powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Robot zamiast wnuka? Abi pokazuje problem, o którym rzadko mówimy

Choć roboty w większości kojarzą nam się z maszynami do prac w fabrykach lub bardziej zgrabnymi wersjami, mającymi wyręczać nas w domu, to firmy nie celują tylko w te zastosowania. Raz na jakiś czas pojawiają się osoby, które chcą rozwiązać jakiś ważny problem. W przypadku Andromeda Robotics nie chodzi o oszczędność czasu czy zwiększenie produktywności, tylko o samotność. A ta, o czym zresztą wiele razy pisałam i co też obserwuję we współczesnym społeczeństwie, zbiera coraz większe żniwo.

J
Joanna Marteklas
1h temu·4 minuty·
Robot zamiast wnuka? Abi pokazuje problem, o którym rzadko mówimy
Chcesz czytać więcej treści jak „Robot zamiast wnuka? Abi pokazuje problem, o którym rzadko mówimy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Ten australijski startup przygotowują się właśnie do ekspansji na rynku amerykańskim, do czego ma służyć robot Abi. Wygląda trochę jak zabawka, bo jest bardzo kolorowy. Nie odkurza, nie robi kawy i nie zastępuje człowieka… cóż, może inaczej – tak, on go zastępuje, ale w roli, w której ten człowiek sam nie chciał się znaleźć.

Wszystko zaczęło się od samotności

Historia powstania Abi ma bardzo osobisty charakter. Założycielka Andromeda Robotics, Grace Brown, stworzyła pierwszą wersję robota podczas pandemii COVID-19. Zamknięta w akademiku i odcięta od bliskich zaczęła szukać sposobu na stworzenie cyfrowego towarzysza, który mógłby choć częściowo zastąpić codzienny kontakt z drugim człowiekiem. Po zakończeniu lockdownów dostrzegła jednak jeszcze większy problem – seniorzy.

Według przywoływanych przez firmę danych nawet 40 proc. mieszkańców domów opieki nie otrzymuje regularnych odwiedzin od rodziny czy znajomych. Jednocześnie wiele placówek mierzy się z niedoborem personelu i ograniczonym czasem, jaki opiekunowie mogą poświęcić pojedynczym mieszkańcom. Abi powstała więc po to, by wypełnić część tej luki. Twórcy podkreślają, że jego zadaniem jest wspieranie codziennych aktywności i aktywizowanie seniorów pomiędzy kontaktami z rodziną czy personelem.

Narzędzi do tego ma naprawdę sporo i tylko ich przybywa. Najnowsza generacja otrzymała wydajniejsze silniki, lepsze mikrofony, baterię pozwalającą na około siedem godzin pracy oraz możliwość samodzielnego poruszania się po budynku dzięki technologii mapowania otoczenia. Owszem, kwestia techniczna jest ważna, ale umówmy się, główną rolę odgrywa tutaj oprogramowanie. Abi korzysta z zaawansowanych modeli głosowych, które umożliwiają naturalną rozmowę, a informacje o użytkownikach zapisuje w bezpieczny sposób, aby pamiętać wcześniejsze interakcje. Dzięki temu kontakty, które nawiązują, nie przypominają rozmowy z przypadkowym chatbotem, lecz z kimś, kto kojarzy wcześniejsze spotkania.

W dodatku dla Abi nie ma większego znaczenia, skąd pochodzi rozmówca, bo maszyna obsługuje aż 90 języków i potrafi prowadzić rozmowy w wielu z nich. To szczególnie ważne w przypadku osób cierpiących na demencję lub problemy z pamięcią. W takich sytuacjach seniorzy często wracają do języka, którym posługiwali się w dzieciństwie, nawet jeśli od lat mieszkają w kraju anglojęzycznym. W ten sposób opiekunowie nie muszą panikować, bo nie mogą się dogadać z seniorem.

Robot został już wdrożony w kilkunastu domach opieki w okolicach Melbourne, gdzie uczestniczył w ponad stu sesjach z seniorami. Co ciekawe, aż 88 proc. sesji odbywało się w językach innych niż angielski, a to pokazuje, że naprawdę sobie radzi. Do tej pory posługiwał się już 22 różnymi językami, pomagając przełamywać bariery komunikacyjne między mieszkańcami a personelem. W jednym z domów opieki Abi regularnie rozmawia z seniorem posługującym się językiem mandaryńskim, pamiętając treść poprzednich spotkań i wracając do wcześniej poruszanych tematów.

Piękny pomysł czy niepokojący znak czasów?

Choć twórcy otwarcie mówią, że nie chcą zastępować człowieka, to w moich oczach taki jest jego cel. Tylko w nieco innym sensie, niż nam się od razu kojarzy. Dobrze wiemy, jak wygląda nasza codzienność, żyjemy w ciągłym biegu, od zadania do zadania i często nawet na odpoczynek nie mamy czasu. To smutne, ale w takich sytuacjach najbardziej cierpią kontakty z rodziną i bliskimi. Zwykły telefon staje się kolejnym zadaniem, ale z racji, że to nie szef nas z tego rozlicza, zdarza się nam to odpuścić. Nie wspominając już o osobistych wizytach u babci w domu opieki.

Z jednej strony trochę mnie to niepokoi, bo jeśli senior zaczyna regularnie rozmawiać z robotem, gdzie przebiega granica między wsparciem a zastępowaniem prawdziwych relacji? Jak dużo informacji urządzenie powinno przekazywać rodzinie lub opiekunom? Co zrobić w sytuacji, gdy podczas rozmowy użytkownik zdradza coś bardzo osobistego? To dylematy, z którymi będzie musiała zmierzyć się nie tylko Andromeda Robotics, ale cała branża robotów społecznych.

Z drugiej jednak, taki robot może być dla wielu seniorów jedyną okazją do rozmowy z kimś, kto nie jest mieszkańcem lub pracownikiem domu opieki. Miałam kiedyś praktyki w podobnej placówce i dobrze wiem, jak wygląda rzeczywistość. Odwiedziny są rzadkie, zwykle w weekendy, a w pozostałe dni osoby starsze są zdane same na siebie. Nie narzekam na opiekunów, oni po prostu też nie mają czasu, by móc przystanąć i z każdym podopiecznym wdać się w rozmowę. Dlatego, jeśli kolorowy robot potrafi wywołać uśmiech, zachęcić do rozmowy i sprawić, że ktoś przez chwilę poczuje się mniej samotny, trudno uznać go za coś złego. Technologia chce tu rozwiązać konkretny problem, który sami stworzyliśmy. Pięknie byłoby, gdyby udało nam się zlikwidować jego źródło, ale to w większości przypadków mało możliwe.

Dlatego taki robotyczny „wnuczek” jest ciekawym i być może bardzo potrzebnym projektem, dzięki któremu może niektórzy seniorzy będą czuć się mniej samotni i wyobcowani. A to bardzo dużo.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Robot zamiast wnuka? Abi pokazuje problem, o którym rzadko mówimy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX