Uważaj na pułapki samorozwoju! Jak się nie dać zmanipulować?

Budowanie lepszej jakości życia czasem ma wysoką cenę. Płacimy rozluźnieniem więzi rodzinnych, uzależnieniem od konkretnego nauczyciela, a niekiedy nawet pojawieniem się frustracji

Medialne wzorce sukcesu promują w naszej zbiorowej świadomości przekonania, że „jesteś twórcą swojego życia”. Jeśli wystarczająco mocno chcesz, to „wszystko możesz”, świat stoi otworem, „wszystko jest dostępne”, a przynajmniej oferowane wirtualnie na „wyciągnięcie palca na klawiaturze”. Sugerują, że tylko od osobistej determinacji zależy sukces, bo przecież „jesteś zwycięzcą”, a „spektrum życiowych wyborów jest ograniczone jedynie twoją własną wyobraźnią”. Taki sposób myślenia stanowi podatny grunt dla modnych ostatnio działań rozwojowych sprzedawanych jako remedium na wszelkie zło. Niestety wiele osób korzystających z usług wspierających rozwój osobisty nie zdaje sobie sprawy z tego, że mogą one prowadzić, poza obiecywanymi rezultatami, także do negatywnych konsekwencji. Potencjalne ryzyko wynika z bezkrytycznego korzystania z rynku usług rozwojowych.

Jednym z czynników mogących powodować długofalowe negatywne skutki są trendy kulturowe, czyli panująca dziś moda na samorozwój. Przyczyniać się do tego mogą również wzorce obowiązujące w naszym bliższym i dalszym otoczeniu społecznym, zarówno w rodzinie, gronie przyjaciół, jak i w grupach odniesienia i aspiracji. Do tego dochodzą działania osób oferujących usługi rozwojowe, które nie posiadają odpowiednich kompetencji i postawy etycznej, np. influencerów, blogerów, mówców motywacyjnych, trenerów i innych inspiratorów.

MODA NA SUKCES

Idea rozwoju osobistego jest dziś niezwykle nośna. Biznes rozwoju osobistego obok branży IT to jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów rynku.
Jest to odpowiedź na potrzeby współczesnego człowieka, który funkcjonuje w niezwykle złożonej i dynamicznej rzeczywistości. Powszechnie głoszona wolność wyboru oraz wszechobecne medialnie wzorce spektakularnych sukcesów biznesowych, imponujących karier, szybko osiąganego dobrobytu i luksusowego stylu życia budzą w wielu ludziach duże aspiracje i wzmacniają, niekiedy nadmiernie, potrzebę ich zdobycia.

Rozbudowana potrzeba osiągania jest cechą Homo hubris – człowieka, którego cechuje trwałe dążenie do potwierdzania i powiększania swojej wartości. Szukając źródeł językowych, warto wskazać, że greckie hubris odnosiło się do postawy wywołującej gniew bogów, ponieważ oznaczało nieposkromioną pychę i pragnienie wywyższania się, jednak obecnie określenie to zatraciło już swoje jednoznacznie pejoratywne znaczenie. Profesor Józef Kozielecki użył terminu motywacja hubrystyczna dla opisania takiego typu ludzkich sił napędowych, które implikują podejmowanie działań mających na celu podnoszenie poczucia własnej wartości, samodoskonalenie oraz wzmacnianie własnej pozycji społecznej. „Zaspokojenie tych dążeń, czyli dowartościowanie siebie, rodzi satysfakcję i wywołuje dumę; zwiększa poczucie osobistego bezpieczeństwa, scala indywidualną osobowość i pozwala optymistycznie patrzeć na świat; nadaje wreszcie sens życiu” – pisze prof. Kozielecki.

Motywacja ta łączy się z tendencją do autowaloryzacji – potrzebą potwierdzania i wzrostu własnego ja, czasami przejawiającą się w zachowaniach służących obronie,
podtrzymywaniu i podnoszeniu samooceny. Prof. Kozielecki podkreśla, że nadmierna motywacja hubrystyczna może być egoistyczna, a nawet autodestrukcyjna, ponieważ służy intensyfkowaniu przyjemności, ma charakter hedonistyczny oraz samonapędzający. Co więcej: każde osiągnięcie, każde przekroczenie osobistych i społecznych ograniczeń staje się zachętą do wyznaczania sobie kolejnych, bardziej ambitnych celów.

 

A towarzyszyć temu może bardzo intensywne przeżywanie uczuć, często pozytywnych, ale czasami równie silnych, negatywnych. Zarówno zbyt niski, jak też krańcowo wysoki poziom tej motywacji niesie zagrożenia dla zrównoważonego rozwoju człowieka: „W tym ostatnim wypadku jednostki dążą do wielkości, chcą osiągnąć najwyższą pozycję w skali społecznych porównań, chcą zdobyć szczyty doskonałości. Taka ekstremalnie silna motywacja hubrystyczna może graniczyć z patologią: może mieć charakter neurotyczny lub psychotyczny” – podkreśla prof. Kozielecki. Skrajnym przykładem konsekwencji zbyt wysoko wzbudzonej motywacji hubrystycznej mogą być działania herostratesowe, czyli dążenie do zaszczytów i sławy wszelkimi sposobami i za wszelką cenę, posuwając się
nawet do zbrodni.

Nasze rozbudzone a niespełnione pragnienia i aspiracje i tak mogą doprowadzić do stanu głębokiej frustracji, jeżeli nie uwzględnimy w swoich planach „twardych” ograniczeń, np. posiadanego kapitału, czasu i obowiązujących regulacji prawnych, oraz ograniczeń „miękkich” – osobistych (mentalnych i emocjonalnych), a także społecznych (relacyjnych i kulturowych). Szczególnie intensywna frustracja może pojawić się także u osób, którym udało się osiągnąć sukces mierzony w kategoriach społecznych, a które mimo to
nie doświadczają subiektywnie stanu spełnienia ani osobistej satysfakcji. Jeszcze jednym aspektem motywacji hubrystycznej jest nadmierny indywidualizm, czyli skupienie na
samym sobie bez uwzględnienia tego, jakie skutki niosą dla szerszego otoczenia i innych osób podejmowane przez jednostkę działania.

Zagrożeniem jest tutaj defniowanie własnej tożsamości przez zewnętrzne zdobycze, tytuły i osiągnięcia. Z tego względu warto sobie zadać kilka pytań, zanim podejmie się decyzję o udziale w kolejnych warsztatach czy szkoleniach. Czy w moim środowisku panuje swoista moda na kursy rozwojowe? Kto lub co mnie zachęca do brania w nich udziału? Czy uzależniam od tego poczucie własnej wartości? Czy tempo oraz realny wzrost życiowy mierzony kryteriami hubrystycznymi jest dla mnie zdrowy?

AMATOR ZOSTAJE GURU

Inną kwestią, na którą wato zwrócić uwagę, jest fakt, że rynek usług rozwojowych nie jest regulowany prawnie. To oznacza, że zarówno osoby o wysokich kompetencjach, jak też samozwańczy „guru” występują obok siebie, a zasięg ich oddziaływania może zależeć w większym stopniu od sprawności marketingowej i sprzedażowej niż od rzeczywistej wartości merytorycznej stojącej za ich działaniami. Jednocześnie potencjalny odbiorca usług rozwojowych może nie posiadać klarownych kryteriów do oceny ich jakości i wiarygodności. Z tego względu może być mu trudno rozróżnić, w jakie oddziaływania rozwojowe warto się zaangażować, a w jakie nie, a tak- że jaka cena jest adekwatna w stosunku do ich realnej wartości.

W kodeksach etycznych International Coach Federation, Izby Coachingu czy European Mentoring & Coaching Council istnieją zapisy mówiące o tym, że profesjonalni coachowie i mentorzy zobowiązani są zachowywać uważność na sygnały świadczące o tym, że klient wymaga konsultacji z innym profesjonalistą, np. psychologiem, psychiatrą, prawnikiem czy lekarzem. Jeśli pojawia się taka potrzeba, ich obowiązkiem jest skierowanie klienta do innego specjalisty. Niestety, nie wszystkie osoby świadczące takie usługi mają odpowiednią wiedzę i wynikającą z niej świadomość, kiedy należy podjąć tego rodzaju decyzję. Szerszą wiedzę na ten temat osoby zainteresowane mogą zdobyć np. w artykułach publikowanych w roczniku naukowym „Coaching Review”, dotyczących diagnozy psychologicznej oraz charakterystyki wybranych zaburzeń psychicznych w postaci praktycznego przewodnika dla coachów oraz innych profesjonalistów wspierających ludzi w procesie rozwoju osobistego.

 

Kolejny aspekt dotyczący wyboru odpowiedniej ścieżki rozwojowej związany jest z nieświadomością możliwych konsekwencji podejmowanych interwencji rozwojowych. Niektóre typy działań rozwojowych mogą dotykać bardzo głębokich poziomów psychiki człowieka i uruchamiać świadome i nieświadome procesy, na które dana osoba nie jest ani zdecydowana, ani w pełni gotowa. Z tego względu po stronie trenerów i coachów spoczywa ogromna odpowiedzialność etyczna, z której nie wszyscy zdają sobie sprawę. Może
to wynikać z faktu, że niektórzy przedstawiciele rynku usług rozwojowych nie mają odpowiedniego profesjonalnego wykształcenia, kwalifkacji i kompetencji popartych odpowiednim doświadczeniem. Ponadto część z nich nie weryfkuje posiadanych przez siebie umiejętności, np. poprzez korzystanie z superwizji lub mentoringu. W efekcie mogą nie być świadomi bezpośrednich oraz długofalowych konsekwencji wpływu swoich oddziaływań na klienta.

Przykładem tego typu ryzykownych i nieprofesjonalnych działań może być obiecywanie eliminacji fobii w ciągu jednego spotkania lub cudownych remediów na depresję. Kolejne przykłady to niszczenie mechanizmów obronnych klienta bez oferowania mu jednocześnie procesów wspierających reintegrację na wyższym poziomie, czy też dyrektywne naruszanie hierarchii wartości klienta poprzez narzucanie mu własnego systemu wartości oraz przekonań. Może towarzyszyć temu nieświadomość działania mechanizmów projekcyjnych, które mogą zaburzać relację z klientem i prowadzić do naruszania jego granic.

Aby uchronić się przed możliwymi negatywnymi konsekwencjami dokonania niewłaściwego wyboru ścieżki rozwojowej oraz przewodnika na tej drodze, warto zadać sobie pytania: czemu mam zaufać właśnie tej metodzie – co stanowi jej merytoryczną podstawę? Dlaczego mam wybrać właśnie tę osobę – co czyni ją wiarygodnym autorytetem? Jak mogę zweryfkować i sprawdzić jakość oferowanych przez nią usług rozwojowych? Po czym poznam, że dany proces rozwojowy nie tylko jest bezpieczny, ale też przyniesie oczekiwane rezultaty? Jaki jest poziom merytoryczny oraz etyczna postawa osoby, z której usług zamierzam skorzystać? Co jest priorytetem oferenta – jego własny zarobek czy dobro klienta? Jakie realne rezultaty uzyskali inni klienci, którzy uczestniczyli w procesach rozwojowych prowadzonych przez tę osobę? Co uwiarygadnia i kto udziela rekomendacji danym usługom?

CENA AMBICJI

Tęsknota za budowaniem wyższej jakości swojego życia sprawia, że osoby angażujące się w rozwój osobisty bywają zaślepione obiecywanymi korzyściami, nie dostrzegając przy tym potencjalnych kosztów tego procesu. Może to prowadzić do bezrefleksyjnego poddawania się „autorytetom” i w ten sposób zrzekania się odpowiedzialności za swoje życiowe decyzje oraz wybory. Taka postawa nie prowadzi do wzmocnienia autonomii i sprawstwa jednostki, a raczej utrzymuje ją w pozycji zależności i bierności. Czasami też pojawia się swoisty syndrom uzależnienia od konkretnego nauczyciela i postawienie go w pozycji „guru”. Powstaje wówczas ryzyko, że osoba korzystająca z usług danego
trenera czy mentora spostrzega go jako model do ślepego naśladowania, zamiast jako źródło inspiracji do budowania swojej tożsamości i poszukiwania unikalnej drogi własnego rozwoju.

Koniecznie należy też uwzględnić zagrożenia, związane z tym, co coachowie nazywają „ekologią celu”. Chodzi o uwzględnienie szerszego kontekstu, w którym zachodzi proces rozwojowy oraz tego, jak wprowadzenie konkretnej zmiany w jednym z aspektów życia klienta wpłynie całościowo na inne istotne obszary jego funkcjonowania. Na przykład pożądana z perspektywy poczucia sensu radykalna zmiana ścieżki kariery może prowadzić do zachwiania bezpieczeństwa finansowego jednostki. Także koncentracja na szybkich i spektakularnych rezultatach, a czasem wręcz chorobliwe dążenie do zwiększenia wydajności może zagrażać zdrowiu poprzez psychiczne i fizyczne wyczerpanie organizmu.

W ramach profesjonalnego coachingu występuje też pojęcie „ekologii społecznej”, czyli branie pod uwagę wpływu wprowadzanych zmian na cały system relacji społecznych jednostki, ze szczególnym uwzględnieniem najbardziej znaczących dla niej związków. Lekceważąc to, można potencjalnie doprowadzić do sytuacji, w której klient poniesie wysokie ryzyko. Na przykład gdyby zmiana pracy miała wiązać się ze zmianą miejsca zamieszkania, może to pociągać znaczące konsekwencja dla funkcjonowania całej jego rodziny. Innym przykładem jest impulsywne podejmowanie decyzji o rozstaniu z partnerem/partnerką pod wpływem chwilowej inspiracji lub doraźnego wglądu uzyskanego na jednym z kursów czy szkoleń – bez głębszego namysłu oraz rozważenia wszelkich konsekwencji, a także bez zapewnienia sobie odpowiedniego wsparcia w tym procesie.

 

Warto też zwrócić uwagę, że nadmierne zaangażowanie w rozwój osobisty może przyczynić się do rozluźnienia poczucia więzi i wspólnoty wartości z osobami z najbliższego otoczenia. Może pojawić się poczucie wyobcowania i braku zrozumienia, a także powstanie wręcz dystansu światopoglądowego, który do tej pory nie był obecny w tych relacjach. W skrajnych przypadkach możemy mieć do czynienia z deprecjonowaniem ludzi, którzy nie są zaangażowani w rozwój osobisty. Aby zminimalizować ryzyko negatywnych konsekwencji rozwoju osobistego, warto postawić następujące pytania: co tak na prawdę zyskujesz, a co tracisz, angażując się w proces samodoskonalenia i ciągłego rozwoju? Jaką cenę płacisz za spełnianie swoich ambicji? Jakie inne ważne dla ciebie aspekty życia poświęcasz w imię osiągania wyznaczonych celów? Czy realizacja twoich celów pozostaje w harmonii z twoją hierarchią wartości i tym, jak definiujesz samego siebie w danej fazie życia?

NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI

Niezależnie od wspomnianych zagrożeń, rozwój osobisty sam w sobie jest wpisany w naturę człowieka, zachodzi nieuchronnie i zdecydowanie warto wykorzystywać wszelkie możliwe sposoby do tego, aby go wspierać. Powstrzymywanie procesu rozwoju niesie ze sobą negatywne skutki, dlatego warto tworzyć warunki, w których jednostka może osiągać rozkwit (ang. flourushing) i pełnię realizacji swojego potencjału. Mimo wszystkich zagrożeń angażowanie się w nurt rozwoju osobistego jest czymś bardzo wartościowym.

Jednak aby ten proces przebiegał w sposób konstruktywny, należy mieć świadomość istniejących pułapek i mądrze wybierać odpowiednie dla siebie ścieżki rozwojowe. Z kolei na osobach oferujących tego typu usługi ciąży odpowiedzialność etyczna za ich jakość. Wspierają to profesjonalne stowarzyszenia i instytucje branżowe dbające o wartość merytoryczną i kształtujące standardy jakości w tym sektorze.