Jest późny poranek marcowy. Na planie są już wszyscy aktorzy, pięć kobiet i starszy mężczyzna, czworo z nich ma na sobie niemieckie mundury z czasów II wojny światowej, dwie dziewczyny w obozowych pasiakach. Na rozkaz szczekającej po niemiecku kobiety w mundurze Luftwafe mężczyzna zmusza biciem więźniarki do stosunku. W następnej scenie funkcjonariuszka gestapo smaga przywiązanego do krzesła mężczyznę frustą do krwi. Producentem, reżyserem i głównym aktorem jest Max Mosley, 67-letni prezydent Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA). To on zlecił zorganizowanie faszystowskiej orgii. Prawdziwy Dr Jekyll i Mr Hyde. Dżentelmen za dnia, dewiant pod osłoną nocy. Rodzice Mosleya byli nazistami, on sympatyzował z faszystami. Pikantne szczegóły z jego życia ujawniła gazeta „News of the World”.

Masochistą był także Pier Paolo Pasolini, największy heretyk ubiegłego stulecia, gej i marksista. Jego zmasakrowane ciało znaleziono w 1975 roku w podrzymskiej Ostii. Ten włoski reżyser, dramaturg, eseista, „zawsze szukał kogoś, kto w grze erotycznej by nad nim górował, lubił być bity. To była jego tajemnica. Chłopcy, z którymi się spotykał, wiedzieli o tym i przystawali na to” – wspomina zaprzyjaźniona z nim pisarka Dacia Maraini. Alberto Moravia, znany włoski pisarz, opowiadał, że podczas wspólnych podróży do Afryki i Azji Pasolini znikał na całe dnie w pogoni za intymnymi przygodami, do hotelu często wracał pobity przez rodziców chłopców, z którymi miewał stosunki.

Młodocianych uwielbiał także francuski pisarz André Gide. Autor „Lochów Watykanu”, laureat literackiej Nagrody Nobla, szukał ich głównie na ulicach i w burdelach Casablanki. O pedofilię i pornografię wielokrotnie oskarżany był zmarły w 2001 roku Balthus, francuski malarz o polskich korzeniach (jego matka, Elżbieta Kłossowska herbu Rola, była kochanką i muzą poety Rainera Marii Rilkego).

Skandal wywołał już jeden z pierwszych obrazów Balthusa, słynna „Lekcja gry na gitarze”. Artysta malował dzieci w pozach wyzywających i wyuzdanych. Kiedy zarzucano mu perwersję, zaprzeczał: „Nie widzicie, że to anioły”.

PLATONICZNY PODGLĄDACZ KOCHA SIĘ W ADOLFIE


Największym masochistą wszech czasów, według Salvadora Dali, był Adolf Hitler. Malarz twierdził, że Hitler wywołał kolosalną wojnę dla perwersyjnej przyjemności jej przegrania i autodestrukcji. Ekscentryczny malarz był zafascynowany wodzem III Rzeszy (który prawdopodobnie oddawał mocz na swoje kochanki), jego „białymi i grubawymi biodrami”. W swoich delirycznych majakach Dali widział Hitlera jako kobietę, podniecała go też swastyka – stanowiła dla niego symbol stosunku cielesnego. Malarz organizował huczne orgie (nie był z pewnością jedyny, posądzano o nie między innymi jedną z najlepszych portrecistek XVIII wieku, malarkę Elizabeth Vigée Le Brun oraz przywódcę wiedeńskiego modernizmu Gustava Klimta, który, nawet gdy nie malował, lubił mieć w swoim atelier kilka nagich modelek). Ale, co ciekawe, Dali prawdopodobnie nigdy w orgiach czynnie nie uczestniczył, ograniczał się do patrzenia. Był podglądaczem. Cierpiał na paniczny strach przed penetracją, dlatego jego przyjaźń z poetą Garcią Lorcą, zadeklarowanym homoseksualistą, pozostała w sferze przyjaźni platonicznej (choć nie wszyscy są co do tego zgodni).

Malarz bał się też kobiecego ciała, dlatego podstawą jego związku z 10 lat starszą Galą nie był seks. Gdy się poznali, Gala, czyli Helena Diakonowa, była żoną poety Paula Éluarda (wszystkim pokazywał jej nagie zdjęcia). W przeciwieństwie do Salvadora, była nimfomanką, sypiała ze wszystkimi przyjaciółmi męża – nie bez powodu kataloński surrealista mówił o sobie, że jest księciem rogaczy. Prawdopodobnie jedyną kobietą, choć istnieją spore wątpliwości czy rzeczywiście kobietą, która ekscytowała Dalego, była modelka Amanda Lear. Eks-narzeczona Briana Jonesa, gitarzysty The Rolling Stones, przeprowadziła się do malarza, została z nim i jego żoną przez 15 lat.

Istnieją przypuszczenia, że Amanda to Alain Tappo, który przeszedł w Casablance operację zmiany płci (podobno zapłacił za nią sam artysta). „Dali popadł w prawdziwą ekstazę widząc moją bosą stopę. Nie jesteś mężczyzną, nie jesteś kobietą, jesteś boska, powiedział. Według mnie był to raczej akt fetyszyzmu niż wyznanie miłości” – stwierdziła podczas jednego z wywiadów. Dodała też, że w ostatnich latach życia Salvador Dali panicznie bał się śmierci, choć wcześniej podsycała jego wyobraźnię, tak jak wszystko, co martwe. W swojej perwersji nie był odosobniony – polskiego pisarza Brunona Schulza, autora „Sklepów cynamonowych”, podobno podniecały zwłoki.

Boski Elvis Presley, podobnie jak ekscentryczny Hiszpan, nie był najlepszym znawcą sztuki kochania. Gdy podczas jednego z pierwszych koncertów zażartował: „dziewczęta, zobaczymy się za kulisami”, setki rozhisteryzowanych fanek rzuciło się za nim. Wtedy pułkownik Tom Parker (Andreas Cornelis van Kuijk), samozwańczy menedżer, mający za sobą pracę w cyrku, na statku i pobyt w szpitalu psychiatrycznym, nadzorował każdy ruch gwiazdy, od małżeństwa po książki, zdał sobie sprawę z tego, jaki potencjał tkwi w jego kliencie.

Jednak w ostatnich latach życia, otumaniony lekami i narkotykami, Presley wyraźnie preferował objęcia Morfeusza niż kobiet. 16 sierpnia 1977 roku jego kilkunastoletnia kochanka leżała w łóżku. „Poczytam sobie gazetę w łazience” – powiedział piosenkarz. Była 7.30 rano, w Graceland dzień mieszał się z nocą. „Tylko tam nie uśnij” – odpowiedziała bez zdziwienia Ginger Alden. Kilka godzin później znalazła go martwego. Pochylony do przodu siedział na sedesie.

ŚWIECZKA, KRZESŁO I KOBIECOŚĆ

 


Opinię fenomenalnego kochanka miał natomiast ekscentryczny, faszyzujący pisarz włoski Gabriele D’Annunzio. Słynął z niespożytych sił i fantazji. Aelis Mazoyer, jego pokojówka i niegdysiejsza metresa, nie wahała się dzielić alkowy z innymi kobietami, prokurowała mu świeże dziewczęta. Z ich ust i waginy uwielbiał pić szampana. Jego powieść „Rozkosz” trafiła na indeks ksiąg zakazanych.

Nienawidził czy kochał? A może kochał i nienawidził? Vincent van Gogh, zwany nie bez kozery „wielkim chorym”, pod wpływem absyntu obciął sobie część lewego ucha, zaniósł je do burdelu i podarował znajomej prostytutce. Mieszkał z Paulem Gauguinem. O tym, że nie była to jedynie męska przyjaźń, jest przekonany psychoanalityk Albert Lubin. Analizując obraz van Gogha „Krzesło Gauguina” (zapalona świeca i dwie książki po bokach) doszedł do wniosku, że symbolizuje ono kobiecość Gauguina. Innymi słowy, malarz widział w przyjacielu kobietę z penisem. „Krzesło może reprezentować również kochaną i jednocześnie nienawidzoną matkę, mężczyźni, którzy boją się kobiet i ich organów rozrodczych, mają z reguły homoseksualne predyspozycje” – stwierdził Lubin w psychologicznej biografii malarza. To prawda, że artysta namalował też obraz swojego krzesła; nie jest ono tak eleganckie, wyrafinowane, subtelne jak krzesło słynnego kolegi. Ot, zwykłe krzesło i to bez świecy. Czy to znaczy, że był homoseksualistą? Kto wie... Nawet sam Freud przyznawał, że czasem cygaro jest jedynie cygarem.

WSTYDLIWE INFEKCJE


Autor kontrowersyjnych portretów krzeseł umarł na syfilis. Żadna inna choroba nie wzbudzała tak wielu emocji jak ta. Żadnej nie skrywano tak skrzętnie. Praktycznie do niedawna wierzono, że syfilis wywodzi się z Ameryki i został przywleczony na Stary Ląd przez marynarzy Krzysztofa Kolumba. Prof. Gino Fornaciari z uniwersytetu w Pizie, jeden z najwybitniejszych paleopatologów na świecie, badający naturalnie zmumifikowane ciało Marii Aragońskiej zmarłej na syfilis, powiedział mi, że w tej chwili nie jest to już takie pewne. Pojawiły się bowiem dwie inne hipotezy: że choroba pochodzi z jakiegoś zakątka Europy i że ma rodowód afrykański i została importowana poprzez fale migracyjne, zwłaszcza portugalskie. Kogóż nie było wśród chorych? Słynna Lukrecja Borgia, malarze: Édouard Manet, topiący smutki w absyncie Toulouse-Lautrec, poeci i pisarze: Charles Baudelaire, Oscar Wilde, Stendhal, muzycy: Gaetano Donizetti, Franz Schubert, Beethoven.

Chory był też Benvenuto Cellini. Słynny rzeźbiarz o awanturniczym temperamencie zawsze odmawiał leczenia rtęcią, jedynym dostępnym wówczas lekiem, ponieważ próbowano go zamordować, zatruwając mu sałatę właśnie tym metalem. Artysta na szczęście przeżył zamach, a co więcej, objawy syfilisu znacznie się zmniejszyły. Prawdopodobnie wśród sławnych ofiar wstydliwej choroby byli też Amadeusz Mozart oraz Włodzimierz Lenin. Oficjalny akt zgonu Iljicza Uljanowa stwierdza, że przyczyną śmierci polityka był wylew krwi do mózgu, ale co ciekawe, podpisało się pod nim jedynie ośmiu spośród 27 lekarzy uczestniczących w autopsji. Lenin zmarł 24 stycznia 1924 roku mając 53 lata, ciężko chorował od maja 1922 roku, kiedy to doznał paraliżu prawej części ciała (nauczył się pisać lewą ręką). Wielu badaczy twierdzi, że symptomy i przebieg choroby potwierdzają tezę o syfilisie. Filozof i filolog klasyczny Fryderyk Nietzsche, który w ostatnich latach swego życia popadł w obłęd, podobno świadomie zaraził się syfilisem, istnieje też bardziej literacka hipoteza, że filozof chciał w ten sposób zawrzeć przymierze ze Złem.

Syfilisem współczesności jest bez wątpienia AIDS. Do końca tę chorobę ukrywał rosyjski tancerz Rudolf Nuriejew. Zaraził się prawdopodobnie około 1982 roku, był homoseksualistą, oprócz stałego przyjaciela, starszego o 10 lat Duńczyka Erika Bruhna, miewał wielu przygodnych partnerów. Zawsze negował, że coś się dzieje z jego ciałem. Udawał, że cierpi na inne schorzenia i konsekwentnie odmawiał leczenia się na AIDS. Zmarł w 1993 roku mając 54 lata.

KOCHAJĄCY INACZEJ


W odróżnieniu od wielkiego tancerza, który nie ukrywał seksualnych preferencji, wielu sławnych artystów taiło swoje upodobania. Homoseksualizm jeszcze nie tak dawno był kompromitującym sekretem. Prawdopodobnie słynny włoski malarz Caravaggio, zabijaka i zabójca, zginął chcąc się zemścić za aluzje co do swojej męskości. Wysoką cenę za swą odmienność zapłacił też angielski poeta i dramaturg Oscar Wilde. Miłość do młodego arystokraty Alfreda Douglasa złamała mu życie i karierę. Homoseksualizm był wówczas wstydliwy i należało go ukrywać (Wilde miał żonę i dwoje dzieci), ale również nielegalny (pisarz został skazany na dwa lata ciężkich robót). Podczas drugiego pobytu na Sycylii spotykał się z młodymi chłopcami, jego ulubieńcem był poznany w palermitańskiej katedrze 15-letni kleryk Giuseppe Loverde. Całowali się za głównym ołtarzem.

Homoseksualizm ukrywali też Juliusz Słowacki, Jarosław Iwaszkiewicz, jego żona Anna zakochała się w Marii Morskiej („Pragnę całować jej ręce, tylko ręce” – pisała), Karol Szymanowski oraz Kazimierz Lechoń, który według Iwaszkiewicza jedynie udawał homoseksualistę.

Być może mroczny sekret skrywał też płodny belgijski pisarz Georges Simenon, autor 450 powieści. Jego córka Marie-Jo popełniła samobójstwo. Pisarz w „Zwierzeniach intymnych” wyznał, że kiedy po śmierci żony związał się z guwernantką, córka popadła w depresję, poczuła się odtrącona. „Dlaczego? Zapytała. Przecież ja mogę robić dla ciebie to, co robi ona, powiedziała, pokazując na łóżko”. Gdy miała osiem lat, podarował jej obrączkę, której nigdy nie zdjęła. Czy mroczny sekret córki był również sekretem ojca? Czy łączyło ich kazirodcze uczucie? Simenon zmarł zaledwie 19 lat temu. Za krótko, żeby odkryć prawdę. Wstydliwe sekrety potrzebują czasu.