W tym roku będziemy mieli na nieboskłonie gościa. Kiedyś wzbudziłby lęk i przerażenie, teraz – miejmy nadzieję – tylko naukową ciekawość i ekscytację mediów. Najjaśniejsza od dziesiątków lat kometa rozpuści swój warkocz w listopadzie 2013 roku.


Pierwsi kometę dostrzegli astronomowie pracujący w obserwatorium niedaleko Kisłowodzka, rosyjskiego miasta na przedgórzu Kaukazu. Pochodzący z Białorusi Witalij Newski i Rosjanin Artiom Nowiczonok zaobserwowali ciało niebieskie 21 września 2012 roku, a odkrycie zostało potwierdzone przez inne obserwatoria. W Kisłowodzku znajdują się teleskopy sieci ISON, stworzonej przez Rosyjską Akademię Nauk.

28 listopada C/2012 S1 (ISON), bo tak kometa została nazwana, zbliży się do naszego Słońca na odległość miliona kilometrów (150 razy bliżej gwiazdy niż Ziemia). Jeśli nie ulegnie rozpadowi, rozpuści długi na 100 milionów kilometrów warkocz, powstały po roztopieniu przez Słońce lodowatej powierzchni komety i uwolnieniu przez wiatr słoneczny gazów i pyłów.

Jeżeli chodzi o komety, w roku 2013 będzie czego wygladać. W marcu gołym okiem powinna być widoczna inna kometa – C/2011 L4, w listopadzie zaś, oprócz Isona, będzie można zobaczyć – przy dużej dozie szczęścia i nie gołym okiem – powrót komety Enckego. Prawdziwy rok komet!

Czy znów pojawią się szaleńcy, przepowiadający klęski żywiołowe, które kometa zwiastuje, lub widzący w niej (czy ukryty za nią) statek obcych? Niestety, nie można tego wykluczyć. Nazwa ISON w języku angielskim może zostać odczytana jako „ja-syn”, co – zdaniem amerykańskiego kaznodziei Paula Begleya – może oznaczać ponowne przybycie Chrystusa na Ziemię. Oby tylko na umoralniających kazaniach się skończyło. Sekta Wrota Niebios zbiorowym samobójstwem „uczciła” przecież przybycie komety Hale’a-Boppa w 1997 roku.

Jak zobaczyć kometę na listopadowym niebie?

Komety C/2012 S1 (ISON) możemy zacząć wypatrywać już na początku października. Powinna być wtedy widoczna przez lornetki na porannym niebie, w gwiazdozbiorze Lwa, niedaleko jasnego Marsa. Godzinę przed wschodem Słońca kometę dojrzymy około 35 stopni nad wschodnim horyzontem. W ciągu października obiekt pojaśnieje ponad piętnastokrotnie. W pierwszych dniach listopada kometa powinna stać się widoczna gołym okiem. Jej odległość kątowa od Słońca stworzy dobre warunki geometryczne do obserwacji. Godzinę przed wschodem Słońca obiekt będzie się znajdował 25 stopni nad południowo-wschodnim horyzontem.

Później kometa zacznie zbliżać się szybko do Słońca, a jej blask będzie błyskawicznie rósł. W drugiej dekadzie listopada kometę da się zauważyć nawet z mocno oświetlonych miast. Godzinę przed wschodem Słońca dojrzymy ją około 15 stopni nad południowo-wschodnim horyzontem. Między
20 a 25 listopada blask komety wzrośnie do porównywalnego z najjaśniejszymi obiektami na niebie. Swój maksymalny blask kometa osiągnie 29 listopada (będzie on porównywalny z jasnością Księżyca w kwadrze). Niestety wtedy będzie na niebie tylko 1,3 stopnia od Słońca i zginie w jego blasku.

Jeśli ISON „przetrwa” bliskie przejście obok Słońca, powinien stać się dostępny obserwacjom na wieczornym niebie około 5 grudnia, wciąż świecąc jak najjaśniejsze gwiazdy. Niespełna godzinę po zachodzie Słońca będzie można go dostrzec w konstelacji Węża, kilka stopni nad zachodnim horyzontem.

Później kometa przejdzie do gwiazdozbioru Herkulesa, szybko oddalając się od Słońca, a zbliżając do Ziemi. Przez cały grudzień powinna być bez problemów widoczna na wieczornym niebie. Szykuje się zatem piękne widowisko!

Warto wiedzieć:

1. Czym jest kometa?

To niewielkich rozmiarów ciało niebieskie pojawiające się okresowo (lub tylko raz) w pobliżu Słońca. Czasami nazywane są „brudnymi kulami śniegowymi”. Nie bez powodu. Jądro komety zbudowane jest z zamarzniętej wody, zmrożonych gazów („śnieg”), które zmieszane są z pyłami i odłamkami skalnymi („brud”). Natura komet przez długi czas była dla badaczy nieba tajemnicą. Arystoteles uznał je za wyziewy atmosferyczne i dopiero Tycho Brahe w 1577 roku na podstawie obliczeń udowodnił, że widoczna wówczas kometa znajdowała się dalej niż Księżyc.

2. Jak wygląda orbita komety?

Komety dzielimy na krótkookresowe, które całą orbitę pokonują w czasie krótszym niż 200 lat, oraz długookresowe, pojawiające się w pobliżu Słońca rzadziej niż raz na 200 lat. Tego, że komety okresowo wracały, nie podejrzewał nikt, nawet Johannes Kepler, którego teorie orbit planetarnych znalazły zastosowanie także do obliczeń orbit komet. Kepler uważał, że komety to jednorazowi goście na naszym nieboskłonie i obliczanie torów ich lotu uznawał za stratę czasu. Dopiero pół wieku później Heweliusz sformułował hipotezę, że orbity komet mogą być parabolami, a uczeń gdańskiego astronoma Georg Samuel Dörfel udowodnił w roku 1680, że kometa obserwowana rok wcześniej porusza się po paraboli, w której ognisku znajdowało się Słońce. Edmund Halley zajął się obliczaniem orbit wielu jasnych komet, obserwowanych przez kilkaset lat wstecz. Jasna kometa z 1682 roku zainteresowała go na tyle, że zaczął porównywać elementy jej orbity z elementami orbit komet widocznych w latach 1456, 1531 i 1607. W rezultacie obliczeń stwierdził, że to ta sama kometa pojawia się okresowo w polu widzenia ziemskich astronomów. Halley przewidział, że w 1758 roku znów będzie widoczna, niestety, nie dożył jej powrotu i potwierdzenia swojej hipotezy. Kometę Halleya, nazwaną na cześć astronoma, który odkrył tajemnicę jej regularnych powrotów, obserwowano też w 1835, 1910 i 1986 r.

3. Jak powstają komety?

Matecznikami komet są dwa obłoki; jeden leżący na granicy Układu Słonecznego, a drugi tysiąc razy dalej. Ten pierwszy twór to tzw. dysk rozproszony, rozciągający się za orbitą Neptuna i sięgający ponad 100 jednostek astronomicznych od Słońca (czyli 100 razy dalej od naszej gwiazdy niż Ziemia). Zawiera on wiele drobnych obiektów będących pozostałościami po tworzeniu się Układu Słonecznego, a część dysku pokrywa się z innym tworem – Pasem Kuipera, podejrzewanym wcześniej o wysyłanie w głąb Układu Słonecznego komet krótkookresowych. Najnowsze badania wskazują jednak na dysk rozproszony jako źródło tych komet. Z kolei Obłok Oorta, hipotetyczny obłok rozciągający się w jednej czwartej odległości do najbliższej, oprócz Słońca, gwiazdy – Proximy Centauri, miałby „pluć” w naszym kierunku kometami długookresowymi. Istnienie Obłoku Oorta nie zostało jednak potwierdzone obserwacjami.

4. Czym jest warkocz komety?

Warkocze są dwa – gazowy i pyłowy, a każdy z nich zwrócony jest w innym kierunku. Warkocz gazowy komety skierowany jest w stronę przeciwną do Słońca. Warkocz pyłowy rozciąga się zgodnie z trajektorią poruszania się komety. Warkocze kometarne mogą ciągnąć się na przestrzeni milionów kilometrów, inne można zobaczyć wyłącznie przez teleskop.

5. Czym jest głowa komety?

Gdy kometa zbliża się do Słońca, promieniowanie słoneczne uwalnia z jądra kometarnego gazy i pyły. Jądro otacza się pyłowo-gazową atmosferą. To właśnie jest głowa, która najczęściej przybiera kulisty kształt. Rozmiary głów komet, podobnie jak warkoczy, są różne, najczęściej osiągają średnicę około 50 tysięcy kilometrów.