Kosmiczny hurraoptymizm z czasów zimnej wojny oprócz bajecznych wizji skolonizowanych planet zrodził też bardzo konkretne plany. Zanim jeszcze zdążył opaść pył księżycowy, wzniecony przez odlatujący lądownik Orzeł z Armstrongiem i Aldrinem na pokładzie, Wernher von Braun przedstawił szczegóły misji na Marsa, która miała wyruszyć w listopadzie 1981 r. Wraz z księżycowym pyłem opadł jednak również entuzjazm, dlatego dziś, w 2009 r., po Marsie snują się tylko roboty, a podróże poza Układ Słoneczny pozostają w sferze marzeń.

Ostatnie 100 lat rozwoju techniki pozwala optymistom wierzyć, że to, co jest niewykonalne dziś, z pewnością stanie się możliwe jutro. Wystarczy jedno przełomowe odkrycie, by ruszyć ku gwiazdom! Pytanie tylko, czy psychicznie jesteśmy w stanie sprostać trudom takiej podróży?

Z przeszkodami stojącymi na drodze do najdalszych zakamarków kosmosu w mniejszej skali zetknęliśmy się przy okazji lotów księżycowych i orbitalnych. Choć jest tych przeszkód wiele, mają wspólne źródło – ogromne odległości w kosmosie.

PSYCHIKA


Pięć miesięcy misji. Jest coraz trudniej. Zaczynam liczyć dni. Wcześniej tego nie robiłem. Myślę, że nasze zmęczenie narasta, bo tracimy zainteresowanie pracą. Nie chce mi się już nawet wyglądać przez okno – zanotował Walentin Lebiediew podczas swojego 211-dniowego pobytu na stacji kosmicznej Salut w 1982 r. O ile Rosjanie od początku poważnie podchodzili do stanu ducha kosmonautów, o tyle NASA początkowo mało zajmowała się psychologicznymi aspektami misji kosmicznych. Bohaterowie kosmosu mieli być ludźmi bez skazy, uosobieniem amerykańskich ideałów, a ich nieskazitelność – gwarantem finansowania programów kosmicznych. Sami astronauci też nie chcieli dzielić się z nikim swoimi problemami, bo nie mogliby wówczas liczyć na udział w kolejnych misjach. Dlatego szok wywołała w 2007 r. sprawa astronautki Lisy Nowak, która pokonała samochodem 1500 km z Houston do Orlando, by napaść na dziewczynę swojego byłego kochanka, też astronauty. Gazety rozpisywały się o pieluchach, które Nowak założyła, by nie zatrzymywać się po drodze, o uzbrojeniu w postaci gazu pieprzowego, młotka i pistoletu śrutowego, składanego noża, gumowej rurki i worków na śmieci. Astronautce zarzucono próbę usiłowania morderstwa. Adwokat użył w jej obronie takich argumentów, jak ciężka depresja, nerwica natręctw, bezsenność i zaburzenia psychotyczne – problemy, które nie powinny się zdarzyć osobie dopuszczonej do latania w kosmos. Postępek Lisy podał w wątpliwość szczelność sita, przesiewającego kandydatów na astronautów. Oni bowiem muszą umieć sobie radzić nie tylko z kolegami, ale i z własnymi myślami. Podczas dalekiego lotu utrudniony będzie kontakt z Ziemią. Na pokładzie psychologa nie będzie, NASA opracowuje więc wirtualną kozetkę – interaktywny program Virtual Space Station, mający pomóc astronautom w analizie zachowań i stanu ducha. Nowych wyzwań dla psychologów mogą dostarczyć też ewentualne misje z biletem w jedną stronę. Byłyby prostsze do zaprojektowania niż te z biletem powrotnym. Buzz Aldrin uważa, że tak powinna wyglądać już wyprawa na Marsa – jej uczestnicy powinni czuć się jak dawni koloniści, opuszczający dom na zawsze.

ODLEGŁOŚĆ