powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Rower elektryczny bez kupowania nowego roweru? Chętnie bym przetestowała, gdyby nie cena

Rowerzyści długo lubili dzielić świat na dwa obozy. Po jednej stronie normalne rowery, mięśnie, pot na plecach i satysfakcja, że podjazd został pokonany bez dopingu z baterii. Po drugiej e-bike’i, często cięższe, droższe i wizualnie na tyle wyraźne, że od razu wiadomo, kto jedzie z elektrycznym wsparciem. Ten podział jednak coraz słabiej pasuje do tego, jak na codzień używamy rowerów.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·3 minuty·
Rower elektryczny bez kupowania nowego roweru? Chętnie bym przetestowała, gdyby nie cena

Wiele osób tak, jak i ja, nie chce zamieniać swojego gravela, szosy czy lekkiego miejskiego roweru na pełnoprawnego elektryka. Chce po prostu mieć koło ratunkowe na podjazd, dłuższy dojazd, wiatr w twarz albo dzień, w którym nogi zostały mentalnie w łóżku.

Właśnie w tej szczelinie robi się miejsce dla zestawów takich jak Cyplore. To lekki kit do konwersji zwykłego roweru na elektryczny, dostępny w dwóch wersjach: Flex i One. Pierwszy daje silnik w piaście, który użytkownik może wpleść w wybrane tylne koło szosowe albo gravelowe spełniające określone wymagania. Drugi jest już gotowym tylnym kołem z karbonową obręczą i tym samym silnikiem. W obu przypadkach dochodzi bateria 36 V / 111 Wh montowana na dolnej rurze ramy, zasięg deklarowany na około 50 km i ładowanie przez USB-C w godzinę. Cały zestaw Flex, czyli silnik z baterią, ma ważyć 1,7 kg, a wersja One podbija masę do 2,5 kg.

E-bike nie musi wyglądać jak osobna kategoria pojazdu

Najciekawszy sens takich konwersji nie leży w samej elektryfikacji. Pełno dziś rowerów elektrycznych, od miejskich po potężne e-MTB. Cyplore pokazuje coś innego: możliwość dodania wspomagania bez rozstania z rowerem, który już mamy i lubimy. To trochę jak założenie wspomagania kierownicy do starego auta, które nadal chcemy prowadzić po swojemu. Nie chodzi o zamianę charakteru, raczej o wsparcie w kilku najbardziej męczących momentach.

Dla kogoś, kto ma dobry rower analogowy, pełny e-bike bywa zakupem trudnym do uzasadnienia. Po co kupować drugi sprzęt, jeśli pierwszy jest wygodny, dopasowany i sprawdzony? Po co oddawać lekkość, prostotę i własny setup tylko dlatego, że kilka razy w tygodniu przydałoby się wsparcie? Cyplore odpowiada na to bardzo miejskim i gravelowym językiem: zostaw bazę, dodaj warstwę pomocy. Trochę jak z rowerowym trybem boost, który nie musi pracować przez cały czas podczas jazdy.

Cyplore Flex ma silnik 250 W i 23 Nm momentu obrotowego. W Europie wspomaganie ma działać do 25 km/h, tak aby spełniać nasze przepisy, a w Ameryce Północnej do 32 km/h. Do wyboru są cztery tryby jazdy, sterowane magnetycznym, bezprzewodowym pilotem na kierownicy: dwa manualne i dwa adaptacyjne. System może też łączyć się z licznikami rowerowymi przez ANT+ (duży plus dla osób korzystających tak, jak ja z Garmina), pokazując m.in. prędkość, kadencję, poziom wspomagania, stan baterii, wybrany tryb i historię jazdy.

Na papierze brzmi to bardzo rozsądnie, ale warto od razu zdjąć z tego sprzętu magiczną pelerynę. 111 Wh to nieduża bateria. Deklarowane 50 km zasięgu będzie zależeć od masy rowerzysty, terenu, wiatru, trybu wspomagania i tego, czy mówimy o lekkim dopalaniu na płaskim, czy o częstych podjazdach. To raczej asysta dla kogoś, kto nadal chce pedałować, niż przepustka do jazdy bez wysiłku. I bardzo dobrze, bo w takim formacie tkwi największy sens. Cyplore ma dodać zapas, gdy nogom albo trasie przyda się drugi głos w duecie.

Wersja Flex jest bardziej dla osób, które lubią grzebać w sprzęcie albo mają konkretne wymagania wobec kół. Jest kompatybilna z kołami z osią przelotową 142 × 12 mm, mocowaniem tarczy 6-bolt 140/160 mm oraz bębenkami Shimano HG lub SRAM XD/XDR. Wersja One upraszcza temat, bo daje kompletne tylne koło z karbonową obręczą i wbudowanym silnikiem, choć dokłada masy względem Flexa.

Cyplore jest obecnie projektem na Kickstarterze. Wpłaty zaczynają się od 599 dolarów za Flex i 779 dolarów za One, przy planowanych cenach detalicznych odpowiednio 1149 i 1519 dolarów. Po przeliczeniu ceny widać, że Cyplore nie gra w kategorii taniej zachcianki. W przedsprzedaży Flex kosztuje ok. 2 180 zł, a One ok. 2 835 zł, więc jeszcze da się mówić o rozsądnej dopłacie do roweru, który już mamy i którego nie chcemy wymieniać na ciężkiego elektryka. Przy planowanych cenach detalicznych – ok. 4 180 zł za Flexa i ok. 5 530 zł za One – robi się znacznie poważniej.

Za takie pieniądze można już rozglądać się za całym e-bike’iem, choć najczęściej będzie to inny typ sprzętu: cięższy, mniej sportowy i mniej nasz.

M

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka. Fascynują mnie odkrycia, które pomagają lepiej rozumieć świat i Wszechświat, a także innowacje, które z laboratoriów trafiają do codziennego życia. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu dietetyki i sztucznej inteligencji. W wolnym czasie uwielbiam gry i muzykę.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX