W nowym modelu Mijia Robot Vacuum 7C marka porzuca tradycyjne podejście do mopowania na rzecz rozwiązania, które z powodzeniem od lat sprawdza się w wielofunkcyjnych odkurzaczach pionowych i mopujących.
Aktywny wałek zamiast płaskiej szmaty
To właśnie w systemie mycia powierzchni zaszła główna zmiana, bo zamiast kręcących się krążków, z tyłu robota zainstalowano aktywny wałek mopujący, który obraca się z prędkością 200 obrotów na minutę. Przez wałek cały czas przepływa świeża woda ze stacji bazowej, a zebrane z podłogi zabrudzenia są natychmiast odsysane do osobnego obiegu. Dzięki temu sprzęt nie przesuwa rozlanego soku czy tłuszczu po kafelkach, ale faktycznie szoruje powierzchnię pod ciśnieniem przypominającym ręczne dociskanie mopa czy szmaty.

Drugim bezkompromisowym parametrem jest siła ssania sięgająca 30 000 Pa. Same liczby niewiele mówią, ale wierzcie mi, dzięki temu robot bez trudu wyciągnie głęboko osadzony piasek z dywanów czy sierść zwierząt. A skoro już przy tym jesteśmy, to można też pożegnać splątane włosy w szczotce głównej, bo umieszczono tam specjalne, bezpieczne dla domowników ostrza, które automatycznie rozcinają wplątane kosmyki i kłębki sierści, zapobiegając blokowaniu się całego mechanizmu.
Bezobsługowa stacja dokująca to największy skarb
Nikogo raczej nie zdziwi fakt, że Xiaomi naszpikowało swojego robota inteligentnymi funkcjami. Kamera AI połączona z liniowym laserem potrafi rozpoznać ponad 220 codziennych przeszkód – od porzuconych skarpetek po plątaninę kabli – i to nawet w zupełnie ciemnym pokoju. Testowałam kilka modeli z podobnym rozwiązaniem i są bardzo użyteczne, zwłaszcza gdy macie w domu dzieci albo psiaka, porzucającego swoje zabawki wszędzie, gdzie się da.

Boczny laser dba o precyzyjne czyszczenie przy samych listwach, a dotarcie do trudno dostępnych rogów pomieszczenia ułatwia funkcja fizycznego wysuwania wałka poza obrys obudowy. Z kolei, gdy robot wjedzie na dywan, czujnik ultradźwiękowy natychmiast unosi mop na wysokość 10 mm i automatycznie podbija moc ssania, chroniąc włosie przed zamoczeniem.

Mimo tak rozbudowanego osprzętu, Xiaomi pamiętało o jeszcze jednej ważnej kwestii – robot sprzątający traci na swojej użyteczności, jeśli jest za duży. Dlatego wszystko to skompresowano w urządzeniu o wysokości zaledwie 9 centymetrów. Oczywiście, pod niskimi meblami i tak się nie zmieści, ale pod większość łóżek czy wyższych szafek wjedzie bez problemu. Niskie progi też nie stanowią przeszkody, o ile nie są wyższe niż 2 cm.

Kiedy praca się skończy, nic nie musimy robić. Robot wraca do stacji dokującej, przemywa wałek i suszy go gorącym powietrzem (choć trwa to 2 godziny, więc może być wtedy trochę głośno. Kurz zbierany jest do 2,5-litrowego worka antybakteryjnego, który wymaga wymiany średnio raz na 75 dni. Brudna woda trafia z kolei do 3,5-litrowego, szczelnego zbiornika, a kiedy przyjdzie czas na kolejne sprzątanie, stacja wypełni urządzenie czystą wodą z osobnego, 4-litrowego zbiornika. Pełna automatyzacja, choć od czasu do czasu trzeba wylać brudną wodę (a lepiej robić to regularnie, bo po otwarciu pojemnika zapach może porażać) i dolać czystej.


Wszystko to Xiaomi Mijia Robot Vacuum 7C oferuje w cenie wynoszącej 2299 juanów, co po przeliczeniu daje ok. 1300 złotych bez podatków. Niestety, taka cena pozostanie tylko na rynku chińskim, gdzie robot właśnie zadebiutował. Jeśli Xiaomi wprowadzi go również u nas, kwota będzie na pewno dużo wyższa, choć i tak nie powinna zwalać z nóg.
Źródło: Xiaomi
