjnym w Krakowie, następnie znalazł się we Wrocławiu i został komendantem miejskim w Inowrocławiu, wreszcie otrzymał stanowisko komendanta powiatowego w Zgorzelcu. W 1961 r. na własna prośbę odszedł z milicji.


W 1969 r. mieszkał w Poznaniu i pracował w Radzie Narodowej. Miał sześcioro dzieci i niepracującą żonę. Edmund Piwiński mieszkał w Gdyni. Chyba nie wiedziała o tym Danuta Szczepańska, która zamieszkała w Sopocie.


Z informacji gdyńskiej milicji wynikało, że Piwiński do roku 1950 był prezesem Gminnej Spółdzielni, czyli spółdzielczego przedsiębiorstwa handlowego. Od roku 1950 Piwiński służył w wojsku, był o_ cerem w randze majora. Miał żonę i dwoje dzieci. „Moralnie prowadzi się bez zastrzeżeń” – scharakteryzowała byłego komendanta MO w Bochni gdyńska milicja.


Prokuratur Wiktor Wolańczyk dzień po oddaleniu zażalenia Antoniego Szczepańskiego na decyzje o nieściganiu Piwińskiego i Namysła, 10 stycznia 1969 r. przedstawił Antoniemu Skórze dwa zarzuty. Pierwszy o to, że 21 stycznia 1945 r. w Niepołomicach „w zamiarze pozbawienia życia Stanisława Szczepańskiego oskarżył go fałszywie przed żołnierzami radzieckimi o rzekomą kolaboracje z Niemcami wiedząc o tym i godząc się z tym, że oskarżenie to spowoduje rozstrzelanie Stanisława Szczepańskiego”.


Drugi zarzut głosił, ze Antoni Skóra, w lutym 1945 r. w Niepołomicach „korzystając z faktu autorytetu jako były komendant posterunku MO tejże miejscowości i burmistrz miasta Niepołomice nakłonił ówczesnych funkcjonariuszy MO Stanisława Namysła i Edmunda Piwińskiego do pozbawienia życia Joanny Szczepańskiej”.


Prokurator przeprowadził konfrontacje Skóry ze świadkami. Skóra zaprzeczył wszystkiemu. Kiedy Antoni Szczepański walczył z prokuratura i Ministerstwem Sprawiedliwości, Antoni Skóra w krakowskim wiezieniu na Montelupich walczył o wyjście z wiezienia. Zrobił to w klasyczny sposób: uciekł w chorobę.


Krakowska prokuratura wojewódzka 7 września 1969 r. uchyliła areszt tymczasowy wobec Antoniego Skóry. Powołano się na opinie komisji lekarskiej, która uznała, ze Skóra: „ze względu na bardzo ciężki stan nie może brać udziału w czynnościach śledczych”.


Na początku lat siedemdziesiątych akta tej sprawy były w Prokuraturze Generalnej. Tam je przeglądałem. Dziś 11 tomów znajduje się w IPN. W 2009 r. krakowski sąd orzekł, że na Stanisławie, Joannie i Tadeuszu Szczepańskich dokonano zbrodni komunistycznej. To prawda, bo dopuściło się jej komunistyczne państwo, uniemożliwiając postawienie bandytów przed sadem.