Serial 1 ma trafić na rynek w marcu 2021 roku. Jego nazwa i wygląd są ewidentnym nawiązaniem do modelu Serial Number One, najstarszego modelu motocykla zbudowanego w 1903 roku. Harley Davidson podkreśla to nawet w reklamówce roweru.

Choć nie podano informacji o silniku, pojemności baterii, zasięgu czy nawet cenie, rower ma – w słowach z reklamy – ”ponownie zmienić sposób w jaki porusza się świat”. Nie będzie tego jednak oficjalnie robił pod marką Harley Davidson, bo część firmy odpowiedzialna za elektryczne rowery zostaje wyodrębniona i funkcjonować będzie niezależnie jako Serial 1 Cycle.

Nowa firma bazuje na ludziach zatrudnionych m.in. w pionie projektowym, gdzie ”mała grupa pasjonatów i entuzjastów motocykli” pracowała nad stworzeniem e-roweru ”godnego marki Harley-Davidson”. Tyle komunikat dla mediów.

Co zauważa np. The Verge, Serial1 nie jest produkcyjną wersją któregokolwiek z prototypów Harley pokazywał na targach motocyklowych EICMA w Mediolanie w 2019 roku. Być może, co podkreśla odpowiadający za markę Serial1 Aaron Frank, kolejne modele pójdą w tamtym kierunku.

- Usilnie pracujemy nad stworzeniem rowerów prostych, maksymalnie intuicyjnych w obsłudze. Ich kluczowymi cechami mają być umieszczony centralnie silnik z zintegrowaną baterią, z zintegrowanymi światłami i ukrytymi w ramie linkami hamulców i okablowaniem. Napęd będzie paskowy (zapewne Gates Carbon Drive – red.) zamiast tradycyjnego łańcucha – Frank wyjaśnił w liście serwisowi The Verge.

W Stanach Zjednoczonych pandemia napędziła sprzedaż e-rowerów, co Aaron Frank potwierdza z kolei w rozmowie z CNN. Większość importuje się jednak z Europy i Azji. Bloomberg, powołując się na dane Light Electric Vehicle Association, wskazuje na zamknięcie roku sprzedaż między 500 a 600 tys. tych dwukołowych pojazdów.

Na rosnącym rynku e-rowerów robi się coraz ciaśniej. Obok największych jak Trek czy Giant wyrastają kolejni producenci specjalizujący się w napędzanych elektrycznie dwukołowcach (Rad Power Bikes, czy X-Treme Electric Bikes). Trzecią siłą chcą się stać uznani gracze rynku motocykli, czwartą są producenci samochodów (Audi czy Jeep, którzy od lat delikatnie romansują z rowerzystami. Fakt, że General Motors musiał w środku panedmii zlikwidować swoją markę Ariv pokazuje, że choć obiecujący, nie jest to rynek łatwy.