Tuya Smart postanowiła zmierzyć się z tym wyzwaniem i zaprezentowała robota Aura. To nie jest zwykły odkurzacz z doczepionym laserem; to pierwszy kompan, który ma rozumieć, czy nasz zwierzak jest radosny, czy może właśnie dopada go lęk separacyjny. Aura ma być brakującym ogniwem, które sprawi, że domowa pustka stanie się dla naszych czworonogów nieco mniej dokuczliwa.
Nie tylko kamera. Jak Aura „czyta” nastroje pupila?
Kluczem do zrozumienia wyjątkowości Aury jest fakt, że robot ten nie czeka biernie na interakcję, lecz aktywnie analizuje otoczenie. Dzięki zaawansowanej sztucznej inteligencji, urządzenie potrafi rozpoznawać specyficzne zachowania, ruchy, a nawet sygnały wokalne psów i kotów. Zamiast tylko rejestrować obraz, Aura wyłapuje subtelne zmiany w nastroju. Pies, który nagle przestał się bawić i apatycznie leży przy drzwiach, czy kot, który zaczyna się nadmiernie wylizywać ze stresu – to wszystko sygnały, które robot potrafi zinterpretować. Dzięki temu właściciel otrzymuje na swój telefon aktualizacje o stanie emocjonalnym zwierzaka w czasie rzeczywistym. To duża zmiana, bo zamiast zgadywać po powrocie do domu, dlaczego pies jest osowiały, wiemy dokładnie, co działo się w ciągu dnia.

Interakcja z robotem została zaprojektowana tak, by była jak najbardziej naturalna. Aura nie jest tylko zimnym kawałkiem plastiku; ma ekspresyjne, animowane oczy oraz system dźwiękowy symulujący odgłosy zwierząt, co ma budować zaufanie u domowych czworonogów. Robot oferuje też klasyczne formy rozrywki, jak wbudowany laser do zabawy czy dozownik smakołyków, ale robi to w sposób inteligentny. Zamiast strzelać laserem o losowych porach, Aura szuka momentów, w których zwierzak wykazuje oznaki nudy i potrzebuje stymulacji. Co więcej, robot posiada funkcję „inteligentnego reżysera” – automatycznie wyłapuje najciekawsze momenty z życia pupila, takie jak zabawne skoki czy spokojne drzemki, i montuje z nich krótkie filmiki, które możemy później obejrzeć lub wrzucić do sieci.

Pod kątem technicznym Aura to mały majstersztyk nawigacji. Wykorzystuje system V-SLAM, widzenie obuoczne oraz rozpoznawanie obiektów AIVI, dzięki czemu sprawnie omija porozrzucane zabawki czy nogi od krzeseł. Kiedy poziom energii w akumulatorze zaczyna spadać, robot samodzielnie wraca do swojej stacji dokującej, która służy mu jednocześnie za punkt ładowania i karmienia. Całość jest częścią większego ekosystemu Tuya, co w przyszłości ma pozwolić na integrację z profesjonalnymi usługami opieki medycznej, behawiorystami czy społecznościami miłośników zwierząt.
Choć Tuya Smart nie podała jeszcze oficjalnej daty premiery ani ceny Aury, niedawny debiut wyraźnie pokazuje, w którą stronę zmierza technologia smart home. Przestajemy patrzeć na inteligentne urządzenia tylko przez pryzmat wygody człowieka, a zaczynamy dostrzegać potrzeby innych domowników. Aura to obietnica, że nowoczesna robotyka może wspierać budowanie więzi, zamiast tylko izolować nas od siebie przed ekranami.

Jeśli ten mały kompan faktycznie nauczy się skutecznie koić zwierzęcy stres, może stać się absolutnym „must-have” dla każdego pracującego właściciela czworonoga. Pozostaje nam tylko czekać na pierwsze testy w prawdziwych domach, by przekonać się, czy nasze koty i psy faktycznie polubią się z nowym, mechanicznym przyjacielem tak bardzo, jak obiecują to producenci.