Pistolet CZ wzór 28 wyprodukowany w Czechosłowacji, a przed wojną używany przez niemieckie wojska – to właśnie z tego typu broni zastrzelono dwójkę studentów wędrujących przez Góry Stołowe. Na początku lipca 2020 roku taki model broni znaleziono w arsenale zgromadzonym przez dwóch mężczyzn podejrzanych o handel narkotykami i bronią. Kłodzka policja, która dokonała odkrycia, nie wyklucza, że to właśnie z tego pistoletu zastrzelono Annę i Roberta – podaje „Gazeta Wyborcza”.

34-letni Piotr J. i 60-letni Mak P. od dawna pozostawali pod obserwacją policyjnego wydziały ds. zwalczania przestępczości narkotykowej. Dwaj dilerzy narkotykowi w podziemnej kryjówce przechowywali – oprócz nielegalnych substancji – 39 sztuk broni. Wśród nich CZ wz. 28.

Świdnicka prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie znaleziska, wykluczyła udział mężczyzn w zabójstwie sprzed 23 lat. Tym bardziej, że jeden z zatrzymanych miał wówczas zaledwie 11 lat. Jednak śledczy mają nadzieję, że uda im się prześledzić drogę, jaką broń przebyła od 1997 roku do momentu, kiedy trafiła w ręce dilerów.

Bez motywu, bez sprawcy

Ciała Anny i Roberta znaleziono 27 sierpnia 1997 roku, po dziesięciodniowych poszukiwań, które wszczęła zaniepokojona brakiem kontaktu matka dziewczyny. Zwłoki znajdowały się w odległości około 10 metrów od siebie, były częściowo pozbawione ubrań, co mogło wskazywać na motyw seksualny zabójstwa. Część garderoby zabitych ktoś zawiesił na znajdujących się nieopodal drzewach. Ich bagaże były splądrowane. Na miejscu nie znaleziono też m.in. pamiętnika Ani oraz aparatu fotograficznego.

Studenci zostali zabici strzałami z bliskiej odległości. Śledczy ustalili, że najpierw zginął Robert – strzelono do niego dwa razy, potem Ania – od strzału między oczy.

Arsenał znaleziony przez kłodzką policję / (fot. Policja.pl)

 

Anna Kembrowska i Robert Odżga byli parą, razem też studiowali na wrocławskiej Akademii Rolniczej. Ania na III roku ochrony środowiska, Robert – IV roku geodezji i kartografii. W Górach Stołowych znaleźli się, bo mieli wspólnie uczestniczyć w obozie naukowym, na którym jednak nigdy się nie zjawili.

Śmierć dwójki młodych ludzi poruszyła całą Polskę.

Tajemniczy blondyn, bezdomny Czech

Policja natychmiast rozpoczęła śledztwo. Przesłuchano ponad 100 świadków, szczególnie turystów, którzy mogli tego dnia być w górach. Niektórzy z nich twierdzili, że słyszeli kobiecy krzyk i wystrzały.

Dwoje świadków poinformowało, że widzieli studentów w towarzystwie jakiegoś mężczyzny – wysokiego blondyna, ubranego w koszulę w kratę. Udało się stworzyć portret pamięciowy mężczyzny, jednak poszukiwania nie przyniosły rezultatu, mimo że jego portret pokazywano w telewizji i proszono, aby zgłosił się w sprawie jako kluczowy świadek.

Kolejnym podejrzanym, którym zainteresowała się policja był bezdomny włóczęga. Mężczyzna miał dziwnie się zachowywać i uciekać na widok policyjnych wozów. Zaniepokojeni mieszkańcy poinformowali o tym służby. Tajemniczy mężczyzna okazał się bezdomnym z Czech, a jego udział w zabójstwie szybko wykluczono.

Pojawiały się także podejrzenia, że sprawcą może być uczestnik odbywającego się w okolicy militarnego obozu przetrwania, a w 2001 roku – po emisji programu 997 poświęconego zabójstwu w Górach Stołowych – powstała kolejna hipoteza mówiąca, że w 1997 roku w tym rejonie członkowie organizacji nazistowskich mieli poszukiwać schowanych przez hitlerowców skrzyń z niemieckim zaopatrzeniem wojskowym.

W 2018 roku sprawa trafiła w ręce policyjnego Archiwum X, które ma już na swoim koncie kilka rozwiązanych spraw sprzed lat. Być może ostatnie znalezisko pozwoli rozwikłać i tę tajemnicę.