Skarb Lateranu

W Boże Narodzenie roku 800 odbyła się w Rzymie historyczna ceremonia. Podczas świątecznej mszy papież Leon III ogłosił władcę Franków Karola Wielkiego cesarzem i dokonał jego uroczystej koronacji. Nowy cesarz Zachodu potrafił się odwdzięczyć. Obsypał biskupa Rzymu darami, w tym najcenniejszą wówczas relikwią. Z polecenia papieża szkatułka z napletkiem Jezusa została umieszczona w bazylice na Lateranie. Skąd władca ją miał? Ponoć podczas modlitwy przed symbolicznym Grobem Pańskim przyszłemu cesarzowi przekazał ją anioł. Tę wersję upowszechnili kaznodzieje, ale w rzeczywistości władca Franków zapewne otrzymał ją w prezencie ślubnym od cesarzowej Bizancjum – Ireny.

W okresie wypraw krzyżowych z Palestyny płynął do Italii, Francji, Niemiec i Anglii strumień relikwii. Poziom średniowiecznej nauki nie pozwalał na sprawdzanie ich autentyczności, więc w dobrej wierze przyjmowano, a coraz częściej kupowano, wszystko. Sceptycy pokpiwali po cichu, że z samych drzazg krzyża, na którym umarł Jezus, można by zbudować kilka statków. Chrystusa przybito do niego trzema gwoździami, ale w kościelnych relikwiarzach przechowywano ich co najmniej 14.

Cudowne rozmnożenie

Nie inaczej potoczyła się historia świętego napletka. Amerykański publicysta i historyk David Farley ustalił, że jego posiadaniem szczyciło się 18 kościołów i klasztorów. Jeden z nich przyćmił sławą nawet papieski skarb przechowywany na Lateranie.

Biskup odprawiający mszę w katedrze w Antwerpii dostrzegł trzy krople krwi, które nagle pojawiły się na białym obrusie ołtarza. Stwierdził, że spłynęły z relikwiarza, w którym przechowywano napletek Jezusa, dar od Baldwina I, władcy utworzonego przez krzyżowców Królestwa Jerozolimskiego. Wieść o cudzie natychmiast się rozeszła. Do świątyni ruszyły tłumy pielgrzymów, przyciągane relacjami o cudownych uzdrowieniach. Zwierzchnicy katedry podjęli decyzję o przeniesieniu relikwii do nowej kaplicy, przeznaczonej tylko dla niej. Kilka razy w roku obnosili ją w uroczystej procesji. W 1426 r. przy katedrze utworzono elitarne Bractwo Świętego Napletka Pana Naszego Jezusa Chrystusa (Bruderschaft van der heiliger Besnidenissen Jhesu Cristi). Mogło do niego należeć tylko 24 najbardziej zasłużonych mieszkańców miasta, duchownych i świeckich.

Działało półtora wieku – do czasu, gdy relikwia w niejasnych okolicznościach zniknęła. Mnisi z francuskiego opactwa Charroux też mieli swój napletek – o czym byli święcie przekonani – ofiarowany klasztorowi przez Karola Wielkiego. Czyżby król Franków złożył ten sam dar w dwóch różnych miejscach? Aby to wyjaśnić, mnisi w uroczystej procesji ponieśli relikwię do Rzymu i zwrócili się do Innocentego III z prośbą o ocenę jej autentyczności. Papież, nie chcąc wystawiać na szwank swego autorytetu, odmówił. Napletek wrócił do Charroux i z czasem gdzieś się zapodział. Gdy już wszyscy o nim zapomnieli, w 1856 r., podczas prac remontowych, robotnicy znaleźli w ścianie schowek, a w nim relikwiarz. Znów zwrócono się do Rzymu o opinię i tym razem doczekano się odpowiedzi: jedyny prawdziwy napletek Jezusa, ofiarowany przez cesarza, znajduje się we Włoszech. Ale już nie na Lateranie...