Na początku roku donosiliśmy, że pandemia COVID-19 wpłynęła na poprawę jakości powietrza niemal na całym świecie. Ograniczenia w transporcie samochodowym i samolotowym, a do tego przestoje w pracy wielu fabryk i zakładów przemysłowych spowodowały przejściowy spadek emisji gazów cieplarnianych.

Niestety, jak podaje raport Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), ta chwilowa poprawa nie wywarła zauważalnego wpływu na ogólne stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze. Zamiast tego odnotowano kolejny rekord. Co więcej, tempo wzrostu stężenia tych gazów w ubiegłym roku było wyższe niż średnia roczna z lat 2011–2020.

WMO podkreśla, że dalszy wzrost emisji gazów cieplarnianych przyczyni się do rosnącej liczby ekstremalnych zjawisk pogodowych, powodując dalekosiężne skutki dla środowiska, gospodarki i społeczeństwa. WMO przypomina też o długiej żywotności dwutlenku węgla w atmosferze. To sprawia, że nawet jeśli natychmiast znacząco zredukujemy emisje gazów cieplarnianych, to obserwowany obecnie poziom globalnego ocieplenia utrzyma się przez kilka dziesięcioleci.

Rekordowe stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze

Trzy główne gazy cieplarniane to dwutlenek węgla (CO2), metan (CH4) i podtlenek azotu (N2O). Najważniejszy jest CO2, który zgodnie z naukowymi szacunkami odpowiada za ocieplenie klimatu w ok. 66%.

Jak podaje raport WMO, w 2020 roku stężenie CO2 w atmosferze osiągnęło 413,2 ppm (ang. parts per million, czyli części na milion). W porównaniu z rokiem 2019 odnotowano więc wzrost o nieco ponad 2,5 ppm. Obecne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze stanowi 149% stężenia notowanego w tzw. okresie przedindustrialnym, czyli ok 1750 r. – podała WMO.

Stężenie metanu także osiągnęło rekordowy poziom i wyniosło 1889 ppb (części na miliard) – o 11 ppb więcej niż przed rokiem. Ten wynik stanowi 262% poziomu z okresu przedindustrialnego. Nieco mniejszy wzrost odnotowano w przypadku N2O. Jego stężenie w atmosferze w 2020 roku wyniosło 333,2 ppb (wzrost o 1,2 ppb) i obecnie wynosi 123% poziomu z 1750 r.

Raport WMO „brutalnie szczery”

Raport WMO ukazuje się na kilka dni przed szczytem COP26, który ma się rozpocząć 31 października. Komentujący publikację prof. Dave Reay, dyrektor Instytutu Zmian Klimatu na Uniwersytecie Edynburskim, stwierdził, że pokazuje ona dobitnie, że jak dotąd w walce z globalnym ociepleniem ponosimy „epicką porażkę”.

– Prawdziwy sukces lub porażka COP26 zostaną wypisane na naszym niebie w postaci stężenia gazów cieplarnianych. Nowy raport WMO dostarcza brutalnie szczerej oceny tego, co do tej pory tam „napisano”. Jak dotąd to epicka porażka – mówi prof. Reay.

Dodaje, że „małe okienko” pozwalające na osiągnięcie celów Porozumienia Paryskiego i ograniczenia wzrostu globalnych temperatur do poziomu nieprzekraczającego 1,5 st. C względem epoki przedprzemysłowej właśnie się zamyka.

Inny ekspert ds. gazów cieplarnianych, prof. Euan Nisbet z Uniwersytetu Londyńskiego, porównuje obecną sytuację do wypadku samochodowego. – To jak wpadnięcie w poślizg podczas wypadku. Katastrofa jest coraz bliżej, ale nie możesz jej powstrzymać. Wyraźnie widzisz problem przed sobą, a jedyne, co możesz zrobić, to krzyczeć – mówi.

– Poziom dwutlenku węgla wciąż rośnie, pomimo pandemii. Poziom podtlenku azotu też rośnie, a szczególnie niepokojący jest ekstremalny wzrost metanu – co sugeruje, że mogą działać silne sprzężenia zwrotne, w których ocieplenie jeszcze bardziej nasila ocieplenie. Świat jest wdzięczny NOAA i ONZ za te raporty, ale czy zdołamy wyciągnąć z nich wnioski? – podkreśla prof. Nisbet.

COP26 – czy skończy się na pustych obietnicach?

Przy obecnym tempie wzrostu stężeń gazów cieplarnianych, do końca tego stulecia zaobserwujemy wzrost temperatury znacznie przekraczający cele Porozumienia Paryskiego – ostrzega szef WMO Petteri Taalas. Uniknięcie katastrofy nie jest możliwe, ale wciąż mamy szansę na zminimalizowanie strat. Wymaga to jednak natychmiastowych działań w zakresie transportu, produkcji, gospodarki leśnej i gospodarowania odpadami.

Konieczne jest przeorganizowanie niemal całego systemu – uważa Taalas. Dlatego też oczekiwania wobec tegorocznego szczytu klimatycznego są tak duże. Niestety, z przecieków wiadomo, że część krajów próbuje już teraz lobbować przeciwko rozwiązaniom zdecydowanie ograniczającym emisję gazów cieplarnianych. Wielu komentujących uważa też, że nawet jeśli COP26 zakończy się przyjęciem wspólnych celów i założeń, to mogą one podzielić losy Porozumienia Paryskiego i nigdy nie doczekać się realizacji.

Jako jeden z przykładów „zapomnianego celu” raport ONZ podaje założenie mówiące, że kraje bogate miały przeznaczać ok. 100 miliardów dolarów rocznie na pomoc biedniejszym krajom w walce ze zmianami klimatu. Cel powinien zostać osiągnięty w 2023 r. (pierwotnie w 2020, ale pandemia spowodowało jego przesunięcie), jednak nic wskazuje na to, aby tak się stało. A to właśnie kraje najbiedniejsze, szczególnie afrykańskie, najbardziej odczuwają skutki zmian klimatu.

 

Źródła: World Meteorological Organization, Science Media Center.